W skali wszechświata i wieczności jeden zapaleniec dużo nie zmieni, ale jego czyn może sprowokować bardzo ciekawą rozmowę.
- Wie Pan co? To, co Pan zrobił było bardzo, naprawdę bardzo odważne. Tak wziąć rozpuszczalnik, oblać się i podpalić! Szacun, poważnie! Nawet, jakbym Grasiowi kazał tak zrobić, to by speniał. A Radek to mówi, że Pan jakieś zapalenie złapał, haha! No niech się Pan nie trzęsie, on tylko taki specyficzny humor ma, angielski, po Oxfordzie. Dla mnie to nawet dobrze Pan zrobił, bo dość już miałem tego autobusu, no to wpadłem tu do Pana do szpitala sobie odsapnąć. Ten autobus to jakaś masakra jest, nie wiem, co za dureń to wymyślił! Jadę do ludzi, jadę, żeby zobaczyli, że mnie niby ich problemy obchodzą. A oni, jak tylko z autobusu wysiadam, zamiast mi kwiaty i podziękowania, to mi prosto w twarz wrzeszczą, aż rzygać mi się chce na tych przegrańców: Jak żyć?! Jak żyć?! Jak żyć?! No dobra, bo ja tak ciągle o sobie, a co tam u Pana?
- Jak żyć?! Jak żyć?!
- Siostro! Siostro! Dajcie mu morfinę! Co z tego, że nie jestem lekarzem, premierem jestem, to wystarczy. I niech go Pani, do cholery, nie słucha!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)