Chryja wokół tak zwanej telewizji państwowej (bądź też, jak kto woli, Telewizji Kaczej, Farfał TV czy reżimowego telepudła) sięgnęła zenitu. Absurd sytuacji przekroczył punkt krytyczny i, jak donosi Bzdeta Wybiórcza, nowych prezesów zjawiło się aż dwóch. Jeden - Bogusław Szwedo - prawdziwy, drugi - Ędward Ącki - tylko dla jaj. A jeżeli sytuacja schodzi na Ąckiego, jest źle.
Wykreowany przez Szymona Majewskiego Ędward Ącki, człowiek-obciach, z krzywymi zębami, plerezą a la lata 80. i manierami wioskowego głupka, w tanim garniaku i białych skarpetkach, to karykatura karykatury - inaczej jak karykaturami bowiem polskich polityków nazwać się nie da. Ącki parodiuje puste gesty, przepychanki przy stołkach, bezpodstawne roszczenia, populistyczne obietnice bez pokrycia, obsadzanie stołków z partyjnego klucza i cały ten syf, jakim jest polska polityka. Głupi ciemny lud się z niego śmieje, bo oto ma przed sobą kogoś jeszcze głupszego niż oni sami. Wykształceni optymiści śmieją się z niego, bo widzą, jak niewiele brakuje do Ąckiego prawdziwym politykom. A wykształceni pesymiści drżą ze strachu albo zgrzytają zębami ze złości - z dokładnie tego samego powodu.
Czasami szyderstwo służy poprawie obyczajów, wykpiwając przywary narodu. Niestety, u nas dominuje przeświadczenie, że jak się śmieją, to nie z nas. "Ącki, Miauczyński czy Kiepski to nie ja, tylko sąsiad spod czwórki." No niestety, proszę państwa, trzeba się wreszcie do błędu przyznać i wyciągnąć nauczkę!
32
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze