Jasne, można udawać, że nie ma problemu. Czy też, że nie jesteśmy temu winni. Można zwalać odpowiedzialność na „możnych” oraz ich hedonistyczny tryb życia. Ale tak naprawdę jest to globalny kłopot i to na NAS, na zwykłych ludziach, spoczywa obowiązek zajęcia się nim. Nasze codzienne wybory odbijają się na życiu całej planety. Tak, Twoje własne, nie tylko Billa Gatesa czy Grety Thunberg.
Naturalnie można nie wierzyć temu, co się czyta w Internecie. Tyle, że to piszą już wszyscy. Naukowcy, badacze, eksperci, ekolodzy. To człowiek sprawia, że obecnie giną gatunki zwierząt i roślin. To człowiek zanieczyszcza wodę, ziemię i powietrze. To człowiek PIERWSZEGO świata zalewa TRZECI świat odpadami. To człowiek zużywa w zastraszającym tempie paliwa kopalne. To człowiek wycina w zastraszającym tempie lasy pod pastwiska. To człowiek niszczy bioróżnorodność, chociażby poprzez tragiczne przycinanie trawy dla wizualnego efektu. To człowiek marnuje żywność, wodę, zasoby. To człowiek... wszystko spieprzył.
Pozostają zmiany klimatu. Część ludzkości wierzy, że są one spowodowane działalnością człowieka (np. wypasem ogromnych stad bydła czy transportem), część uważa, że jest to naturalny proces. Naukowcy są jednak zgodni, że należy ograniczyć emisję CO2.
To, jak pokierujemy światem w TYM momencie, jakich wyborów dokonamy jako konsumenci czy – w przypadku niektórych – producenci, zaważy na przyszłości naszych dzieci. Warto o tym pamiętać, zamiast zasłaniać się wygodą posiadania samochodu, wielkiego domu, klimatyzacji. Bo nie to powinno być dla nas najważniejsze.
I nie jęczmy, że bogaci latają samolotami, konsumują masę drogich produktów czy wymieniają co kwartał elektronikę. Niech każdy spojrzy na siebie. Nie, nie namawiam Was do minimalizmu, do ekologicznego trybu życia, do zeroemisyjności. Namawiam Was do przyjrzenia się paru poszczególnym ofertom, jakie otrzymujecie od świata każdego dnia. Warto wybrać tę, która szkodzi planecie najmniej.


Komentarze
Pokaż komentarze (366)