karolbadziagteatrsubiektywny karolbadziagteatrsubiektywny
177
BLOG

Nepotyzm PiSu.

karolbadziagteatrsubiektywny karolbadziagteatrsubiektywny PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Piszę się i mówi, że aresztowanie pana Bartłomieja to uderzenie w Macierewicza. Gdy aresztowano byłego prezesa KNF-u, to wszyscy mówią o ciosie w Glapińskiego. Gdy chrześniak Lipińskiego jest podejrzany o ustawianie przetargów, wszyscy mówią o walkach frakcji w PiSie. To tylko trzy przypadki zarejestrowane w ciągu kilku dni. Wszystkie łączy to samo-nepotyzm. 

Czy to jest wojna wewnątrz partii rządzącej, mało mnie obchodzi. Ale że wojna jest, to widać od dłuższego czasu. A jak jest wojna, to muszą być ofiary. I to też mnie nie obchodzi. Im więcej takich przypadków, tym więcej ciekawych faktów wyjdzie, wypełza na powierzchnię. Wypełza  zgnilizna, której smród czują wszyscy, tylko nie prezes i jego przyboczna świta. Same stwierdzenie, że krów świętych nie ma, to każdy już wie, ale wyartykułowanie czego bardziej mocnego i sensownego, to zabrakło odwagi. Z Nowogrodzkiej nie było przekazu, więc zostały te biedne, święte krowy. 

Wewnętrzne walki i wojny, obchodzą głównie tych co sami chcą w nich uczestniczyć. Samo doszukiwanie się różnych podtekstów, plotek czy przewidywań kto kogo, jest tylko dysputą w próżni. Nikt tak naprawdę nie zauważył, że w jakiś sposób wszystko jest zwykłą ustawką. Wszystko jest jakby zaplanowane i ich realizacja z góry wiadoma. Być może tylko długi język Glapińskiego lekko taką formułę naruszył, ale sens był tylko jeden. Na ołtarzu złożyć byłego pracownika apteki, tylko po to, żeby w końcu zagłuszyć męczeńska śmierć Adamowicza. Przecież z góry jest wiadomo, że na taki luksus bycia zamordowanym na tle politycznym ma patent tylko jedna osoba. "Aptekarz" to najważniejsza ofiara, którą PiS odpalił. Pomniejsze ofiary z trzech wymienionych, mają ogniskować i podtrzymywać żar zainteresowania i odciągnięcia uwagi, nie tylko od śmierci, co dość istotnych spraw społecznych. Zbliżający się strajk nauczycieli, protest rolników, wycieczka górników do stolicy. Społeczeństwo i nie tylko tych z gatunku suwerena, uwierzyło w słowa, że jest bogata Polska i na wszystko rządzących stać. 

Nepotyzm który PiS ma wypisany na sztandarach, został zaakceptowany przez suwerena. Póki ma z tego jakąś kasę, jest mu obojętnie i stał się mało wrażliwy na takie patologiczne zachowania. Ten przekaz ma tylko umocnić większą wiarę, że władza poświęca swoich ulubieńców, tylko po to, żeby było jeszcze lepiej. Jednocześnie odwraca uwagę od spraw które mogą światopoglądowo zachwiać równowagę procentową w sondażach. PiS nie boi się kapłanów, PiS boi się pojedynczej wiary. Ciemny lud ma wierzyć w to co się narzuci. Nie może sam decydować, który człowiek zasługuje na większy szacunek, czy zamordowany politycznie prezydent Gdańska, czy prezydent Polski, który zginął w katastrofie samolotu. Narracja zaczęła gwałtownie przechylać się na stronę mordu politycznego. To zły znak. Nie pomoże chamska i bezczelna nagonka przez telewizję pisowską na wdowę. Ciemny lud może łezkę uronić i w końcu uwierzyć, że zamordowany człowiek zasługuje na większy szacunek.

Idą ciężkie czasy dla władzy. Dużo zagrożeń, niespodziewanych raf i gór lodowych. W oddali czai się już alert wyborczy. Już nie pomogą wszystkie ręce na pokład, trzeba też zrzucać balast z ludzi, którzy mogą zaszkodzić w sposób niespodziewany. Wybieganie w przyszłość. Ruchy wyprzedzające mogą się wydawać jakoś chaotycznie, lecz są z góry zaplanowane. Nie ma i nie będzie przypadku. Wszystko się zaczyna i kończy na Nowogrodzkiej. 

Tak na marginesie. Jakie są dzisiaj nagłówki gazet. Czego zabrakło w dzisiejszych przekazach, nie tylko w formie gazet. Już nie ma walki z językiem nienawiści, zniknęły pytania co dalej w sprawie mordu gdańskiego, brak pytań o podwyżki prądu, zarobki nauczycieli. Teraz wszyscy bez wyjątku zajmują się ulubieńcem Macierewicza, chrześniakiem Lipińskiego czy upadłym byłym prezesem KNF-u. I o to właśnie chodzi. PiS zapycha usta sprawami o których trzeba było ostro pisać jak żyły dniem dzisiejszym. Wtedy jakoś nikomu nie przeszkadzało, aresztowany były rzecznik MON-u miał dostęp do tajnych dokumentów. Gdzie było niezależne dziennikarstwo. Odpuściło? Wtedy była szansa utopić Macierewicza jak był ministrem. A tak, zostały jakieś pomyje.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka