4 obserwujących
23 notki
19k odsłon
  1047   1

Antyszczepionkowcy(?) i ich wybryki

Narodowy Program Szczepień wyhamował ostatnio dość znacząco. Przy okazji dane wskazują, że najmniej zaszczepionych jest w tych częściach Polski, gdzie partia rządząca ma największe poparcie, co postawiło PiS w trudnej sytuacji wizerunkowej. O ile podyktowane kwestiami PR (co pokazały wycieki maili rządowych) zamknięcie galerii handlowych 28.12.2020 nie wywołało jakichś szczególnych niepokojów elektoratu PiS, o tyle ograniczanie możliwości wejścia w różne miejsca z racji nieprzyjęcia szczepionki już stanowi większy czynnik ryzyka w tej kwestii. Rząd wydał też niemało pieniędzy na promocję szczepień (coś ponad 1mld PLN). Tymczasem program szczepień zwolnił i przyspieszyć nijak nie chce. Co więc zostaje w takiej sytuacji? Straszenie? Już miało miejsce (screen) i pokazuje to, że rząd kupuje preparaty medyczne na przysłowiową pałę, bez oceny realnego zapotrzebowania.image

No to może rzetelna narodowa debata nad szczepieniami? To już wymaga wysiłku, starania się, przygotowania. A po co to robić, gdy ma się media, wpływy i można nakręcać swoje grupy odbiorców? Prościej wszak walić slogany "szczepionki są bezpieczne", "99,2% hospitalizowanych to niezaszczepieni" oraz "zaszczepił się i zmarł 5 dni po szczepieniu, to nie przypadek" i "śmiercionka". Tu nie mam zarzutu do rządu, a do szerszego grona. Zostają więc jeszcze fortele i przymus. Ten ostatni nie wchodzi w grę, gdyż uderza w elektorat, a do tego nakłada na rząd konieczność wzięcia odpowiedzialności za ewentualne NOPy, przynajmniej w sferze medialnej. Więc zostaje opcja pod tytułem "fortel". Tu zaznaczam wyraźnie, że nic nie stwierdzam. To tylko analiza możliwości.

Ale sprawdźmy co to właściwie za zwierz ten antyszczepionkowiec? Trzymając się sztywno klasycznego rozumienia tego terminu jest to osoba atakująca ideę szczepień oraz sens i skuteczność takowych, często w oparciu o wątpliwe lub fałszywe dowody, rozpowszechniająca nieprawdziwe informacje i absurdalne teorie na temat owych szczepień. Działania takich osób często mają charakter demagogiczny, zdarzają się również przypadki agresji. Czy mamy do czynienia z takimi osobami w obecnej sytuacji? Jeszcze jak. Przykładem niech będzie chociażby reakcja jaka spotkała asystenta Janusza Korwina-Mikke, Karola Wilkosza i jego narzeczoną Wiktorię Kukfisz. Pod tweetem, gdzie poinformowali oni o fakcie zaszczepienia się przeciw Covid-19, wylała się fala ludzi sugerujących, że "się sprzedali", a Wiktoria na pewno będzie bezpłodna i niech już porzuci swoje marzenia o gromadce dzieci.

No więc gdzie leży problem? Do grona antyszczepionkowców medialnie zakwalifikowano ogół ludzi w jakiś sposób kwestionujących "narrację covidową" głównego nurtu. Do rzeczywistych antyszczepów dołączyli więc: ludzie mający wątpliwości wyłącznie co do szczepionek na covid, krytycy sposobu walki z wirusem, przeciwnicy paszportów szczepionkowych i przeciwnicy przymusu szczepień. Nawet jeśli się sami zaszczepili, trafiają do tego grona (vide poseł Konfederacji Michał Urbaniak, oraz dr Paweł Basiukiewicz namawiający do szczepienia grup ryzyka). Stosuje się wobec tych osób obelgi: antyszczep, płaskoziemca, foliarz. Antyszczepionkowiec jest przejawem błędnej generalizacji, a przytaczane tu wyłącznie w celu obrażenia całej grupy społecznej kwestie kształtu Ziemi i ewentualnej szkodliwości 5G z litości pominę. Co więc robi się z takimi ludźmi? Przekonuje, że nie mają racji? Podejmuje się z nimi debaty? Nie. Zwyczajnie się ich obraża, przedstawia jako motłoch, chmarę robactwa i niebezpiecznych szurów. "Liberalne" autorytety, na co dzień zatroskane o wolność mediów i prawa obywatelskie, liczą na utrudnianie takim ludziom życia (Martyna Jaszczołt i Konrad Piasecki z TVN), czy wprost odbieranie im smaku życia (Wyborcza, ale autora nie pamiętam). Wyborcy i politycy PO dostali piany na ustach, gdy rząd ogłosił, że nie będzie restrykcji dla niezaszczepionych (choć te już są i dotyczą limitów w hotelach i na koncertach). Polaryzacja społeczeństwa i radykalizacja nastrojów się wzmogły.

Aż tu bach, przychodzi 25 lipca i atak na punkt szczepień w Grodzisku Mazowieckim. W mediach zaczyna się pogromowa wręcz narracja. Pracownicy owego punktu szczepień dostają państwowe odznaczenia. Podnoszą się krzyki o niebezpiecznej bandzie agresywnych szurów, z którą trzeba walczyć. Dochodzi też do zakłócenia procesu szczepienia w Bydgoszczy. Pojawiają się wątki rosyjskie, bo logo zakłócającej szczepienia organizacji ma flagę Bydgoszczy, która jest kolorystycznie podobna do flagi Rosji. Potem przychodzi noc 1 na 2 sierpnia, a wraz z nią podpalenie punktu szczepień i sanepidu w Zamościu. Narracja pogromowa wchodzi już na zupełnie nowy poziom. Politycy PiS mówią już o terrorze, Wprost publikuje okładkę nazywającą umownie antyszczepionkowców terrorystami.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości