Tygodnik 'Times' który ostatnio poświęcił zagadnieniu obszerny artykuł delikatnie tylko precyzuje w nim kto, kogo i gdzie naciera. Tak więc informacja, że we Francji w 2018 tych nacierań było o 74% więcej niż w 2017 a u tolerancyjnych Niemców tylko o 19% poszła w świat bez podawania okoliczności ani danych w liczbach absolutnych.
Mamy tam zatem sporo ciekawych opisów oraz póby analiz zjawiska oraz środków zapobiegawczych. Wsród tych pierwszych interesująca jest konstatacja, że żydom dostaje się za żydostwo od prawicy a za Izrael od lewicy a tak na prawdę to głównie od emigrantów z krajów o ciemnawej i ciemnej karnacji zjednoczonych pod zielonym sztandarem Proroka.
No ale wszystkich wrzucić do jednego worka się nie da bo choćby taki szwedzki Nordic Resistance Movement to już są białasy pełnom gembom z tym, że oni mają na celowniku nie tylko żydów ale i wszelakich emigrantów tych wspomnianych beżowych nie wyłączając.
We wspomnianym artykule zabrakło jednak czegoś bardzo ważnego. Nie ma w nim ani słowa o anysemityzmie w Polsce o jego nacieraniu już nie wspomniawszy. Jakiż stąd wniosek? Ano taki, że różne bachanalia jakie różne świry organizują u nas gdzieś czasem nie zasłużyły na wzmiankę w tak poważnym periodyku, ciekawe czemu?
Przecież w samej Polsce walka z atysemityzmem jest na topie jak i on sam a ponieważ walka z cieniem jest trudna więc on musi, no musi u nas gdzieś po kątach siedzieć. Ale w 'Timesie' jakoś go nie dostrzegli choć wielu naszych anty-antysemitów pomaga aby kąt patrzenia był właściwy. No to jak to w końcu jest?
Komentarze
Pokaż komentarze (11)