Jeśli upały potrwają jeszcze dwa tygodnie, a na to się w tej chwili zanosi, zaczną się przerwy w dostawie prądu oraz racjonowanie wody w największych polskich miastach. Na wsi i w mniejszych miejscowościach jest tak już od wielu dni. W tym wypadku, a więc na terenie "Polski niechcianej, wstydliwej i ciemnogrodzkiej", czyli - mówiąc wprost - pisowskiej i przez III RP zapomnianej, wystarczyło kilkanaście dni wysokich temperatur.
Niestety, prawdopodobnie ominie nas radość z oglądania beczkowozów, do których możnaby dosypać laksigenu, np. w warszawskiej Zatoce Czerwonych Świń na Wilanowie, bo o ile się nie mylę, oni tam mają ujęcia oligoceńskie. Ale i w ich wypadku niemożność oglądania Szkła Kontaktowego w połączeniu z ciągnącymi pod ich oknami procesjami wiernych pod przewodem "księży" Seniuka i Nycza, śpiewających i zanoszących modły o opad jak najrychlejszy, z pewnością wywołają u elitarnych stres i głębokie przerażenie.
Czy i w tym wypadku dojmujący lęk, tak jak podczas pierwszych miesięcy rosyjskiej agresji na Ukrainie, każe im, i nie tylko im, stanąć wiernie przy rządzących? I jeszcze raz zawierzyć plakatom z Premierą Kopacz, tulącą do piersi pięciolitrową butlę wody mineralnej z lekko ironicznym uśmieszkiem, mającym uruchomić klasyczne, tresowane od wielu lat skojarzenia - "Chcieliście PIS, no to macie".
Czy może jednak fizycznego braku wody tym razem nie uda się im zrekompensować wirtualnym wodolejstwem, a odsłonięte dna, nie tylko rzek, pokażą nawet najbardziej opornym, na co się przez ostatnie osiem lat godzili?
Tak czy owak, jest ostro, a będzie jeszcze ostrzej, i to nie tylko w sferze propagandy. A PISowi doradzałbym przemyślane, ale jak najszybsze zajęcie się tematem suszy. Zanim doprowadzi ona do tragedii, pozwalającej rządzącym na propagandowy kontratak po hasłami "grania tragedią".
419
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (13)