Nienawiść, która w Polsce osiągnęła apogeum, ma swoich ojców. Jednym z nich jest nad minister, osoba o wielkim ego sięgającym już nie tylko gwiazd, co już bardziej boga. On to w swoim ministerstwie pozwolił na stworzenie aparatu pogardy i nienawiści. Jego przyzwolenie i aprobata jest na tyle znacząca, że jakiekolwiek zaprzeczanie nie ma sensu. W to, że nic nie wiedział, że w pokoju obok zapadają decyzję o niszczeniu ludzi, może wierzyć prezes i ciemny lud. Chociaż pomału zaczyna się kurs odwrotny i kwestia rozwoju sytuacji, pozwoli Kaczyńskiemu na odstrzelenie ZZ. Balast trzeba zrzucić jak nie teraz to na pewno po wyborach, oczywiście jeśli PiS wygra.
Grupa przestępcza, która miała swoje centrum w ministerstwie sprawiedliwości miała swoich mocodawców. Nic przecież nie może zaistnieć bez akceptacji pewnych osób. Aprobata musi być wyrażona, bo gdy nastąpi jakiś splendor, musi mieć ojca, gdy zaś klęska, to rzuca się jakiegoś barana na pożarcie. Funkcjonariusze pisowscy zdają sobie sprawę, że cokolwiek zrobią, nawet ukrywając to przed przełożonymi, to i tak będą tacy co o tym doniosą na kolanach głównemu przełożonemu. Jeden kapuje na drugiego, być być bliżej swojego politycznego przełożonego. Tak więc, jeśli "Z"-twierdzi,że nic nie wiedział, to rżnie głupa i to totalnego.
Grupa, która powstała i istnieje do tej pory, swoja działalność rozpoczęła na początku rządów pisowskich. Z perspektywy czasu i obserwacji jasno wynika, że hejt, kłamstwa, manipulacje i oszczerstwa były właśnie inspirowane z samego centrum ministerstwa. To tam, prawdopodobnie wypłynęła inicjatywa przy udziale Kurskiego telewizji do zniszczenia Pawła Adamowicza. To ci sami pseudo "dziennikarze" niszczyli sędziów i prezydenta Gdańska. W dalszej kolejności byli niepełnosprawni, rezydenci, nauczyciele. To owa Kasta rozdzielała zadania, inspirowała i dawała narzędzia sprefabrykowane na poczet danej osoby czy ludzi. To ze środka ministerstwa płynęły zapewnienia o słuszności niszczenia Polaków. To Kasta dawała pieniądze za oczernianie, kłamstwa i podżeganie do nienawiści. Typowa grupa przestępcza.
"Z' jak zło nawet gdyby nie wiedział o tej grupie, to widział i czytał cały ten hejt. To on jako minister sprawiedliwości i główny prokurator powinien zająć tymi wszystkimi oszczerstwami i kłamliwymi pomówieniami. Widział jak się najpierw niszczy Adamowicza i jego rodzinę. Czytał przecież co wypisują trolle na różnych portalach. Widział to i czytał i nic z tym nie zrobił. Czyli akceptował. Czyli miał prawdopodobnie pojęcie kto to wszystko nie tylko inspiruje, ale jest głównym rozgrywającym. Aprobaty cisza teraz z perspektywy czasu jest znacząca.
Pan same Zło, to osoba pozbawiona nie tylko empatii jak to było widać przy okazji Blidy i Adamowicza, ale tez pozbawiona skrupuł. Wyzbyty całkowicie z poczucia zażenowania jak i sprawiedliwości. Liczy siĘ tylko on i jego ego, wypasione do rangi nieśmiertelnego, mogącego wszystko do granic bezkarności. Pan same Zło udowodnił, że nie liczy się z nikim i przed nikim nie czuje respektu. I to nie jest tak, że jego bezkarność zostanie przez Kaczyńskiego utemperowana. "Z' jest na swój sposób inteligentny, żeby sobie nie zabezpieczyć odwrotu. Kaczyński o tym wie, że otwarta wojna z nim może się skończyć tragicznie nie tylko dla PiSu, lecz dla samego Kaczyńskiego. Człowiek na takim stanowisku ma wiedzę dla innych nie do zdobycia. Wszelakie haki na oponentów politycznych i "przyjaciół" z rządu to pewność na nie tylko bezkarność, ale przede wszystkim na nietykalność polityczną i karna. Pan wielkie Zło obecnie rozdaje karty. Slogany, że musi odejść są nie tylko puste co przeznaczone w próżnie, gdzie prędzej wyląduje Kaczyński, niż ZZ.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)