Andy Murray zatrudnił w 2011 r. jako trenera ośmiokrotnego zwycięzcę turniejów wielkoszlemowych Ivana Lendla. Jaki to dało efekt, wiedzą wszyscy którzy się interesują tenisem - dwa zwycięstwa Brytyjczyka w Wielkim Szlemie.
Ostatnio także Maria Szarapowa zmieniła swojego trenera na ośmiokrotnego triumfatora zawodów Wielkiego Szlema - Jimmy Connorsa.
Pisująca o tenisie w amerykańskim "Sport Illustrated" Courtney Nguyen ma nadzieję, że ta tendencja do łączenia w pary zawodników z obecnej czołówki z dawnymi, wielkoszlemowymi mistrzami będzie trwała. I zaproponowała nawet własne zestawienie takich par.
To ta sama komentatorka, która pod koniec zeszłego roku przekonywała samą siebie, że warto byłoby, interesując się tenisem, podjąć nawet tak karkołomne zobowiązanie, jak próba nauczenia się języka polskiego, i są na jej liście także dwa polskie nazwiska.
"Agnieszka Radwanska i Martina Hingis: Radwańska jest jedyną zawodniczką w dzisiejszym, damskim tenisie, która gra z tak charakterystyczną dla Hingis różnorodnością i ma podobny do Szwajcarki "tenisowy intelekt". W odróżnieniu od większości par na tej liście, ta jest faktycznie możliwa do zrealizowania, bo Hingis ostatnio nikogo nie trenuje. Hingis może dodać więcej agresji do gry Radwańskiej, która i tak już znacznie poprawiła ten element w ciągu ostatnich dwóch lat. Ona może przekonać Radwańską, że Polka jest w stanie pokonać siłowo grające przeciwniczki i wprowadzić pewne zmiany do taktyki Agnieszki, aby dać jej szansę w walce z trzema zawodniczkami, znajdującymi się w rankingu przed nią, Sereną Williams, Marią Szarapową i Wiktorią Azarenką. Hingis nigdy nie cierpiała na brak wiary w siebie. Radwańska może się tego od niej nauczyć.
Jerzy Janowicz i Goran Ivanisevic: Tenis Janowicza jest jakby stworzony do gry na trawie, co Polak udowodnił podczas tegorocznego Wimbledonu, gdy w wieku 22 lat miał szansę, jak żaden młody tenisista, nawet na ostatecznie wygranie turnieju. Janowicz jest graczem pełnym emocji, któremu publiczność może bardzo pomóc, jeśli tylko on jej to umożliwi. Ivanisevic, były mistrz Wimbledonu i ulubieniec widowni, który znakomicie wiedział, jak wykorzystać kort jako scenę widowiska, może być tą osobą, która pomoże Janowiczowi odblokować się i zacząć grać nawet jeszcze bardziej swobodnie niż do tej pory."
Może Jerzyk i Aga (zwłaszcza ona) olewają porady i napominania polskich fanów i ekspertów, aby nie zabawiać się w gry towarzysko-przyjacielskie i poszukać sobie najlepszych trenerów, jacy tylko są dostępni na światowym rynku, bo ich talenty na to zasługują.
Może jednak zainteresują się tym, że to samo doradzają im fachowcy zza Oceanu.
A nam pozostanie tylko czekać na to, czy przeważą złote myśli w rodzaju "Najlepszym trenerem jest dla mnie brak trenera", nieprzemyślane skąpstwo czy może jednak motywowany ambicją rozsądek.
Oby to ostatnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)