Ministerestwo podaje ustami swojej przedstawicielki, że jak się weźmie kredyt od Unii to będzie to świetny interes bo nigdzie taniej się nie dostanie. To jest hipoteza którą warto by sprawdzić. Te same usta mówia, że jeśli by się wzieło 'samemu' to przez okres tych 235 czy iluś tam lat zaoszczędzimy 37 miliardów. No fajnie, zamieńmy usta na oczy i wspomnijmy ulotkę z czasów negocjacji studentow z ministrem Górskim w lutym 1982 która pokazywała zbliżenie twarzy tego jegomościa z podpisem "Czy te oczy mogą kłamać...?"
A co do ad remu no to:
1. Unia swoich pieniędzy nie ma a więc gdzieś je będzie musiała pożyczyć. Czy Unia swoimi usteczkami powiedziała skąd i na jaki procent? Czyli ile sobie weźmie za pośrednictwo bo to nie jest dzialalność charytatywna.
2. Jeśli już wiemy skąd to jakie są szanse i jakie warunki otrzymania takich kredytów bez pośrednika? Usteczka głoszą coś o efekcie skali ale przecież jeśli Polska ma dostać, jakoby, lwią cześć to ta skala nie jest aż taka wielka, relatywnie. Ponadto nawet jeśli Unia nie puści pary to chyba nie jest to jakąś straszną przeszkodą.
3. W porównaniu mowa była o jakichś dwóch polskich instytucjach finasowych, były nazwy ale zapomniałem. A co z finansami zagranicznymi? Taka opcja była rozważana czy nie? A jesli nie to dlaczego nie?
4. Oszczedności na całkowitej wartości do spłacenia mają wynosić wspomniane 37 miliardów czy coś koło. No fajnie ale jak się to podzieli przez te 3235 lat to wychodzi około 0.8 milarda. W skali rocznej nie poraża zauważając, że ta całkowita kwota która Polska odda przez ten okres to ponad 2.5 raza wartość nominalna udzielonej pożyczki To jest znane każdemu kto ma kredyt np na dom, bank weźmie swoje w takich proporcjach przy takim procencie.
5. Idac dalej, ministerstwo nie zna lub nie chce powiedziec na jaki procent, ale dokladnie ta pożyczka bedzie. Czyżby Unia jeszcze sama nie wiedziała i dopiero szuka oferentów a jak znajdzie to czy nie może powiedziec, sorry Winnetou, klimat się zmienił?
Powyższe rozważania dotyczą jedynie sprawy finasowania bez politycznych podwieszeń. Przecież można zapytać, i takie glosy się już nieskromnie podniosły, czy nie opłaca się jednak płacic te 0.8 miliarda rocznie ekstra ale za to mieć swobodę i luzik? Co jest opłacalne z polskiego punktu widzenia na dłuższa mete a co nie?
Byc może takie dywagacje mogą w sumie doprowadzić do wniosku, że interes jest, wbrew opiniom i wrzaskom malkontentow służacych Putinowi, istotnie korzystyny, niemniej jednak do takowej oceny potrzebne są informacje i przyjecie warunków brzegowych. Czy na Radzie u Prezydenta podzielono te włosy na czworo? To, że je darto to widać było od razu.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)