Rozmawiałem wczoraj z kimś z rodziny. Temat zszedł, jak to bywa po wyborach, na wybory właśnie. Cała rodzina wie, że w przeciwieństwie do nich wszystkich, za Platformą zdecydowanie nie przepadam i na pewno na Platformę nie głosowałem.
- Dlaczego?
- Nikt was przecież nie lubi.
- Popierają was tylko stare baby od Rydzyka.
- I życiowe pierdoły.
- Wiesz jaki dramat byście zrobili z Polską, gdybyście wygrali?
- Zrozum, że świat jest szary, a nie czarno-biały.
- Nie widzisz, że mieli tylko cztery lata? Kiedy więc mieli zrobić te reformy?
- Jak to nic nie robią, rządzą najlepiej w historii!
- Tak, bo w przeciwieństwie do was, to są otwarci, normalni, nowocześni ludzie!
- Przesadzasz z tą zawziętością.
- Myślałeś, że ta Inkwizycja ma szansę?
- Nie bądź taki radykał, powoli!
- Co ty taki nienawistny jesteś?
Przez piętnaście minut rodzinnej rozmowy wmówiono mi, że jestem nielubianą starą babą, pierdołą życiową, że słucham Radia Maryja i sieję w kraju czarny postrach, że jestem ślepcem nie dostrzegającym zbawczej roli rządu, zawziętym wstecznikiem, no i ziejącym nienawiścią, radykalnym Inkwizytorem.
Ja nie umiem tego pojąć, ani tym bardziej wyciągnąć jakichkolwiek wniosków. Pomóżcie!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)