Karolina Nowicka Karolina Nowicka
91
BLOG

Woke i anty-woke. Co świadczy o wartości danego dzieła?

Karolina Nowicka Karolina Nowicka Społeczeństwo Obserwuj notkę 17


Nie rozumiem i chyba już nie zrozumiem, jak można przejmować się kolorem skóry aktora zamiast jego grą. Pół biedy, jeśli chodzi o „przyczernienie” Severusa Snape'a, które można uznać za zamach na tożsamość wykreowanej na łamach książki postaci. Ale tak poza tym – dlaczego pigmentacja czyjejś powłoki miałaby w ogóle być dla mnie ważna? To samo dotyczy (jawnego lub domniemanego) homoseksualizmu, transseksualności, wyznania bądź pochodzenia bohaterów. Mam to gdzieś, chcę zobaczyć coś CIEKAWEGO, coś, co mnie PORUSZY. Dlatego nie pojmuję obrażania się na taką „Akademię Gwiezdnej Floty”; widowisko z rodzaju tych dla „young adults”, fakt, że czasem trochę niemrawe, chlubi się jednak spójną fabułą i bywa miejscami interesujące. Co mnie obchodzi, że główny aktor nie jest białasem, a Klingon czuje miętę do osobnika tej samej płci?


Oczywiście przedkładanie tzw. różnorodności (diversity) ponad sprawną akcję, logikę, artyzm czy przesłanie jest poważnym błędem, który powinien skutkować – i chyba właśnie skutkuje – klapą danego dzieła. Co jednak, jeśli jedno nie kłóci się z drugim? Jeśli można wepchnąć mniejszości do fajnego filmu lub serialu, który podobałby się zarówno z nimi, jak i bez nich?

Ot, takie luźne uwagi...


Haniebny powrót po wcześniejszym zadeklarowaniu się, że nigdy tu już nie wrócę. :/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo