Szpargały
Świat przedwojenny przeobraża się na naszych oczach w legendę, dla jednych przetkaną światłem i barwą, dla innych – wrażliwych na propagandę – pełną cieni. Edward hrabia Raczyński, 1991
12 obserwujących
183 notki
45k odsłon
454 odsłony

Przez Patagonię i Ziemię Ognistą do Atacamy (02)

Plaza de Mayo
Plaza de Mayo
Wykop Skomentuj

Poprzednia część TU


Dzień 1

    Przyjeżdżając do Argentyny wypadało poznać jej historię, znaczące postacie, specyfikę i lokalne zwyczaje. Wydaje się, że na początku panował tu porządek, do 1516 r. rządzili Indianie. Później ziemie te należały do 1776 r. do wicekrólestwa Peru, a następnie weszły w skład wydzielonego wicekrólestwa La Platy ze stolicą w Buenos Aires. Wiek XIX to czas kształtowania się samodzielności politycznej, walk z sąsiadami o kształt granic. Święto Niepodległości obchodzone jest 9 lipca. W tym dniu w 1816 r. proklamowano niepodległość Zjednoczonych Prowincji La Plata. Jedną z ponurych ciekawostek jest fakt posłania przez prezydenta pod koniec XIX w. na wojnę z Brazylią wszystkich swoich czarnoskórych obywateli, tyle, że bez broni, co doprowadziło do ich śmierci. Uporządkowanie spraw formalnych spowodowało okres intensywnego rozwoju gospodarczego. W 1912 r. pod względem PKB per capita Argentyna zajmowała siódme miejsce na świecie. Po 100 latach lokuje się na miejscu 89. Wiek XX to historia ostrych wewnętrznych konfliktów społecznych i politycznych, powiązanych z kryzysami ekonomicznymi. Inflacja w 2019 r. wyniosła w Argentynie 54%. Dla turysty korzystny jest fakt, że amerykański dolar jest tu bogiem.

    Po krótkim odpoczynku przystąpiliśmy do zwiedzania założonego przez Pedro de Mendozę w 1536 r. Buenos Aires. Zwiedzanie takiego miasta, gdy ma się trochę ponad dwa dni czasu przebiega według schematu: „pięć stolic w pięć dni”, albo podobnego „Jeśli dziś wtorek to jesteśmy w Belgii”. W czasie całej podróży poruszaliśmy się wykorzystując 10-12 osobowe busiki. Naszą siódemkę uzupełniał kierowca i lokalny przewodnik. Rozpoczynamy od leżącego nieopodal hotelu Plaza de Mayo, czyli historycznie chyba najważniejszego miejsca w stolicy Argentyny. Plac otoczony XIX wieczną zabudową jest miejscem regularnych protestów oraz spotkań matek (w każdy czwartek) osób zaginionych (około 30 000) w trakcie rządów junty wojskowej w latach 1976-1984. Przy placu mieści się Casa Rosada – siedziba urzędującego prezydenta, również miejsce wystąpień znanych postaci w przeszłości (m.in. Jana Pawła II). Przy placu tym znajduje się również katedra metropolitarna, wybudowana w latach 1687-1729 z grobowcem bohatera walk o niepodległość Argentyny, Peru, Chile i Ekwadoru (!!!) Jose de San Martin.

Buenos Aires przypomina mi miasta hiszpańskie (nic dziwnego), ale kościoły są tu bardziej niż w Hiszpanii zadbane, otwarte i pełne modlitwy, nawet w dni powszednie. Wierni obficie korzystają z wody święconej dosłownie oblewając się nią. Również służba liturgiczna jej nie skąpi używając dużych kropideł.

imageCasa Rosada. Siedziba prezydenta. Budynek ma różowy kolor na pamiątkę pokoju pomiędzy czerwonymi Federalistami i białymi Unitarystami zawartego przez Domingo Sarmiento podczas jego prezydentury w latach 1868–1874.

imageGrobowiec bohatera trzech państw (!) Jose de San Martin

imageOczekujący na autobus ustawiają się w kolejce

imageW Buenos Aires znajduje się najszersza na świecie aleja Avenida 9 de Julio (Aleja 9 lipca). Składa się z 18 pasów ruchu.

