Oj, ale była beka z komendanta Szymczyka! Bawił się sprzętem, coś mu tam wybuchło, trochę go osłabiło ale rurę dalej może wykorzystywać jako głośnik. W medich pojawiły się zdjęcia miejsca zajścia, przeciek ciekawy sam w sobie, zakładam, że są one prawdziwe choć pewności nie ma. Komendant ma dwie sprawy, w jednej wystepuje jako pokrzywdzony w drugiej jako sprawca i oskarżony, istne kuriozum ale mniejsza. Miał mieć pierwszą rozprawe w listopadzie, maj już za chwilę zawita i cisza. Jak to jest, że obecna prokuratura rzuca się na oślep i czepia nawet Ramzesa II za złe traktowanie wspólczesnej mu Platformy (bo ta jest wieczna) a tu taka zwłoka? Jakieś trudności, przeszkody? Inny, bardziej dziarski prokurator potrzebny?
Ponownie zauważę, ze medialna histeria jest typowym stanem polskich mediów i społeczeństwa. Coś tam sie stał, no to darcie włosów z głów lub z czegoś innego jeśli tam zbrakło. A potem brak kontynuacji, są coraz to nowe powody do tego darcia. Informacji dotyczacych istoty zdarzenia jest zadziwiająco mało jak również analiz hipotetycznego przebiegu wypadku.
Warto przyjrzeć się zagadnieniu bliżej, może zacznijmy od samego granatnika. W zarzutach napisano, że granatnik był całkowicie sprawny, nie jakąś atrapą a komendant go odbezpieczył i spowodował, jak to podano, 'wyzwolenie energii', dobrze, że nie jądrowej.
Poniżej jest pokazany przekrój obieku zaintersowania a więc jednorazowy granatnik uniwersalny RGW-90, znany również jako Matador.

'Przód' granatnika jest po lewej stronie, widac ładunek kumulacyjny w głowicy ukształtowany na coś w rodzaju lejka, z takąż wkładką. W nim tkwi pręt sondy której położenie decyduje o tym, czy głowica pracuje w trybie HESH (burzący) czy HEAT (przeciwpancerny). Na rysunku jest on w trybie HESH bo sonda jest wkręcona całkowicie i głowica wybuchnie na powierzchni celu. W trybie HEAT jest ona wykręcona i widać ją na zewnatrz, wybuch nastapi nieco przed pancerzem co jest zasadą działania ładunków kumulacyjnych których wybuch powoduje powstanie cienkiego strumienia stopionego metalu/plazmy pochodzacego z wkładki, o wysokiej temperaturze i predkości (ok 10km/s).
Dalej mamy zaznaczone na czerwono paliwo w silniku rakietowym głowicy a więc źródło jej napędu w locie. Jest to paliwo stałe które z zasady działania nie może wybuchnąć ale po prostu spala się stopniowo dając wymagany odrzut. Nastepnie idzie ładunek miotajacy który służy do wypchniecia głowicy z rury granatnika i nadania jej predkości początkowej, powiedzmy około 200m/s. Za nim jest tłok z prętem i oraz granulat plastikowy który w momencie wystrzału jest wypychany tłokiem poza granatnik i rozpylany na zewnatrz kompensując w ten sposób odrzut spowodowany wystrzeleniem głowicy.
Tyle o zasadzie działania, aby 'odbezpieczyć' granatnik należy wykonać dwie czynności, detale pokazuje zdjęcie poniżej.

Widoczny jest przełącznik bezpieczeństwa, jego pozycja powinna być zmieniona z S (Safe) to F (Fire) a ponadto otworzona rączka uchwytu która w pozycji transportowej zasłania kabłąk spustu. Jest też druga rączka w części przedniej dająca uchwyt operatorowi ale z punktu widzenia bezpieczeństwa nie odgrywa ona roli.
I tu pierwsza kwestia materialna a więc w jakiej pozycji znajdował się granatnik w momencie wystrzału/odpalenia. Komendant zeznał, że przestawiał ustrojstwo bo mu wadziło a więc chciał je postawić w pionie ale którą stroną? Tego nie zeznał. Jeśli głowicą w dół to jej odpalenie nie spowodowałoby wybicia takiego otworu w podłodze bez jej przelecenia przez nią a więc jakieś jej resztki powinny być znalezione w pomieszczeniu poniżej. Czy tak sie stalo nie wiadomo, wieść jednak niesie, że to właśnie ona wyrzadziła jakieś szkody w gabinecie/pomieszczeniu komendanta(?) ostatecznie lądując w szafce/regale. Jednoznacznego potwierdzenia brak.
Przyjmijmy roboczo, że stawiał stroną przeciwną do wylotu głowicy. Czy sam wybuch ładunku miotającego oraz wyrzucenie granulatu mógło wybić taką dziurę jak na zdjeciach:

Tak dokładnie to nie zostało opisane która dziura jest która, w ilu stropach i tak dalej, widać wyraźnie, że ta po lewej jakoś nie pasuje do tej po prawej a obie fotki zostaly zrobione od strony podłogi. Dodatkowo mamy zdjęcie otworu w suficie i inne z dwoma dziurami, też w suficie.

Na tym po prawej wygląda, jakby coś (głowica?) latało po pomieszczeniu i tłukło się po scianach i suficie. Zauważmy, że zakładając stawianie na wylocie materiału kompensujacego naciśniecie spustu wymagałoby pchniecia go w dół a wtedy głowica poleciałaby komendantowi omałże w .. twarz. W sytuacji odwrotnej pociągniecie musiałoby nastapic w górę, wtedy dostałby w twarz granulatem i gazami po wybuchu ładunku miotajacego. Na filmach pokazujacych strzelania z granatników widać, że jest to spore 'pierdykniecie' i istnieja ograniczenia co do wielkości pomieszczenia z którego można bezpiecznie strzelać. Być może jest to bardziej prawdopodobna alternatywa gdyż taki poczęstunek spowodowałby zapewne wieksze uszkodzenia ciała.
Radio RMF podało, że jakoby głowica przebiła strop i wpadła do pokoju powyżej, dokonał zniszczenia biurka a nastepnie tam wlaśnie wpadła do szafy, być może jedno ze zdjęć jest z tego miejsca.
Co do oficjalnych wypowiedzi komendanta to są one bardzo enigmatyczne, np taka:
Od razu nasuwają sie pytania. W 'dolnej' tzw ktorej konkretnie? Jedną ręką złapał? "Prezenty? Liczba mnoga a wiec dwa granatniki, co by potwierdzały zdjecia ale....
Na zdjęciu widać drugi granatnik, a i owszem, tylko to nie jest RGW-90 a szwedzki SAAB/Bofors AT-4, poniżej.

Też go dostał od Ukrainców? I też miał być 'glośnikiem'? Ukaincy mają ich tysiące, więc całkiem możliwe. Fajnie, ale ten na zdjęciu leży pod oknem, czyżby Szymczyk chciał przestawić oba na raz? Ten AT-4 był uzbrojony? Tu ciekawostka, na rurze widać diagram pokazujący bezpieczne warunki strzelania czyli strefę w jakiej jest niebezpiecznie, jej dlugość to 15 metrów a szerokość około 3. Należy domniemywac, że strefa Matadora, o podobnym kalibrze, nie różni się znacząco choć był projektowany właśnie do strzelań z przestrzeni zamknietych. Reasumując, to co wylatuje to nie jest byle co.
Sądząc po zeznaniach Szymczyk owszem, został ogłuszony ale przytomności chyba nie stracił a jednak w jego świadomosci nie utrwaliło się jakoby nic wiecej niż w tym tekście pokazanym powyżej? Szok, ktoś powie, być może.
Wracając do komendanta to pytań bez odpowiedzi pozostaje wiele, kilka zamieszczam.
1. Kto wymyslił koncept 'glośnika'? Jest to pomysł tak bezsensowny, że aż trudno uwierzyc aby ktoś mógł go kupić i potem 'sprzedawać' na poważnie. Ale bez kpinek, komendanta nie zainteresowało gdzie w istocie siedzą te głośniki? Jak są podłączane i jakie maja zasilanie, jest to jest jakiś Bluetooth czy inny bezprzewodowy gadżet? Pytałem kiedyś czy komendant nie zwrócił uwagi na różnicę w wadze, uzbrojony to 8-9kg, w tym glowica 2.5kg. Nie majac doswiadczenia Szymczyk mogł jednak tego nie odczuć, w końcu to calkiem solidny kawałek sprzetu a nie słomka do baniek mydlanych.
2. Co konkretnie wybuchło bo zdajemy sie tylko na domysły. Skąd pochodziła ta 'wyzwolona energia', ktoś podawał, ze to silnik głowicy co jak wiadomo nie mogło mieć miejsca.
3. Ukrainski generał Bondar zostal po tej aferze zawieszony. Dlaczego? Jeśli wersja o głośnikach miałaby jakiekolwiek stopień prawdopodobieństwa to Ukraincy byliby 'czyści' wiec czystka niepotrzebna. Tu wraca sprawa jakiegoś zdjęcia z uroczystego wręczenia prezentu/prezentów a na którym jest jakoby inny granatnik (jaki i po czym poznali) niż ten z gabinetu komendanta. Sprawa powstała zapewne jako wrzutka aby trochę odgrzać temat, o dalszych postępowaniach wyjaśniających ani widu ani słychu.
4. Jak to było Szymczyk pewnie wie, być może zeznał to w śledztwie jednak pali publicznie głupa i kompromituje się, po co? Czyżby sprawa miała wiele den i ten wariant obrony uznano wprawdzie za ośmieszajacy (jak z Giertychem i Foką) ale w sumie najmniej szkodliwy? Szkodliwy dla kogo?
5. Zdjęcia jakoby wyciekły i czy wiadome jest kto je 'wyciekł' i czy poniósł konsekwencje? To sprawa nie byle jaka przecież.
6. Watek bomby o której jakiś życzliwy doniósł przed wyjazdem Szymczyka na Ukrainę. Wiadomość ta utoneła w bajzlu jaki tam panował i panuje ale może i nie? Jaki mógł być cel takiej dywersji?
Podsumowując, sprawa jest w zawieszeniu a jego powody nieznane. Jest to być może spowodowane tymi dnami o których wspomniałem powyżej. Rozprawa, jeśli uczciwa wywlokłaby na swiatło dzienne, pomimo jakiejś tajności procedowania, fakty niezręczne, niewygodne dla kogoś, może i całego państwa? Albo sojusznikow bliskich i dalekich? To są spekulacje z tym, że może już jutro proces ruszy z kopyta i notka straci na aktualności a watpliwości w niej podane zostaną wyjaśnione. Ciekawe, tak czy owak.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)