Ostatni weekend przedwyborczy przyniósł rozbieżne sondaże. TNS OBOP (dla Gazety Wyborczej) wskazuje na wyraźnie prowadzenie PO, które właściwie przesądza o zwycięstwie tej partii. Tylko jakieś dramatyczne zdarzenia mogłyby – według tego wariantu prognostycznego – zredukować dziewięciopunktową przewagę nad PiS w ciągu zaledwie tygodnia, który pozostał do wyborów.
Inny scenariusz kreśli Homo Homini (dla Polskiego Radia). Według sondażu tego ośrodka sprawa jest absolutnie otwarta, zaś PO i PiS mają podobne szanse na zwycięstwo. O tym, która z tych partii zwycięży zdecyduje wobec tego kampania na ostatniej prostej.
Różnice między tymi sondażami są dramatyczne, jeśli spróbujemy przełożyć ich wyniki na mandaty w Sejmie. Okazuje się, że w zależności od sondażu PO dostaje 212 mandatów (TNS OBOP) lub 165 mandatów (Homo Homini). Różnica dla PiS jest mniejsza: partia ta otrzymałaby 162 mandaty (TNS OBOP) lub 165 mandatów (Homo Homini).
Tak rozbieżne wyniki sondaży są na pewno dobre dla PO i PiS, które na ostatniej prostej kampanii otrzymały dobre narzędzie do mobilizowania swoich wyborców (jednoczesna nadzieja i strach przed porażką). Korzyści z tych sondaży dla opinii publicznej są wątpliwe, ponieważ nie niosą one spójnego ładunku informacyjnego. Branża sondażowa jak zwykle rozliczać się będzie po wyborach.
Według aktualnej prognozy KalkulatoraPolitycznego.pl PiS uzyska wynik mandatowy zbliżony lub minimalnie lepszy niż wyborach 2007 r. Można powiedzieć, że jest to w tej chwili jedyna „stała” pochodząca z obserwacji różnych sondaży. Wskazujemy również na możliwe wzmocnienie PSL w Sejmie. PO i SLD muszą się liczyć ze spadkiem liczb „szabel” w Sejmie na rzecz Ruchu Palikota.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)