W okresie covidowym i po, przez Kraj przewaliła się dyskusja a właściwie histeria (o ile histeria może się przewalać) dotycząca tzw zgonów nadmiarowych czyli śmiertelności w danym okresie odniesionej do średniej z lat 2016-2019. W statystykach Polska wypadała blado, publika stawała na rzęsach krzycząc ile to ludzi zabił PiS swoją polityką covidową lub jej brakiem.
To się do dziś odbija czkawką a podawane liczby zawierają się w przedziale od 100 do 200 tysięcy, zależnie dla jakiej gazety ktoś robił takie estymacje. Ale też na poważnie analizowano różne możliwe przyczyny tak wybitnych osiągnięć a jedną z tez była ta mówiąca, że ci co byli kiepskiego zdrowia po prostu umarli wcześniej. Albo, dlatego, że się nie zaszczepili. A może dlatego, że się zaszczepili?
Oczywście takie hipotezy są praktycznie nie do zweryfikowania ale ogólny stan zdrowotny polskiego spoleczeństwa był i jest dalej kiepski jak też jest stan służby umownie nazywanej 'zdrowia'. No a teraz mamy prawie jak u Dumasa i prawie Dzwadziescia lat Później.
Na stronie: https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Excess_mortality_statistics
można zapoznać się ze stanem (prawie) aktualnym a więc do grudnia 2025, statystyki miesięczne. I co tam widać takiego ciekawego? Ano to, że Polska plasowała się w 2025 zawsze na koncu stawki wśród krajów tak UE jak i pozostałych europejskich. Dane pokazuje poniższa tabelka.

Natomiast zestawienie dla wszystkich krajów jest na wykresie poniżej.

Jeśli ktoś ma cierpliwośc i zechciałby przejrzeć inne miesiące to może zauważyc, że np Francja prawie nigdy nie spadła poniżej 5% a Malta regularnie przekraczała 20% w szczycie nawet więcej niż 40%. Ale mniejsza o cudzoziemców, dla Polski sytuacja układa się pod tym wzgledem korzystnie choć podstawowy problem demograficzny pozostał bez zmiany. Nie chodzi bowiem o to, że mniej ludzi umiera (względnie) ale, że mało się rodzi.
Z dostępnych informacji można wysnuć różne wnioski i formułować hipotezy ale to chyba byłoby nieproduktywne i nie mające wpływu na to co się w polskiej opiece wyrabia. Końcowy pytanie dotyczące tego wyrabiania jest moim zdaniem następujące: Dlaczego pomimo takiego upływu czasu oraz wpuszczonych kwadrylionów sytuacja nie ulega poprawie? W zasadzie każda kolejna ekipa zapowiada stawienie czoła i przywiązaniu wagi w aspekcie jednak bilans wychodzi jak zwykle.
I koszmarna w takiej sytuacji wydaje się niegdysiejsza zapowiedź Hołowni o dzwoniącym lekarzu oraz przekonanie Leszczyny o posiadaniu różdżki, dobrze, że nie lampy Alladyna. Ale cóż to szkodzi obiecać.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)