karol123 karol123
109
BLOG

ORP Piorun, obchody 85 rocznicy nalotów na Clydebank i teorie spiskowe.

karol123 karol123 Kultura Obserwuj notkę 3

W mediach pojawiły się informacje o zbliżających się obchodach 85 rocznicy niemieckiego Blitzu bombowego z marca 1941 roku na szkockie miasto Clydebank położone nad rzeką Clyde obok Glasgow. Będąc siedzibą jednej z najważniejszych stoczni na wyspach, John Brown & Company, zbiorników paliwa i fabryki uzbrojenia ROF Dalmuir stało sie celem 439 bombowcow Luftwaffe a konkretnie jej Luftflotte 3. W uroczystościach prominętną pozycją jest podkreślenie udziału w obronie miasta polskiego niszczyciela ORP Piorun, znanego też z uczestnictwa w pościgu za Bismarckiem i chwalebnej slużby na wodach Atlantyku i Morza Sródziemnego. Temat wart szerszego rozwinięcia.

Glówny obiekt zainteresowania a więc stocznia powstała w 1851 roku i od tamtego czasu produkowała rożnego rodzaju statki i okręty wojenne. Warto wspomnieć, że z jej pochylni spłyneły takie jednostki jak zdobywcy Blekitnej Wstegi Atlantyku, liniowce Queen Mary (1934) i Queen Elizabeth (1938) oraz transatlantyk Queen Elizabeth II (1967), krążowniki linowe HMS Hood (1918), HMS Repulse (1916), HMS Tiger (1913) oraz pancerniki HMS Barham (1914), HMS Duke Of York (1940 i HMS Vanguard (1944). W chwili nalotów, które rozpoczeły się nocą z 13 na 14 marca 1941 zajmowała się glównie budową okretów eskortowych dla Royal Navy i kończeniem budowy pancernika HMS Duke of York, kilkoma innymi jednostkami na ukończeniu oraz remontami, zatrudniała około 10 tysięcy pracowników. Właśnie na przegląd gwarancyjny oraz w celu instalacji radaru MK285 przybył tam 25 lutego ORP Piorun pod dowództwem komandora Eugeniusza Pławskiego. 

Ten ex brytyjski HMS Nerissa, zwodowany własnie w Clydebank, został przekazany PMW niejako w ramach rekompensaty za utracony w norweskim fiordzie ORP Grom i znaczną cześć jego załogi stanowili marynarze uratowani z tego okrętu. Gdy nastąpił atak był jedynym wlaściwie okrętem sprawnym bojowo na tyle, aby rozpocząć akcję przeciwlotniczą. Na okręcie znajdowała się 1 armata uniwersalna plot 105mm, jedna poczwórna armata 40mm Vickersa oraz 4 pojedyncze Oerlikony 20mm. Nie można było wykorzystać armat artylerii glównej 120mm ze wzgledu na jej mały maksymalny kąt podniesienia, wynoszący 40 stopni. Dlatego też rysunki i ilustracje pokazujące polski okręt prowadzący z nich ogien w stoczni są mylące pomijajac już brak amunicji przeciwlotniczej to tych dział. Vickers, zwany pom-pomem jest pokazany na zdjęciu poniżej. Obok Oerlikon.


image     image

W literaturze brak jest precyzyjnego opisu samych działań załogi w czasie nalotu. Wiadome jest, ze prowadziła ogień z dostępnej artylerii nie uzyskując zestrzeleń, których nie zanotowała zresztą cała obrona plot Clydebank. Niemcy stracili jedynie 2 bombowce strącone przez RAF. Nic się też im nie zaczepiło o linki sześciu balonów zaporowych. Nie powinno to dziwić w sytuacji nocnego nalotu i braku reflektorów plot czyli obsługa dział kierowała się głownie słuchem przy celowaniu tworząc namiastke zasłony ogniowej. Dla mieszkańców przeżywajacych właśnie cały horror bombardowania istotny był zaś czynnik psychologiczny, jak zeznali świadkowie. Mieli bowiem poczucie, że nie są całkowicie bezradni, że ktoś jednak ze szkopami walczy. Dodatkowo załoga zestrzeliła nieznaną liczbe min spadochronowych powodując ich spektakularne eksplozje.

Niemcy nie majac ciężkich bombowców w nalocie wykorzystali JU88 i He111 oraz Do-17 czyli standard znany znad Londynu. Oprócz bomb burzących zastosowali kasetowe bomby zapalajace o małym wagomiarze, zwykle 1kg. Przykład takiej kasety typu AB-501 poniżej, zawierała 184 bomby. 

image

Wypełnione materiałem zapalającym, zwykle termitem służyły rozniecaniu pożarów na terenie bombardowanym. Ogółem zrzucono ich na Clydebank ponad 100 tysięcy z  około 2400 kaset.
Niektóre źródła podkreślają udział załogi ORP Piorun w gaszeniu pożarów na jednostkach oraz terenach stoczni. Było to możliwe choć należałoby wyjaśnić pewne elementy.

Załogę obowiązywały przepisy PMW a więc nikt nie mógł samowolnie opuscić okretu w dowolnym celu bez rozkazu. Na pokładzie nie było początkowo komandora Pławskiego, akurat wracał z miasta i przebywał na bramie portowej. Ogień plot otworzono prawdopodobnie na rozkaz I-go oficera artylerii Kazimierza Hessa, czy wydał inne nie wiadomo również. We wspomnieniach komandora Pławskiego jest mowa o dwóch bombach ktore spadły na ORP Piorun i zostały wyrzucone przez załogę za burte w tym jedna wraz z bombą głębinową do ktore wleciała poprzez otwor po detonatorze.


Polożenie jednostek w stoczni było jak na zdjęciu poniżej.

image

Jak widać za ORP Piorun stoi pancernik w budowie HMS Duke of York a za nim przesłonięte gąszczem dzwigów kratownicowych krązownik HMS Bermuda i lotniskowiec HMS Indefatigable. Znane są opinię, że HMS Duke of York stanął w czasie nalotu w ogniu, byc może ale zastosowane przez Niemców bomby nie mogły wyrzadzić mu jakiejkolwiek szkody. Jeśli coś się na jego kadłubie paliło to najprawdopodobniej same bomby i palne elementy wyposażenia stoczniowego. Stan budowy wyglądał bowiem jak poniżej.

image

Widoczne są barbety artylerii głównej 356mm oraz róznego rodzaju materiały składowane na pokładzie. Na okręcie nie było załogi ani pracowników stoczni. Watpliwe jest również, ze był tam jakiś znaczący sprzet przeciwpożarowy choć w stoczniach zabezpiecza się jakieś minimum.
Na poprzednim zdjęciu po prawej stronie jest uwidoczniony monitor HMS Roberts, dopiero co zwodowany a więc bez wartości bojowych. O jego udziale w Blitzu historia milczy.
Jeśli chodzi o skuteczność nalotu to na terenach stoczniowych i jednostkach była ona znikoma lub żadna. To był niemiecki atak terrorystczny a więc skierowany przeciwko ludności miasta które stanowiło prawie w całości zaplecze stoczniowe/przemysłowe. Pod tym względem nalot był dewastujący,  zginęło oficjalnie 528 osob a ponad 600 było rannych. Są to dane zaniżone, z wielu względów.

Zniszczono prawie całą zabudowę miasta, ostało się jedynie kilka nienaruszonych domów, z ponad 12 tysięcy, a 30-40 tysięcy osób znalazło się bez dachu nad głową. Zniszczono usługi transportowe, aprowizacyjne i sieć energetyczną. Wspomnieć należy, że rozmiar zniszczeń i strat był porównywalny z efektami bardziej znanego nalotu na Coventry.  Zilustrować je można zdjęciem poniżej. 

image

Same runiny nie mówią wszystkiego. Ze zniszczonych zakladów Turner & Newell's Asbestos uniosło sie tony pyłu azbestowego zatruwając okolice i mieszkanców. Podobnie jak w przypadku wyziewów z fabryki opon Goodyear'a. Jako smutną ciekawostkę podam, że Auchentoshan Destillery w Dalmuir została trafiona 18 bombami co spowodowało zniszczenie około pół miliona litrów whisky (plus zabudowania oczywiscie). 

Tak więc Niemcy skutecznie zaatakowali ale rezultat końcowy nie był w sensie 'produkcyjnym' spektakularny. Mieszkańcy wykazali bardzo dużą odporność w takiej sytuacji i np prace w stoczniach podjęto już dwa tygodnie po nalocie. Miasto starało się jakoś odtworzyć, chodziło głównie o zapewnienie posiłków pracujacym i ich rodzinom. Wprawdzie duża liczba mieszkanców została ewakuowana ale produkcja wojenna nie mogła stanać.

Jak na takie zniszczenia infrastrukturalne liczba ofiar wydaje się mimo wszystko mała. Miasto posiadało bowiem znaczną liczbę tzw Anderson Shelters czyli prostych schronów przeciwlotniczych budowanych z blachy falistej w płytkich wykopach i pokrywanych ziemią lub workami z piaskiem.
Mieszkancy budowali je w ogrodkach przy domach mieszkalnych.

Rozwiązanie stosowano wszedzie na Wyspach, łącznie powstało ich około 2.5 miliona, dostarczane były ludności po 7 funtów. Dziś niektóre są dalej używane jako komórki, szopy czy warsztaty hobbystyczne. Innym rodzajem zabezpieczenia były tzw Morrison Schelters  dajace pewną osłonę przed walącymi się konstrukcjami budynków. 


image

image

Mieszkańcy wykazali ogólnie duży hart ducha i solidarność. Nie przejęli się tak bardzo utrata dóbr doczesnych zwłaszcza, że dostawali rekompensatę z  rządowego (prywatne firmy nie pokrywały takich strat) ubezpieczenia wojennego na podstawie tzw. War Damage Act 1941. 

Nawiązując na koniec do spisków i różnych niecnych intencji sił mrocznych i niezbyt znanych. Otóż już długo przed wojną okręg przemysłowy na brzegach rzeki Clyde uważany był za Red Clyde czyli ostoję i matecznik zwiazków zawodowych i komunistów. Szczególnie połaczenie obu tych właściwości było powodem bólu w głowach przedsiębiorców i kapitalistów w błyszczących cylindrach.

Dodatkowym elementem były cichcem rozpowszechniane pogłoski o konieczności odzyskania przez Szkocje niepodległości lub uzyskania autonomii. Nawet wojenna atmosfera w Szkocji była dosyć senna o czym pisali polscy żolnierze tam stacjonujacy, ludność nie czuła wojny i niezbyt się nią przejmowała. Zwiazki nie zaprzestały dysput pracowniczych a mówiono, że robotnicy nie maja interesów w tej wojnie.

Powstały więc domniemania, że zaniedbania jakie ujawniono po nalotach mogły być suflowane przez wspomniane siły, w celu utemperowania lokalsów a prawdopodobieństwo akcji niemieckiej było duże.

Podnoszono brak znaczącej reakcji RAF, niedostarczenie dostatecznej ilości srodków ppoż takich jak worki z piaskiem, beczkowozy, drabiny, pompy ręczne i tłumice. Brano pod uwagę niedostateczną kampanie informacyjną w Clydebank, ( ogłoszenia i plakaty) dotyczącą sposobów gaszenia bomb zapalajacych i walki z pożarami. I to wszystko w sytuacji gdy niemieckie samoloty obserwacyjne czesto pojawiały się nad miastem i to już od października 1939.
Jeśli chodzi o działania RAF to piloci z dywizjonu 602 z bazy w Prestwick zostali jakoby poinstruowani aby pozostawać na pułapie 3000m aby uniknąć ognia własnej artylerii przeciwlotniczej, stąd znikoma skuteczność. Jednakże dywizjon był wyposażony w Spitfire Mk Vb niezbyt przydatne do walk nocnych, a jedynym modelem 'prawdziwego' nocnego myśliwca był wówczas Bristol Beaufighter których 602 nie miał. 

Pozostałych teorii nie sposób zweryfikowac niemniej jednak tragedia Clydebank została  silnie ocenzurowana w czasie wojny a nikt (podobno, żrodła niedostępne)z rodziny krolewskiej nie odwiedził miejsca tej tragedii aż do 1944 kiedy księżniczka Elżbieta została matką chrzestną pancernika HMS Vanguard.

Rocznica jest więc okazją by temat nieco odgrzac tak w Polsce jak i GB zwłaszcza, że wystepuje w niej silny polski akcent. Uzupełnienie do poprzednich rocznic a także przypomnienie polskiego niszczyciela, ciekawe czy coś z jego epopei bojowej jest znane młodemu pokoleniu?














karol123
O mnie karol123

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura