Morawiecki namaścił Kaczyńskiego na premiera. Jednocześnie uświadomił wszystkim, że nie jest dobrym premierem. Taka samoocena Morawieckiego, że jest ktoś lepszy pokazuję, jaki słaby jest obecny premier. Osobna kwestia to wiadro wazeliny, którą słaby Morawiecki użył namaszczając Kaczyńskiego. Na co liczył wmawiając wszystkim, że prezes jest najlepszy? Prezydentura? Mając w pamięci historię byłej premier, Morawiecki zgłaszając kandydaturę prezesa, chcę bardziej miękkiego lądowania. Nie chce przeżyć upokorzenia i bolesnego poczucia realności bycia kimś od niczego.
Kaczyński nie ma już aspiracji zostania premierem. Jest już za stary i leniwy do jakiś schematów, układanek rządowych czy harmonogramu posiedzeń rządu. Jego sposób obecny życia i bycia nie ma i już nie będzie miało uwarunkowania do bycia premierem. Stał się leniwy i woli rozgrywać i ustawiać wszystko z Nowogrodzkiej. Tam czuję się bezpieczny i władczy. Zresztą po co mu rządzenie czymś co i tak już robi ze swojej siedziby.
Jego aspiracje zawsze były wysokie. Brata zrobiłem prezydentem, sam siebie premierem. Taki układ mu nie tylko pasował co był bezpieczny i nie musiał jezdzić i ustawiać się z prezydentem. Nie wyobrażalne było by, gdyby teraz musiał cokolwiek ustalać z obecnym prezydentem. Samo przyjęcie nominacji od Dudy, byłoby upokarzające a na taki stan rzeczy Kaczyński sobie pozwolić nie może. Jakby to wyglądało w oczach suwerena, że dostaję kwit na rządzenie od kogoś kogo lekceważył i miał w głębokim poważaniu. To nie do zaakceptowania i chyba namaszczenie przez Morawieckiego, było tylko wazeliną i gestem podporządkowania.
Kaczyński gdyby chciał a prawdopodobnie coś takiego gdzieś mu tam świta w pomyśle, chce zostać prezydentem. Stanowisko adekwatne do ambicji i ego. Brat był więc i on też chciałby się zapisać w historii jako prezydent Polski. Może władza nie taka, ale zawsze prestiżowe stanowisko, najwyższe jakie może na obecny stan uzyskać. Czy będzie sterował z Nowogrodzkiej czy z Pałacu Prezydenckiego, będzie to obojętne. Swoistym minusem jest jednak lenistwo i obawa. Lenistwo wynikające ze spotkań i braku znajomości jakiegokolwiek obcego języka a obawa to strach przed lataniem. W ogóle przed dalekimi podróżami. Te wydawałoby się przeszkody można w jakiś sposób rozwiązać. Europa to nie podróże za ocean, więc środki komunikacji są różne i nie wymagają latania. Jeśli zaś chodzi o spotkania w szczególności te w centrum decyzyjnym Unii Europejskiej, można zawsze wysłać premiera i podległych mu ministrów. Kwestie techniczne dla tej władzy to żaden problem. Zawsze można coś zmienić, uchwalić pod swoje oczekiwania.
Zdymisjonowanie Dudy, czyli pokazanie mu, że to jego ostania kadencja, dla Kaczyńskiego nie będzie ani przeszkodą, ani jakimś moralnym problemem. Zostanie do tego zmuszony i tak samo jak Morawiecki, któregoś razu oświadczy, że najlepszym prezydentem będzie Kaczyński. Wiadro wazeliny i poddaństwa, pokaże, że dla prezesa jest gotowy się poświęcić i zrezygnować z następnej kadencji. Jako były prezydent ma dużo możliwości istnienia poza prezydenturą, więc na otarcie łez coś prestiżowego mu się znajdzie, nawet uchwalając stanowisko wiceprezydenta, który byłby do spraw zagranicznych. Tak więc problem z podróżami sam by się rozwiązał.
PiS chociaż tego nikt oficjalnie i nieoficjalnie nie powiedział, szykuje grunt pod start Kaczyńskiego na prezydenta. Kto jak nie jego funkcjonariusze określili wszystkie sprawy socjalne jako prezent od Kaczyńskiego. Niby nic takiego, ale wymowa tego faktu mocniej zostanie zaakcentowania w czasie kampanii prezydenckiej. Dodatkowo machina propagandy medialnej plus hejt, pozwoli Kaczyńskiemu wygrać wybory. Po to przecież trzyma Kurskiego, żeby w trakcie kampanii mógł zniszczyć każdego, kto próbowałby zagrozić pisowskiemu kandydatowi. Zresztą realnego zagrożenia nie widać i raczej nie będzie. Jedyny jak na razie kandydat na kandydata Tusk ma małe szanse na zwycięstwo, nawet z Duda. No chyba, że coś się jeszcze takiego wydarzy, że PiS osiągnie dno dna i umoczony Kaczyński w jakiś taśmach polegnie już na samym początku startu po prezydenturę. W tej kwestii rękę na pulsie trzyma i będzie trzymał Ziobro.
Dla Kaczyńskiego nie ma już rzeczy niemożliwych do spełnienia. Wszystko zależy od jego chęci, czy mu się będzie po prostu chciało. Prestiż, czy święty spokój na Nowogrodzkiej?


Komentarze
Pokaż komentarze (20)