kaminskainen kaminskainen
1714
BLOG

Muchowanie: wiązanie much, cz. I

kaminskainen kaminskainen Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Po angielsku, który jest "muszkarską łaciną", zwie się tę dyscyplinę flytying - czyli dosłownie "wiązanie much". Jest to całkiem niezłe określenie, ponieważ wszelkie klasyczne muchy (suche, mokre, klasyczne nimfy i streamery) się "wiąże" - mocując materiały na trzonku haka nawojami nici wiodącej i zakańczając te czynności węzłem, wykonywanym przy pomocy prostego urządzenia zwanego wiązadełkiem (finisher). W powszechnym użyciu jest też określenie "kręcenie much" - gdyż materiały wiąże się do umieszczonego w specjalnym imadełku haka nieustannie kręcąc nawijarką wokół powstającej muchy. Nawija się w ten sposób całe metry, a z biegiem lat może nawet kilometry nici. Spotkania "krętackie", odbywane w kameralnym gronie, przy szklaneczce wina, przy kominku lub latem przy daczy, mają swój specjalny smaczek, który warto poznać, choćby w roli świadka.

Jak porządne zdanie ma podmiot i orzeczenie, tak klasyczna mucha ma co najmniej dwa podstawowe elementy: tułowik (body; w bardziej zaawansowanych imitacjach "owadzich" wyróżnimy abdomen  i thorax) i jeżynkę (hackle; o wzorach bezjeżynkowych na razie nie mówimy). Analogia ze zdaniem jest głębsza, niż się wydaje: części mowy nie są po prostu skleconymi słowami, wiążą je relacje, zdanie należy zbudować zgodnie z pewnymi zasadami (odpowiadającymi struktrze języka). Podobnie mucha nie jest li tylko wiązką piórek i sierści, lecz konstrukcją, która musi w pewien sposób zadziałać (np. mucha sucha musi pływać po powierzchni, a mokra ładnie iść przez wodę, nie okręcając się wokół własnej osi). Ponadto musi swoim obrysem, kolorem i zachowaniem w wodzie przemówić do ryby, tj. albo stworzyć sugestię (tak się to określa) naturalnego pokarmu danej ryby, albo pobudzić ją do brania w inny sposób (np. poprzez wzbudzenie agresji lub ciekawości). Przywykłem do myślenia o muchach i ich kręceniu właśnie w ten sposób - jako o rodzaju pisma czy mowy. Być może to zresztą efekt mojej prastarej fascynacji chemią (nawet zdobyłem wykształcenie technologa) - badaniami nad reakcjami i związkami różnych pierwiastków (w przypadku much - materiałów, głównie pochodzenia zwierzęcego, sierściowo-pierzastego), które, wyrażone w postaci równań chemicznych, też są jakimś językiem. Wystarczy zresztą przejrzeć wędkarskie pudełka z muchami by dostrzec natychmiast podobieństwo tej czynności do czytania: pudełka kolegów czytam jak teksty. Gdy wysłałem żonie link do jakiegoś konkursu "flytyerskiego", w którym brałem udział, natychmiast i bez pudła rozpoznała moje muchy (oczywiście niepodpisane - personalia "krętaczy" ujawnia się po rozstrzygnięciu konkursu) - nie, żeby jakoś wnikliwie oglądała moje muchy i znała ich styl - po prostu wystarczy, że zna mnie i mój styl myślenia. To widać także w rysunku, artykule, dowcipie. Najwyraźniem mam właściwości specyficzne i łatwo rozpoznawalne.

Jak wspomniałem, podstawa to tułów i jeżynka. Pierwsze pojęcie raczej nie budzi wątpliwości: tułów to nawinięta na hak, odpowiednio wyprofilowana materia w postaci bądź to wiązki włókien (np. jedwab - trudny i szlachetny materiał!), bądź przędzy ze skręconej w nici wiodącej, mielonej sierści (tzw. dubbing - być może najrozleglejszy, i mój ulubiony, wątek w "krętactwie"), bądź jeszcze czegoś innego (np. rafii - świetnej na duże jętki; miękkiej stosiny pióra szyjnego koguta - piękny efekt w muchach suchych; specjalnych syntetyków; albo szczególnie często w imitujących rybki streamerach czy prostych wzorach łososiowych - metalicznie połyskującej lamety mylarowej). Taki tułowik dodatkowo przewijamy drucikiem lub żyłką w celu wzmocnienia. Jeżynka zaś to rodzaj kołnierzyka utworzonego przez nawinięcie z przodu muchy małego piórka, osobliwie kurzego lub koguciego (z szyi).

