To, że opozycja idzie podzielona, wiadomo już od dłuższego czasu. Czy słusznie? Sondaże pokazują, że tylko elektorat się zmobilizował i jest gotów na bardziej energetyczne głosowanie. PSL wszystko na to wskazuję przekroczy minimalnie próg, PO ze swoimi przystawkami osiągnął pułap którego już nie powiększy i raczej nie straci.
Większym problemem są animozje jednostek, których oczekiwania były wysokie, ale zostały zastopowane przez liderów. Pchanie się na siłę i trwanie w swoich oczekiwaniach co do miejsca na liście jest na tyle słabe co i śmieszne. Ich upór pomieszany z wylewaniem publicznych żali, powoduję ironiczne komentarze przeciwników. To paliwo do stwierdzenia, że nie poważna jest ta czy tamta partia, skoro pojedyncze jednostki kąsają po nogawkach partyjnych przywódców. O ile partia władzy ma mniejszy z tym problem, to już opozycja jest kompletnie rozchwiana przez takie, w sumie nic nie znaczące jednostki.
Polityka ma to do siebie, że jak się raz jej posmakowało i w niej się tkwiło, chociaż czubkiem palca u nogi, apetyt pózniej rośnie w miarę trwania i istnienia w tym bagnie zakłamania, oszust i koterii. Polityka właśnie taka jest, że zgniły kompromis potrafi zniszczyć nie tylko własne idee lecz przede wszystkim stracić poczucie przyzwoitości. Przyzwoitości i spełnienia sprawiedliwości. Takim przykładem był brak prawidłowej reakcji na pierwsze rządy pisowskie. Tusk poszedł na zgniły kompromis i nie rozliczył na przykład Ziobry z jego świństw. Czy teraz PiS postąpi tak samo z Tuskiem? Raczej tak. Kruk krukowi oka nie wykole. Taka właśnie jest polityka. Im dłużej tkwią a niej politycy, tym bardziej siebie chronią. Władza ochrania byłą władzę, a opozycja osłania byłą opozycję. Koteria i kumoterstwo.
Polityka w szczególności Polska unika kompromisu. Wszyscy grają na siebie i pod siebie. Ogół istnieje tylko wtedy, gdy zagrożone jest całe stado. Wtedy jest mobilizacja i pełne porozumienie. Stado jest posłuszne wobec swojego wodza, który czasami mobilizując gra na siebie. Tak było za Tuska, który nie z dobrego serca ułaskawił Ziobrę i innych mu podobnych szkodników politycznych. Osiągnął jakieś porozumienie , być może licząc na to, że w przyszłości sam może być w potrzebie. Test na trybunał dla Tuska będzie właśnie owym oczekiwaniem, że wszystko się jakoś rozmyje. Z drugiej zaś strony trybunał dal Tuska to zemsta Kaczyńskiego. Osobista wendeta. Tusk darując przestępcze zachowania Ziobry I Kamińskiego, które powstały za ich pierwszego panowania, maił nadzieję na rewanż.
Kompromis w polityce jest tak naprawdę kompromitacją kompromisu. Nic się nie zadzieje za wiedzą przywódców partii. To oni układają symetrie jak sprawy mają wyglądać. Wmawiają swoim naiwnym owieczką, że to dla dobra Polski, narodu, ojczyzny. Taki jeden czy drugi baran doprowadza takim zachowaniem już nie tylko do patologii, lecz do korupcji politycznych sumień. I stąd się rodzi zachowanie poszczególnych jednostek. Im się po prostu należy, to hasło, chociaż wymyślone przez Szydło, ale w polityce obecne od zawsze. Zawsze przed wyborami i nie ma różnicy jakie by nie były, pojedyncze jednostki podnoszą larum, gdy zachwieję się jej osobista pryncypialność co do oczekiwań. Musi być tak jak sobie to wymarzą i jakiekolwiek odstępstwo jest wyrażane obrażaniem się, unoszeniem honoru, którego się nie posiada i skarży się po mediach, jaka to jest niesprawiedliwość. Nie oczekują nic innego jak zrealizowanie swoich żądań.
Polityka to bagno do którego jak raz się wejdzie, to już ciężko z niego wyjść. Takie uzależnienie gorsze od innych nałogów. Co gorsze, uzależnieni od polityki nie chcą się z tego wyleczyć.
Inne tematy w dziale Polityka