Zbigniew Ćwiąkalski oskarżany jest o konflikt interesów. Przyjrzyjmy się pod tym samym kątem Zbigniewowi Ziobrze. Oskarżyciele Ćwiąkalskiego to na ogół wielbiciele Ziobry więc może na jego przykładzie coś zrozumieją.
Pisałem już o tej sprawie, ale ciągle wraca, więc wymienię po kolei kilka spraw, w których ZZ był w znacznie większym konflikcie interesów niż ZC w sprawie Krauzego. Mimo to trwał na stołku, a nikt z dzisiejszych prześladowców ZC nie wzywał go do o dymisji:
- Pryncypał ZZ, niejaki Lech K., przegrał sprawę cywilną z Mieczysławem W. Lech K. nazwał Mieczysława W. "wielokrotnym przestępcą", czym ten poczuł się urażony i zażądał przeprosin. Z tą sprawą dotarli aż do Sądu Najwyższego! Lech K.nie chciał się jednak podporządkować wyrokom sądu, więc Mieczysław W. założył mu sprawę karną, którą w I instancji też wygrał. Na szczęście dla Lecha K. sąd II instancji, z powodów formalnych, odesłał sprawę z powrotem do I instancji. Dzięki temu Lech K. nadal uchodzi za człowieka nie karanego i mógł zostać Prezydentem RP.
Po tym jak ZZ został Prokuratorem Generalnym zaczęły się mnożyć nowe oskarżenia pod adresem Mieczysława W. Tak się składa, że oskarżali go ludzie, którzy sami mieli duże kłopoty z prokuraturą podległą ZZ. Nie wiem czy ZZ stoi za tymi oskarżeniami, ale na pewno był w konflikcie interesów. ZZ zależało na pogrążaniu Mieczysława W. by oczyścić swego pryncypała Lecha K.
- Koledzy partyjni ZZ byli podejrzewani o różne sprawki, a ZZ nadzorował prokuratorów prowadzących śledztwa. Czy to nie jest konflikt interesów?
Przykład pierwszy, ważny polityk PiS Krzysztof P. wraz ze współpracownikami dokonał odbioru oczyszczalni ścieków, co umożliwiło zapłatę dla wykonawcy, choć oczyszczalnia do dnia dzisiejszego nie zaczęła działać. Tuż przed postawieniem zarzutów, ZZ przeniósł sprawę do innej prokuratury. Pojawiły się zarzuty, że ZZ chciał w ten sposób oszczędzić wstydu kumplom Krzysztof P. tuż przed wyborami samorządowymi.
Innym przykładem jest Pan Tomasz L. Zarzuty pod jego adresem formułowane były publicznie już od dawna. Śledztwo też toczyło się od dawna, ale jakoś niemrawo i po cichu. Tomasz L. został aresztowany dopiero po wyborach, a unikanie rozgłosu z pewnością nie jest zaletą ZZ. W dodatku dwóch łapówkarzy zgarnięto z kasą w drodze do Ministerstwa, tuż przed jego siedzibą, co zrodziło podejrzenia, że służbom podległym ZZ nie za bardzo zależało na dotarciu do głowy całego układu.
- Po śmierci ojca ZZ brat ministra Witold Z. złożył doniesienie, na podstawie którego prokuratura wszczęła śledztwo "dotyczące narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, skutkiem czego była śmierć pacjenta". Wbrew korzystnym dla lekarzy opiniom rzeczoznawców i braku dowodów jakichś zaniedbań sprawa toczyła się baaardzo długo. Kiedy prokuratorzy w jednej prokuraturze mieli jej już serdecznie dość to została przeniesiona do innej. Jak ZZ przestał być ministrem to sprawa została szybciutko zamknięta. Czy tu też nie było konfliktu interesów?
- Wszystkich zainteresowanych zapraszam do wpisywani innych przykładów. A jest ich jeszcze parę!
Wszyscy oskarżyciele Ćwiąkalskiego, powinni się zastanowić dlaczego nie żądali dymisji Ziobry. Argumenty na obronę Ziobry powinni "przymierzyć" do Ćwiąkalskiego i jeżeli "pasują" to dać mu spokój!
Na koniec musze wyjaśnić, że nie uważam, iż Zbigniew Ziobro powinien był podawać się do dymisji. No chyba żeby powyższe podejrzenia się potwierdziły. Z tych samych powodów uważam, że Zbigniew Ćwiąkalski jak najbardziej może być Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym. Choć z drugiej strony stanowiska te trzeba rozdzielić, ale to już inna historia.
PS. Wszystkim urażonym skracaniem nazwisk do pierwszej litery, wyjaśniam, że to po pierwsze oszczędność "papieru", a po drugie żartobliwe nawiązanie do stylu komunikatów prasowych o sprawach karnych. Choć na marginesie przyznaję, że pisanie "Lech K." sprawiło mi pewną perwersyjną przyjemność.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)