Gorące tematy:

3 obserwujących
18 notek
15k odsłon
230 odsłon

Niemoc ukraińska

Wykop Skomentuj1

    W komentarzach pod moim wpisem ktoś zasugerował, abym napisał o Wołyniu, bo go żydowskie konfabulacje w Jedwabnem nie interesują. Mam lepszy pomysł. Napiszę o niepojętej niemocy polskich władz wobec Ukrainy. Aby ją pojąć, należałoby przyjmować scenariusze rodem z teorii spiskowych. Ale niech wnioski wyciągnie każdy sam.

    Nie rzucam tu wyzwisk w Ukraińców, także tych, którzy w Polsce pracują. Ich obecność ma wady i zalety, a moje osobiste doświadczenia z obywatelami tego państwa są po prostu różne. Dotknę tylko kwestii międzypaństwowych.


    Rzeź wołyńska

    Niedawno obchodziliśmy 76-tą rocznicę krwawej niedzieli. Łączna liczba ofiar rzezi wołyńskiej to ponad 100 000 cywili wymordowanych bestialsko, w wyjątkowo zwierzęcy sposób (choć to obraża zwierzęta, ale zachowali się jak hieny rozrywające padlinę). Jedyną adekwatną karą byłoby chyba pojenie odpowiedzialnych kwasem, rozcinanie ich piłą, palenie żywcem i wszystko, co te odpady i łajna z OUN-UPA robiły niewinnym polskim cywilom. Po roku 1945 ziemie te trafiły do ZSRR, a po jego rozpadzie w 1991 roku do niepodległej Ukrainy. Naturalnie więc w Polsce zapadła chęć na wyjaśnienie spraw, które poprzednio z przyczyn politycznych wyjaśnione być nie mogły. Jednak z ekshumacją są ciągle problemy, a kolejne rządy są głuche na ks. Isakowicza-Zaleskiego, który sygnalizuje to od lat.


    Czym więc jest ta niemoc

    Możliwe, że sytuacja ta ciągnie się jeszcze od czasów, gdy Ukrainą rządzili Krawczuk, a potem Kuczma. Ja jednak cofnę się zaledwie do roku 2013. Co się wtedy wydarzyło? Sejm zdominowany wówczas przez PO-PSL przyjął haniebną uchwałę uznającą rzeź wołyńską za...CZYSTKĘ ETNICZNĄ O ZNAMIONACH LUDOBÓJSTWA. Pytam się w imię czego? Czy w zbyt mało zwierzęcy sposób nasi przodkowie zostali tam wymordowani? Co by się musiało stać, by PO zmieniła zdanie? Absolutna porażka dyplomacji Sikorskiego i naplucie w twarz ofiarom tej tragedii. Dodam iż pierwszy raz o tym usłyszałem w RMF FM, nie w pisowskich wpolityce.pl czy Gazetach Polskich. Po tej hańbie opluli nas jeszcze raz. Kilka dni później prezydent Bronisław Komorowski pojechał do Lwowa, gdzie wydarzył się "jajkowy incydent". Prezydent został uderzony jajkiem przez Ukraińca, a po wszystkim owego "jajcarza" wyprowadziło dwóch cywilnych Ukraińców z tłumu. Pomyślcie co by było gdyby zamiast jajka ten człowiek miał nóż? Drugi prezydent tragicznie zmarły w przeciągu 3 lat? Adamowicz kilka lat wcześniej? Wybory jesienią 2013? Po wszystkim strona polska nie wyciągnęła żadnych konsekwencji. W tym samym czasie doszło też do podpisania umowy, na mocy której obywatele Ukrainy muszą przepracować na Ukrainie bodaj 25 lat, a w Polsce zaledwie rok (albo miesiąc), by otrzymać polską minimalną emeryturę. Weszła ona w życie już za rządów PiS. A więc ZUS kosztujący co roku coraz więcej, na który bulimy znaczną część naszej pensji, do którego trzeba dopłacać, oparta na kłamstwie, niewydolna piramida finansowa, mająca problem ze spłatą obecnych zobowiązań, płacić jeszcze będzie Ukraińcom, którzy niewiele do systemu wnieśli. Skąd ZUS weźmie na to pieniądze?

    W grudniu tego samego roku wybuchł Euromajdan wspierany zarówno przez PO jak i przez PiS. Kaczyński jeździł na majdan, a Tusk palił świeczki dla Ukraińców. Naraz jeden zmieniło się nastawienie PO do Rosji, a nasza dyplomacja zaczęła ujadać jak wściekły pies zachodu na ten kraj. Skutkiem czego dostaliśmy embargo na eksport jabłek do Rosji, nowopowstały rząd Jaceniuka dał nam embargo na wołowinę lub wieprzowinę, a Polska i tak wypadła z kółka negocjacyjnego Ukraina-Rosja-Niemcy-Francja. Mimo to aktywiści jak mrówki biegali przez granicę z uzbrojeniem, a popkultura serwowała nam piosenki m.in. "Zbudujemy dom" i seriale "Dziewczyny z Lwowa". (Zaznaczam iż nie jestem fanem Rosji w tym sporze. Powątpiewam jednak iż warto tak nadstawiać się dla państwa, które nas traktuje jak popychadło). Więcej relacji tutaj: Nie wiem kim jest ten człowiek, potrzebowałem tylko relacji z UA

    Przechodzimy do okresu po wygranej PiS w październiku 2015 roku. Ta partia proukraińskością przebiła swoich poprzedników wielokrotnie. Niedługo po jej wygranej zaczęły się szaleństwa typu ostrzelany polski konsulat w Łucku, zdewastowany polski pomnik itd. Wszystkie te wydarzenia miały jeden wspólny mianownik - cokolwiek by się nie stało, od razu były krzyki, że to "ruska agentura" lub "ruska prowokacja" - tak bez złapania sprawców i wydania wyroków. Retoryka ta była wielokrotnie podsycana celem zamknięcia ust wszelkim osobom wskazującym, iż na Ukrainie jest cała masa antypolskiego elementu. Szum medialny jaki się z tych sytuacji zrobił sprawił, że nie wiadomo ile tych akcji rzeczywiście było robotą rosyjskiej agentury, której konflikt Polska-Ukraina jest na rękę, a ile robotą antypolskiego szamba bez powiązań z Rosją. Doszło do takiej paranoi, że przez pewien czas samo dopuszczanie możliwości, że Rosja mogła nie brać w tym udziału, kończyło się ostracyzmem środowisk zarówno propisowskich, jak i proplatformowych, a tych jest w Polsce przytłaczająca większość. Na szczęście na ten moment sytuacja się uspokoiła, ale w latach 2016 i 2017 tak było. Nawet powstał mem z podpisem "Nie krytykuj banderowców, bo będziesz ruskim agentem". Ukrainofilia doszła do takiego absurdu, że raz nawet wojsko ukraińskie sobie bez obstawy na lawetach woziło czołgi

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka