36 obserwujących
397 notek
409k odsłon
  171   0

Czy pan Czarnek wychowa pokolenie lewaków?


Co prawda zakończyłam edukację dawno temu, a moje dziecko dopiero idzie do zerówki, lecz zawsze warto wiedzieć, co w trawie piszczy, jeśli chodzi o wymysły rządzących na polu powszechnej edukacji:

Przypomnijmy – w podręczniku Wojciecha Roszkowskiego można przeczytać, że „lansowany obecnie inkluzywny model rodziny zakłada tworzenie dowolnych grup ludzi czasem o tej samej płci, którzy będą przywodzić dzieci na świat w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium. Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli”. W innym fragmencie tego podręcznika autor ubolewa nad popularyzacją muzyki rockowej, która „sama w sobie do zaakceptowania” była – jak pisze – „rodzajem parawanu” dla seksu i narkotyków (chodzi oczywiście o hasło sex, drugs & rock and roll), a w roli wrogów cywilizacji obsadzani są Bob Dylan czy The Beatles i Jimi Hendrix, którzy – jak ubolewa – nie tylko coraz głośniej grali, ale też używali coraz bardziej dosadnych słów. W podręczniku można też przeczytać, że moda na minispódniczki i rewolucja seksualna z lat 60. jest zapowiedzią upadku cywilizacji, ponieważ „upadek moralny, w tym dominacja seksu w życiu człowieka (…) jest zawsze zapowiedzią upadku cywilizacji”.

Artykuł wydaje się nieco tendencyjny, gdyż wyławia zaledwie parę fragmentów nowego podręcznika i na ich podstawie buduje hipotezę o indoktrynacji młodzieży. Co jednak, jeśli całość jest równie głupia? Jeżeli sprawy tak się mają, to nic dziwnego, że lewica wraz ze swoją rewolucją obyczajową wygrywa w Polsce. Nachalne umoralnianie prawie zawsze budzi odruchowy sprzeciw. Niedługo będzie tutaj jak w Irlandii, gdzie Kościół jest już zamieszany w zachęcanie do korzystania z antykoncepcji. Czy tego właśnie pragnie minister Czarnek, lansując książkę profesora Roszkowskiego?

Szkoła jest jednym z tych etapów, które każdy człowiek w cywilizowanym kraju przejść musi. Niestety, w Polsce instytucja ta przyjmuje formę opresyjną, łamiącą kręgosłupy niepokornym, przycinającą outsiderów do jedynie słusznego szablonu, zabijającą samodzielne myślenie, nakłaniającą do lawirowania na granicy przepisów, żeby przetrwać. Kilkanaście lat bez wyroku, intelektualno-duchowa męka, psychiczne tortury dla młodego, chłonnego umysłu. Dodajmy do tego nieudolnych, kiepsko opłacanych nauczycieli, którzy trafili do tego zawodu, gdyż nigdzie indziej się nie sprawdzili – i mamy obraz nędzy i rozpaczy. Kolejne rządy reformują, modyfikują, starają się ulepszyć, lecz jedyne, co im wychodzi, to mnożenie biurokracji.

Czy można się dziwić młodym, że od zawsze traktowali szkołę jak rodzaj swoistego więzienia, które przejść trzeba, lecz niekoniecznie na zasadach narzuconych przez starszych? Naiwnością jest wierzyć, że uczniowie gładko połkną głoszone przez psorów „prawdy” jak pelikan rybę. Wtłaczane do głów przekonania wylecą z nich tuż po dzwonku na przerwę. Wszelkie ideologie, dobre czy złe, są przez młodzież konfrontowane ze światem zewnętrznym. A ten ma jej w XXIszym wieku bardzo dużo do zaoferowania. Podpięta niemal na stałe do mediów społecznościowych i platform streamingowych dziatwa jest zapewne jeszcze bardziej niewdzięcznym słuchaczem niż byliśmy my, pokolenie 40-parolatków. Wszelkie próby uformowania ich przez grono miernych pedagogów w grzecznych, praworządnych, przepełnionych patriotyzmem obywateli można od razu uznać za marnowanie czasu i energii.


Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo