Prawdopodobnie dlatego, że w powszechnej świadomości funkcjonuje przekonanie, że obóz braci Kaczyńskich nie ma oporów przed politycznym wykorzystywaniem archiwów (Wałęsa), służb specjalnych (Miro), prowokacji (Kaczmarek), przecieków (Sumliński) i śmiertelnego terroru (Blida), niewiele komentarzy wywołała informacja o postawieniu zarzutów b.prezydenckiemu ministrowi.
Czy ktokolwiek wątpił w to, skąd pochodził przeciek? Skąd pochodził aneks, który rzekomo miał oferować Sumliński, skąd Rzeczpospolita dysponowała stenogramami Rycha?
Czy był ktoś kto myślał inaczej? Chętnie poznam.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)