W przypadku suchej muchy, jeżynka wykonana jest praktycznie zawsze z koguta, który ma sztywne, nie chłonące wody promienie pozbawione podbicia puchowego. Poprawnie wykonana jeżynka (prawidłowo nawinięta, z zachowaniem odpowiednich proporcji) zapewnia suchej muszce nienaganną pływalność. Specjalne wzory na rwącą wodę, z bardzo gęstą jeżynką z koguta, są niemal niezatapialne. Dodatkowo sucha mucha ma zwykle skrzydełka - w przypadku jętki zwykle sterczące do góry, co czyni je użytecznymi zwłaszcza dla wędkarza (mucha jest dobrze widoczna), a w przypadku chruścika (drugi podstawowy owad muszkarzy) - płasko po tułowiu. Przy tym w przypadku chruścika skrzydełka mogą pełnić rolę wypornościową, jeśli wykonamy je z takich materiałów, jak zimowa sierść sarny czy słynne piórka cdc ("kacza dupa") - oba pływają jak korek, takie muchy nie potrzebują wręcz jeżynki.

No właśnie, jeżynki. W przypadku much mokrych używamy generalnie piór miękkich, takich jak kurze szyjne. Bardzo cenione są tu pióra o promieniach dwubarwnych, nakrapianych i centkowanych, takie jak słonka, pardwa czy kuropatwa (o, tak!) - oparte są na nich liczne, i bardzo łowne, klasyczne wzory much mokrych (szczególnie szkockie wzory zwane Northern Country Spiders). Przy tym ważne jest, by jeżynka tworzyła rodzaj łagodnej, miękkiej parasolki, proporcjonalnej do długości tułowia i samego haka: miękkie promienie pracują w wodzie jak żywy owad. Takie najprostsze, mokre muchy, złożone wyłącznie z tyłowika i jeżynki, to spiders (pajączki - u nas: mokre bezskrzydłe, lub "spajderki"). Te muszki są proste i często zabójczo skuteczne, ale oczywiście warto pokombinować i ze skrzydełkami - a prawidłowe wykonanie klasycznych skrzydełek z pasm promieni piór (zazwyczaj odpowiednio spoistych lotek lub sterówek) należy do zadań najtrudniejszych, i oczywiście tego zrobić nie umiem. Jednak jest to trochę sztuka dla sztuki - muchom użytkowym, robionym wyłącznie do łowienia (a nie pokazowo) najlepiej dorabiać skrzydełka z pęczka promieni (zwł. zabójcze tzw. mallard  - ciemniejsze, drobno centkowane pióra krzyżówki), z małych piórek lub z jakiejś sierści (ogon wiwiórki, centkowany włos zająca).

Obok tułowia, jeżynki i skrzydełek, mamy jeszcze parę innych podstawowych elementów: ogonek (przy jętkach zawsze - najczęściej promień pióra szyjnego koguta, ale dobry też włos piżmaka - mój pomysł autorski, choć pewnie powielany niezależnie na całym świecie), wspomniana przewijka tułowia (szczególnie efektowna w wykonaniu z tłoczonej lub owalnej lamety - na muchach łososiowych), główka (przeważnie i najklasyczniej - z czarnej nici wiodącej, pokryta szelakiem - ale może mieć żarówiasty kolor, albo można dołożyć koralik). Prawdziwy barok i hipertrofię elementów mamy w przypadku klasycznych much łososiowych, tzw. full dress ("pełny ubiór"): dochodzą końcówki, tarczki i skuwki (często wiązane także w streamerach i dużych mokrych muchach), policzki, różki, jeżynki tułowia, zwieńczenia (toppingi) i co tam jeszcze. Przepych klasycznej muchy łososiowej dochodzi do granicy czytelności i wręcz niedorzeczności - i jest bardzo trudny do opanowania. Nie jest łatwo wybrnąć z tego gąszczu materiałów i elementów tak, aby ostatecznie osiągnąć zgrabną, czytelną formę. Nie do wiary, ale na takie bajecznie kolorowe, fantazyjne muchy łowiono niegdyś łososie - dziś kręci się je pokazowo, jest to rodzaj sztuki, a nie praktycznego rzemiosła, którym jest "regularne" kręcenie much do łowienia.

