Czy pisarze powinni być traktowani tak, jak wszyscy pozostali pracownicy, czy może jednak jako ktoś wyjątkowy (artysta), o większej wartości niż przykładowa sprzątaczka, kurier, hydraulik, etc? Czy państwo powinno ich chronić czy jednak pozwolić im na bycie „wolnymi ptakami”? I czy warto wszystkich pisarzy wrzucać do jednego worka pod nazwą „dobro narodowe”?
Jeżeli to nie „rynek” ma decydować, jaki utwór jest (powinien być) bestsellerem, a jaki należałoby szybko zapomnieć – to kto? Zawodowi krytycy? Opiniotwórcze elity? Mecenasi sztuki? Państwo? Co z oszałamiającą popularnością panów R. Mroza oraz A. Sapkowskiego – czy na nią zasłużyli? Czy pisarzom należy wypłacać pensję za sam fakt, że coś tworzą? No i jeszcze sprawa mocno mnie frapująca: czy państwo powinno regulować cenę książki?




Komentarze
Pokaż komentarze (40)