Odpowiedź: Nie da się. Jak ktoś mimo wszystko chce się sam przekonać, niech zajrzy do zapisu dyskusji z M. na blogu toyah.pl. Świadomie pomijam prawdziwy nick M., bo M. to jednak kumpel Toyaha, więc nie może być skończonym durniem. A jeśli jednak jest, to tym bardziej nie ma powodu go promować.
Oto M. poświęca swój prywatny czas, aby uczestniczyć w akcji nagłaśniania kolejnego sukcesu cywilizacji PO. Największego w dziejach ludzkości od czasu wynalezienia koła. Jegomość ów z niedwuznaczną satysfakcją obwieszcza, że nasze marne istoty mają zaszczyt cieszyć się tym sukcesem, bo rządzi teraz HGW, a nie ten poprzedni prezydent. Przy okazji, jak każdy spontanicznie uradowany człowiek, nie zapomina użyć w swojej piosence ordynarnego kłamstwa. Przyłapany na tym kłamstwie zmienia temat - z wdziękiem Dziadzi w składzie porcelany przeskakuje na buczenie. I - co za wspaniała koorydancja, gracja i styl – przy okazji zdąży nas pocieszyć, że autobusy ciągle jeżdżą (prawdopodobnie chodzi mu o to, że to też sukces), no i kończy tradycyjnym argumentem, do którego odwołuje się każdy autorytet moralny, gdy chcą go poszczuć psami. Wzywa na pomoc Kalego.
I powiem, że tym ostatnim mnie osłabił. Spróbujmy rozplątać zawiłości logiki M. Po co to robimy? Po to, żeby M. wiedział, że nie wszyscy są tacy głupi, jak jego towarzysze broni. Kto wie, może następnym razem odezwie się do nas normalniej.
Zacznijmy od sukcesu, którym M. się całkiem bezinteresownie nasładza. Otóż w stolicy powstała wypożyczalnia rowerów. Gdzie ten sukces? Sukces jest w tym, że we wszystkich mediach trąbią o tym sukcesie. Jakby ktoś ciągle nie rozumiał, na czym polega ten sukces, to już tłumaczę: Sukcesem jest ogłoszenie sukcesu. Masło maślane? W rzeczy samej. Każdy rowerzysta rozumie, że kto nie smaruje, ten nie jedzie. Aby zakończyć wątek sukcesu zadam tylko pytanie:
Ile kosztowała ta wypożyczalnia rowerów i ile kosztowała akcja promocyjna?
Weźmy na warsztat buczenie. Otóż nie jest tak, że buczenie należy zestawiać z sikaniem na znicze. Absolutnie nie. Szczyle występowali z władzy przyzwoleniem, zachętą i we władzy interesie, a przeciw kulturze, pamięci i człowieczeństwu. Zaś buczenie jest jak najwłaściwszą odpowiedzią na łgarstwo władzy. Uporczywe łgarstwo zasługuje na buczenie zawsze i wszędzie. Przykład pierwszy z brzegu. Mamy oto staruszka, który w kwestii buczenia pozycjonuje się na rzecznika prasowego Powstańców i tylko Powstańców. No może jeszcze rzecznika przyzwoitości, nie zapominajmy wszak o przyzwoitości. Więc nie zapominajmy również dodać, że staruszek ów był członkiem komitetu męża Dziadzi. Jest mniej więcej tak wiarygodny w obronie wybuczanych, jak tutejsza blogerka w opisywaniu łez Powstańca. Łez wywołanych oczywiście buczeniem w kierunku męża Dziadzi. No, proszę państwa, o czym mowa?!
Przejdźmy już lepiej do Kalego. Bo jego jednak najbardziej w całej tej dyskusji mi żal. Sienkiewicz opisał prostą sytuacją: Kali ukradnie krowę, to dobrze, ale jak Kalemu ukradną krowę to źle. Tak mówi Kali i Kali tak myśli. Naprawdę. To jest możliwe przynajmniej w książkach dla dzieci, żeby myślenie ze słowem się zgadzało.
Ja bym Kalego posługującego się takim systemem etycznym na prezydenta nie wybrał. Czy również M. nie głosowałby na Kalego, pewien być nie mogę. Ale umówmy się, jest to sytuacja teoretyczna i literacka zabawka jedynie. Podsumujmy praktyczną, życiową i dzisiejszą.
Jak z mojego punktu widzenia wygląda ten problem, już mówię. I mówię w sposób jak najkorzystniejszy dla oceny postawy M. Oto Krowa podbiera paciorki Kalemu, żeby opłacić szamana, który wmówi Kalemu, że Krowa wymyśliła rower.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)