Karolina Nowicka Karolina Nowicka
2106
BLOG

Krótka refleksja o seksie w czasach chorobliwej tolerancji

Karolina Nowicka Karolina Nowicka Obyczaje Obserwuj temat Obserwuj notkę 149


Żyjemy w czasach, w których przeciętny, mieszkający w Europie człowiek ma więcej wolności, a zarazem bezpieczeństwa niż kiedykolwiek w historii naszego gatunku. Zapewne nieco inaczej jest w USA, a już na pewno w krajach afrykańskich czy azjatyckich, niemniej i one się kiedyś ucywilizują. Skupmy się na Europie, a konkretnie na jednym, bardzo ważnym aspekcie: naszej seksualności. Przez ostatnie stulecie dokonała się niebywała wolta w podejściu do seksu przedmałżeńskiego, konkubinatów, nieślubnych dzieci, mniejszości seksualnych, antykoncepcji, a nawet aborcji. Przykładowo – pomimo iż wciąż krzywo się patrzymy na ciążę takiej nastolatki, to już nie ma w niej hańby, a samo dziecko nie zostaje jej odebrane, tylko ma prawo je wychować wedle swojego uznania. Niesamowita zmiana. Podobnie jest z homoseksualizmem: co jeszcze niedawno było poważnym zboczeniem, dzisiaj nie budzi już większych kontrowersji; w swoim domu każdy ma prawo robić, co mu się żywnie podoba.

Tak więc świat się zmienił. I ja się z tego cieszę. Byłabym jednak nieuczciwa, gdybym twierdziła, że obyczaje i prawo uległy tylko pozytywnej modyfikacji. Przyjrzyjmy się temu bliżej: akceptowalność rozwodów doprowadziła do mnogości rozbitych rodzin; akceptowalność samotnego macierzyństwa = wiele dzieci pozbawionych ojca; popularność antykoncepcji i brak presji społecznej skutkują tragicznym niżem demograficznym; a brak zahamowań w podejmowaniu współżycia oznacza, że gros ludzkich samic w wieku produkcyjnym przypada na MNIEJSZĄ ilość atrakcyjnych mężczyzn, którzy wchodzą w kolejne związki, zaś wielu nieatrakcyjnych facetów nie ma szans na znalezienie partnerki nawet do przygodnego seksu, nie mówiąc o stabilnym układzie.

Czy zatem warto się cieszyć, że znikają kolejne tabu, rozmywają się obyczajowe granice, nie ma już żadnego wstydu? Moim zdaniem owoce są i dobre, i złe. Żyjemy w czasach wspaniałej wolności i bezpieczeństwa, dwóch pozornie wykluczających się zjawisk, do których przecież od zawsze uporczywie dążyliśmy. Musimy jednak zapłacić wysoką cenę za odejście od tradycyjnych wartości: zastąpienie małżeństwa seryjną monogamią, wymieranie, niebezpieczne ciążenie ku akceptacji coraz to nowych „odchyłów”, etc. Kto wie, może nasi wnukowie wrócą do chrześcijańskiej wizji rodziny, gdyż obrzydnie im płocha swawola i brak Dekalogu. Pożyjemy, zobaczymy...


Miłośniczka przyrody, wierząca w Boga (po swojemu) antyklerykałka, obyczajowa liberałka. Lubię słuchać audiobooków, pisać na Salonie, rozmawiać z ludźmi w Necie. W życiu realnym jestem odludkiem, nie angażuję się społecznie, właściwie to po prostu spokojnie wegetuję, starając się jakoś uprzyjemnić sobie tę swoją marną egzystencję. Mało wiem i umiem, dlatego każdego, kto pisze sensownie i merytorycznie bardzo cenię. Z kolei wirtualne mądrale, które wiedzą jeszcze mniej ode mnie, ale za to uwielbiają kłótnie i nie stronią od ad personam, traktuję tak, jak na to zasługują.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości