Wczoraj było o "niezwłocznie" wobec tego dziś o "wobec". Co było wczoraj jest TUTAJ
Ślubowanie sędziego Trybunał Konstytucyjny nie jest pustym rytuałem ani formalnością bez znaczenia. To akt o wyjątkowej wadze ustrojowej, bo dotyczy osoby, która ma w przyszłości rozstrzygać sprawy fundamentalne dla państwa i obywateli. Dlatego słowo „wobec”, użyte w przepisach, nie może być traktowane jak ozdobnik językowy, który można dowolnie rozciągać lub pomijać.
W języku polskim „wobec” oznacza „w obecności”. Oznacza jawność, odpowiedzialność i możliwość kontroli. Jeżeli sędzia składa ślubowanie wobec Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, to nie chodzi wyłącznie o wypowiedzenie roty, lecz o publiczne potwierdzenie, że osoba obejmująca tak ważny urząd spełnia wymagania godności, wiedzy i odpowiedzialności. Prezydent nie występuje tu jako prywatna osoba, ale jako reprezentant państwa i całej wspólnoty obywateli.
Coraz częściej słyszymy głosy, że obecność Prezydenta nie jest konieczna, a samo wypowiedzenie słów ślubowania miałoby wystarczyć. Taka interpretacja może wydawać się wygodna politycznie, ale rodzi poważne pytania. Jeśli z aktu ślubowania usuniemy element realnej kontroli i publicznej odpowiedzialności, to kto zagwarantuje obywatelom, że na urząd nie trafia osoba nieprzygotowana, uwikłana lub niegodna pełnienia tej funkcji?
Nie chodzi o to, by Prezydent miał dowolnie blokować wybór sędziów. Chodzi o coś znacznie prostszego: by procedura miała sens, a państwo nie udawało, że najważniejsze akty ustrojowe można sprowadzić do technicznej formalności. W sprawach tak ważnych jak obsada Trybunał Konstytucyjny potrzebna jest nie tylko litera prawa, ale i szacunek dla znaczenia słów. Bo państwo prawa zaczyna się właśnie tam, gdzie słowa jeszcze coś znaczą.




Komentarze
Pokaż komentarze (25)