Niezwykły przypadek spowodował, że zmysły wyczulone w sklepie lub nowocześnie mówiąc w rybotece węgorze dojrzały i powiem wam, że szok ślinianka dostała. Cena za kilo 150 złotych, cholesterol ponad normę, przetłuszczenie wątroby, stawy zmasakrowane nadwagą i kilka innych degeneracji ubocznych tak więc powody zakupu węgorza były uzasadnione. W końcu to ryba a ryba to zdrowie.

Rozpakowane i osobiście wybrałem największego, bo o zdrowie chodzi.

Zdjęcie skóry jest obowiązkowe.

Tyle wyszło i już obieram ziemniaki.

Ziemniaki w garze a żona obrabia termicznie węgorza.

Gotowe i na stół.

A grafika początkująca wariacje pokazuje, co mnie czeka jutro. Czarna zastawa, która jest faworytem mojej dziewczyny, a moim przekleństwem musi zabłysnąć. Powiadam wam, że na tym pieprzonym kolorze widać każdy odcisk palucha i tylko polerowanie przed podaniem pokazuje, że wszystko jest super czyste. Każdemu, kto lubi ładnie jeść, doradzam taki czarny talerzyk, na którym kaczka ze śliwkami, malutka łyżeczka ziemniaczków i jeszcze mniejsza surówki wygląda fantastycznie. Wszystkim czytającym i nieczytającym wszystkiego najlepszego życzę.
W 2020 łamania opłatkiem nie będzie, ponieważ zamówiliśmy opłatek w Kwidzyniu

i przesyłka doszła w stanie tradycyjnym. Okres świąteczny to żniwa dla pocztowców więc jak zawsze przesyłki rozj.....

lub ukradzione. Takie są niemieckie tradycje, a narzekać na tradycje innych nie wypada.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)