Skoro traktujemy muchy jako wytwór kultury, rodzaj tekstu - zatrzymajmy się nad tymi full dressami. Jednych one zachwycają, innych odstręczają (raczej należę do tych drugich). Bez wątpienia moglibyśmy je opisać jako wytwór dziewiętnastowiecznej kultury lordowsko-kolonialnej. Są miniaturowymi obrazkami zdobyczy imperium - przepych barw i form nie byłby możliwy bez dostępu do egzotycznych materiałów, konkretnie do bajecznie ubarwionych ptasich piór. Złożoność konstrukcji i wielość elementów, ze ścisłymi nakazami dotyczącymi sposobu ich wiązania i proporcji, to z kolei świat wiążących, wielopiętrowych form i konwenansów, które są co prawda piekielnie trudne i męczące do opanowania, ale za to zapewniają, że wszystko będzie correct  i na poziomie.

Mówiliśmy jednak, że te full dressy  to dziś niemal wyłącznie pokazówka, sztuka dla sztuki, forma zgłębiania i oddania hołdu tradycji, a także sposób opanowywania najsubtelniejszych tajników wiązania much - swoiste ćwiczenie kunsztu i cierpliwości. A co zostało z nich w zwykłym "kręceniu", w muchach użytkowych? Po pierwsze - uproszczone, ale w ogólnym zarysie podobne do full dressów - użytkowe muchy trociowe i łososiowe w tysiącach wzorów i wariantów (sam wymyśliłem kilka fajnych, nawet miałem na nie brania na Inie i Parsęcie). Po drugie, szczególnie ważne - klasyczne haki łososiowe, należące do dziedzictwa ludzkości na równi choćby z kunsztowną uprzężą czy łukiem ludów stepowych. Harmonia i piękno proporcji haka do much łososiowych stawia go ponad wszelkimi innymi hakami, wśród których nie brakuje przecież wzorów niezwykle udanych, o szczególnie ładnej linii. Mucha zbudowana na haku łososiowym, choćby zaledwie poprawnie - łososiowa, streamer czy tylko duża mokra - zawsze wygląda znakomicie. Prawdą jest stare powiedzenie, że to hak zdobi muchę. I last but not least  - rzecz już wspomniana: wiele elementów much łososiowych, jak i materiały z których je wykonywano, weszło na stałę do katalogu elementów i materiałów stosowanych powszechnie, bez których nie ma nowoczesnego krętactwa (choćby policzki z jungle cock albo elementy i akcenty z piór bażanta złocistego).

Dodajmy jeszcze jedno: jak łatwo się domyślić, przejście od kolonialnego przepychu angielskich full dresów do prostych, użytkowych wzorów, mających jednak w full dressach  swe korzenie, zbiegło się w czasie ze schyłkiem imperium brytyjskiego i zapowiedzią potęgi Ameryki. To wędkarze z Ameryki obalali najchętniej mordercze kanony i konwenanse, zachowując z dawnych form to, co się sprawdza w praktyce. U nich o wyborze rozwiązań decyduje ich użyteczność, praktyczność. Reszta świata właśnie od nich się tego uczyła. (Choć obok wszystkiego istniały też zawsze proste, np. ludowe, czy skansdynawskie, muchy na łososia - i również w nich ma swe korzenie wiele współczesnych wzorów.)

CDN.

"Radykał, ale sympatyczny" (z filmu) Szczerzy przyjaciele wolności są niezmiennie czymś wyjątkowym. (Lord Acton)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości