W skali wszechświata i wieczności nic się nie stało.
Ale nie ukrywam, że w mojej skali sufit mi się na głowę spie...spadł. Okazało się, że mój naród, którego nigdy nie pokonała trudna historia i który nigdy się nie poddał, nagle sam się unicestwił. Wziął po prostu w rękę pilota od telewizora i walnął sobie w łeb. Pilot jest niestety bardziej niebezpiecznym narzędziem, niż jakikolwiek pistolet.
Walnięci pilotem w łeb Polacy poszli na wybory i zgodnie z wytycznymi pilota powiedzieli, że jest super.
Cały świat nam zazdrości! Kraj mamy w rozsypce. Budżet dopina się tylko w gumowych tabelkach ministra licencjata. Dróg i kolei właściwie nie ma i nie wiadomo kiedy będą, bo buduje je grabarz, a nie budowlaniec. Armia się rozkłada i nieświadomie wysyła swoje tajemnice do wrogich satelitów. Największym sukcesem polityki zagranicznej będzie stwierdzenie, że to jednak przyjazne satelity naszych druzjej. Edukacja wykańcza kolejne roczniki naszych sześciolatków, a w gimnazjach masowo produkuje się naćpanych i agresywnych matołów. Służba zdrowia leży w hospicjum na podtrzymaniu oznak życia. Gdzieś wcięło nam emerytury połowy społeczeństwa. Przysłowiowa dziesięcina jest obecnie marzeniem każdego przedsiębiorcy, bo nigdy w historii podatki nie były tak wysokie, jak obecnie, dużo niższe płaciliśmy nawet zaborcom i okupantom. I co robią Polacy? Polacy się cieszą, dobrze im i niczego nie chcą zmieniać! No i jak nam nie zazdrościć?
Mało tego, niektórym Polakom (zwłaszcza tym, którzy niedawno kończyli gimnazjum) pilot powiedział, że w kraju może być jeszcze bardziej odlotowo i dlatego wysłali do Sejmu kilku palaczy konopii, propagatora miłości doodbytniczej, pana w sukience i biznesmena z bejsbolem. Patrząc na nich, stwierdzam, że są chyba faktyczną reprezentacją społeczeństwa, jego esencją, Polską w pigułce.
Wszyscy wyborcy, pozbawieni przez pilota własnych myśli, słuchają go jak wyroczni. Mózgi mają wyżarte tańcami, idolami, Szkłem, Lisem, Kubą, M-ką i wizjami grilla, nowego abonamentu i nowej karty kredytowej. Dzieci im ćpają, piją i puszczają się jak latawce. A oni dalej się cieszą.
Samounicestwienie.
W skali wszechświata i wieczności rzeczywiście nic się nie stało. W sumie Pikuś.
Ale jednak jakoś mi przykro.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)