32 obserwujących
1405 notek
1311k odsłon
  300   0

Paweł Kukiz - Flecista z Hameln na miarę III RP

Przypowieść na najbliższe parę miesięcy. Do opowiadania aż do odwołania.

Im dłużej Paweł Kukiz robi to, co robi, a nie robi czego innego, coraz jaśniejsza staje się chyba jego rola w Dniu Asteroidy, jaki drażnienie się z siłami, których nie rozumieją, i których potęgi nie potrafią docenić, powoli sciąga na świat bronkozaurów z PO i stworów z jaskiń przyległych.

Czy ktoś jest sobie w stanie na przykład wyobrazić Kukiza, jako posła, ministra, wicepremiera? Krzyczącego coś, zazwyczaj bez składu i ładu przy każdej okazji, i podpisującego w końcu, podsunięty mu przez atrakcyjną sekretarkę, akt dymisji i mianowania jej, jako pełniącą jego obowiązki w stopniu feldmarszałka?

Ktoś powie, że przesadzam i wygłupami staram się ominąć poważny problem. Może. Zegar, uruchomiony na bombie, w jaką zamieniła się po wyborach głowa Pawła Kukiza, wciąż tyka, więc czasu na jej rozbrojenie, także i Pawłowi Kukizowi, jeszcze trochę pozostało. Poza tym ludzie się zmieniaja, potrafią się uczyć, a skoro Terminator mógł być gubernatorem Kaliforni, to... I tak dalej.

Ale zastanówmy się przez chwilę, czy Paweł Kukiz kiedykolwiek wyobrażał sobie, i czy teraz sobie wyobraża siebie jako posła, ministra czy wicepremiera? I powiem szczerze, że ja w to bardzo wątpię. Nie tylko dlatego, że na razie nie robi dosłownie nic, żeby pokazać, iż traktuje taką przyszłość dla siebie serio, a raczej robi coś wręcz przeciwnego. Ja jestem po prostu przekonany, że nie taka była jego rola, którą na razie z pełnym poświęceniem odgrywa.

On miał być flecistą z Hameln na miarę III RP, czyli trochę "inaczej". Tamten, jak wiadomo, uratował Miasto, wyprowadzając z niego szczury. Ten ma wyprowadzić szczury, aby to je przed gniewem mieszkańców ocalić. I poprowadzić na nieistniejącą, zieloną wyspę, na której nie ma polityki, a druidzi z wnętrzności JOWów wróżą bieg planet i przyszłość każdego z nas.

Może w związku z tym albo do Sejmu ostatecznie nie wejść, na przyklad rezygnując z mandatu i udziału w tym "establishmencie", walce z którym ma zamiar poswięcić życie. Albo przyjąć mandat, a w Sejmie poświęcić się propagowaniu 21 postulatów "S", lub projektów takich ustaw, na widok których nawet jego Mistrzowi, JKM, zbladły by lica.

Jedyna nadzieja, że jeśli mu tyle, ile oczekuje, kandydaci na tych druidów nie zapłacą, to - dalej snując wariacje na tle starej opowieści - jednak je wszystkie potopi.

Albo, sprowadzając jego misję do poziomu czystego folkloru, utopią go ci wszyscy z wyprowadzanych, którzy zorientują się po pierwsze, że tej zielonej wyspy nie ma, a on ich ciągnie na bagna. A po drugie, że kandydaci na druidów, przed którymi w gruncie rzeczy z Miasta uciekają, maszerują, korzystając z ich ochrony i kamuflażu, między nimi.  

Baśń Braci Grimm, jak wszyscy wiedzą, nie kończy się pomyślnie. Więcej, kończy tak okrutnie, jak to sobie tylko można wyobrazić. Miejmy wszakże nadzieję, że Polska, w której ludowe opowieści pozwalają diabła sprytnemu chłopu oszukać, to nie Niemcy, w których diabeł triumfuje nie tylko w bajkach, ale układa losy pokoleń.

O jednym tylko nie powinniśmy zapomnieć pod żadnym pozorem. Źródłem niszczącej swym okrucieństwem puenty niemieckiej, ludowej opowieści jest pewność siebie, skąpstwo i oszustwo tych, którym wydawało się, że są już ocaleni.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale