Gdy się obserwuję opozycję parlamentarną ma się wrażenie, że w ich dziwnym strachu, boją się urazić i zaszkodzić Kaczyńskiemu. Oczywiście są pewne pozorowane ruchy, słowa, wystąpienia, ale to jest tak jałowe, wręcz nudne w wyrazistości. Wszystko bez jakiegokolwiek praktycznie znaczenia, boja się zrobić Kaczyńskiemu krzywdy. Być może ten strach to jakiś respekt, obawa, albo są pozbawieni przysłowiowych jaj. Gdy się ich obserwuje ma się wrażenie że to jakaś przypadkowa grupa ludzi, którzy zebrali się po lansować, rozmawiać o jakiś bzdetach, nic nieznaczących sprawach, byleby tylko nie zaszkodzić szeregowemu prezesowi.
Oczywiście nie wszyscy są tacy mierni i beznadziejni. Zdarza się, że wśród tej miernoty opozycyjnej są postacie wyraziści i swoja postawa pokazują, że na czymś jeszcze im zależy. Nie tylko tkwienie dla pieniędzy i blasku bycia posłem, ale mają coś do powiedzenia. Ich wyrazistość i zaangażowanie jest jakąś nadzieją na to, żeby chociaż pokąsać Kaczyńskiego. Jachira, Nitras, Szczerba, Tomczyk, Joński, Scheuring to im się chcę jeszcze cokolwiek robić. Ich głos jest zauważalny i pozbawiony banałów i ogólników. Nie czują respektu przed szeregowym prezesem. Mówią prosto w oczy i konkretnie, rzeczowo. Reszta tkwi na kolanach przed Kaczyńskim. W szczególności ci którzy uważają się za liderów.
Kaczyński ma swoją opozycję. Wychował ją sobie na miarę swoich oczekiwań. Nie przeszkadza, nosa nie wtyka tam gdzie nie trzeba, on pozwoli od czasu do czasu coś skrytykować, trochę poprzeszkadzać, ogólnie wszystko pod kontrolą. Ma swoją opozycję i jak było widać niedawno nawet się zgodził, żeby sobie podniosła apanaże w sejmie. To taka zaplata miała być za posłuszeństwo i nieprzeszkadzanie. No i opozycja chętnie na taki układ poszła. Sprzedała się za parę złotych. Nie ważne, że się wycofała, liczy się pierwotny efekt przyjęcia propozycji.
Dzisiaj trzeba liczyć i mieć nadzieję, że powstanie prawdziwa opozycja poza parlamentarna. Taka z krwi i kości. Nie Hołownia ani Trzaskowski, nie żadne KOD-y czy inne już istniejące. Opozycja która będzie miała jaja i użyje wszystkich metod, żeby Kaczyński poczuł strach. Obawę, że już nie może się bardziej posunąć w dewastacji Polski, że koniec zawłaszczania i nepotyzmu. Nie pozwoli na dalsze łamanie konstytucji i kręgosłupów sędziom i prokuratorom. Nie pozwoli na odczłowieczanie, wykluczenia i będzie dbała o tych najsłabszych, którymi Kaczyński pogardza. Prawdziwa opozycja, która chwyci ten cały bałagan za twarz i powie, że dość tego wszystkiego. Nie będzie klęczała przed Kaczyńskim licząc że w swojej łaskawości pozwoli się odezwać. Jest to nadzieją z marzeniami, ale czy aż tak nierealne?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)