    La Boca to chyba najsłynniejsza z 47 barrios (dzielnic) Buenos Aires. La Boca – usta, od położenia przy ujściu rzeki Riachuelo do La Platy. Włoscy emigranci w XIX w. stworzyli tu zabudowę typu Conventillos, na palach i z blachy falistej. Domy malowane były farbami pozostałymi z malowania statków, każdy w innym kolorze. Najsłynniejsza uliczka nosi nazwę Caminito. Słynny jest również klub piłkarski – Boca Juniors i jego stadion – La Bombonera. Kolory drużyny: żółty i granatowy stały się kolorami całej dzielnicy. Tango, grane i tańczone we wszystkich tutejszych lokalach, w tym również „do kotleta” początkowo było tańcem zakazanym w „wyższych sferach”, gdyż uznawano go za niemoralny. Wywodzi się z niższych klas społecznych Buenos Aires.

imageLa Boca 

imageLa Boca i Papież

imageMasywna bryła stadionu La Bombonera dominuje nad okoliczną zabudową mieszkaniową

imageLa Boca

imageTango w La Boca od rana do rana

    Recoleta to malownicza, zamożna dzielnica słynąca z kamienic w stylu paryskim, okazałych dawnych pałaców i eleganckich butików. Główną atrakcją jest cmentarz Recoleta, na którym w bogato zdobionych grobowcach spoczywają narodowe sławy. Cmentarz Recoleta zamykany jest o 18.00. Dlatego należało się spieszyć. Grobowce, a raczej budynki, najczęściej kilkumetrowej wysokości, przyozdobione są w sposób zdradzający wysoki kunszt artysty. Trumny są w nich lokowane w kryptach z wąskim dostępem albo są poukładane na pólkach widocznych przez przeszkolone drzwi.

imageRecoleta

  Palermo to zielona dzielnica. Wzdłuż ulic wyrastają tu szpalery drzew, a na skwerach kwitną białe i różowe kwiaty palo borracho (pijane drzewa). Palermo jest jedną z największych dzielnic Buenos Aires. Powstały w niej dzielnice wewnętrzne: Palermo Chico, Palermo Hollywood oraz Palermo Soho. Znajduje się tu jeden z charakterystycznych dla Buenos Aires obiektów, Floralis Generica, 18 tonowy metalowy kwiat, który powinien otwierać i zamykać płatki o określonych porach dnia, ale w czasie naszej wizyty był zepsuty.

imageFloralis Generica w Palermo

imageKilka uwag. Wszystkie pomniki w trzech odwiedzanych krajach Ameryki Południowej są bardzo ekspresyjne. Postacie cechuje duży dynamizm. W B.A. sporo zieleni. W tle, przed grupą wysokościowców mieszkaniowych położonych wzdłuż Azucena Vilaflor widoczne czerwone budynki to lofty utworzone z budynków przy dawnym nabrzeżu portowym przy ulicy Juana Manuela Gorriti.

imagePomnik smukłej Evity Peron

    W całej Ameryce Łacińskiej tylko jedna kobieta wzbudziła emocje, oddanie i wiarę porównywalne z tymi, które obudziła Dziewica z Guadalupe. W wielu domach wizerunek Evity znajduje się na ścianie obok Matki Boskiej.

    Kolacja w hotelu. Oczywiście wiadomo co może zamówić przybysz z dalekiej Europy w pierwszy dzień pobytu w Argentynie. Tak. Wołowinę. I tu zonk. Bife de chorizo, wykrawany z rostbefu był chłodny i kuchnia musiała zrobić poprawkę! Na szczęście nigdy później już się to nie zdarzyło.

    Powszechnie wiadomo, że mieszkańcy Argentyny spożywają dania mięsne, zwłaszcza z wołowiny. Do najpopularniejszych należą: bife de lomo - stek z polędwicy, chuleta – stek wołowy, matambre relleno – pieczona, faszerowana rolada wołowa, czyvacio – polędwica wołowa. Dużą popularnością cieszy się chorizo –– kiełbasa produkowana z wieprzowiny, która przybyła z Hiszpanii.

    Do dobrego jedzenia wskazane jest dobre wino. Argentyna jest piątym producentem wina na świecie, z roczną produkcją około 15 mln hl. Winnice uprawiane są przede wszystkim w zachodniej części kraju, między 25. a 40. równoleżnikiem. Na terenie Argentyny uprawia się liczne odmiany winogron. Większość szczepów przywieźli ze sobą imigranci z Europy: Francji (czerwony malbec), Włoch (odmiany piemonckie i toskańskie- barbera, sangiovese) oraz Hiszpanii (białe torrontés i czerwone tempranillo). Popyt na masowe wina jest zaspokajany uprawami odmian criolla i cereza, które były znane w Argentynie już w XVI wieku.

Ciąg dalszy TU

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości