0 obserwujących
4 notki
2244 odsłony
  519   0

Sprawa TV TRWAM

Znaczną część wczorajszej nc spędziłem przed telewizorem, oglądając obszerne fragmenty z posiedzenia - najpierw sejmowe komisji kultury i środków przekazu, a następnie łącznego posiedzenia 2 komisji  ww. oraz komisji do spraw kntroli państwowej, w telewizji TRWAM.

I dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy, między innymi:

- że TV TRWAM to nie to samo co Radio Maryja (Radio Maryja należy do zakonu ojców Redemptorystów , zaś TV TRWAM jest własnością spółki utworzonej przez ojca Rydzyka oraz 2 innych osób - jedną znich bodajże jest ojciec o nazwisku Król...  - o tym na prawdę nie wiedziałem....)

- że za zwrócenie się do osoby duchownej "proszę pana" można zostać niemal zlinczowanym... - tego też się nie spodziewałem...

- że za zwrócenie się zjawiska, które  jeszcze do niedawna było facetem "proszę pana"  - też można być zlinczowanym...

- że wystąpienie w towarzystwie ojca Rydzyka w telewizji TRWAM znaczy więcej dla posłów PiS i Solidarnej Polski niż u boku swoich prezesów ...

- przywódca trzeciej rzeszy to nie to samo co Adolf Hitler...

- że można składać wniosek o zakończenie debaty po zakończeniu debaty....

- że list graulacyjny Ojca Świętego (co prawda zwierzchnika całego Kościoła Katolickiego, nomen omen głową obcego państwa) ma być podstawą do przeprowadzenia bądź nieprzeprowadzenia kontroli przez organ Konstytucyjny - jakim jest NIK w innym organie konstytucyjnym - jakim jest KRRiT...

- że można przerwać dyskusję po zadanych pytaniach, bez uzyskania odpowiedzi...

Przebieg dyskusji pokazał, iż tak naprawdę autorem wniosku o przeprowadzenie kontroli w KRRiT ył ociec Tadeusz Rydzyk, a posłowie PiS i Solidarnej Polski prześcigali między sobą o to, kto bardziej jest oddany sprawie swojego mentora.

Ta dyskusja przypominała mi okres, kiedy po raz pierwszy w Sejmie pojawiła się Samoobrona ś.p. Andrzej Lepper, po którego wystąpieniu  podczas dyskusji sejmowych na mównicy pojawiali się pozostali członkowie Samoobrony i powtarzali w kólko to co powiedział ich przewodniczący.

Wczorajsza dyskusja miała podobny przebieg, ale zabawne było to, iż członkowie PiS i SP próbowali narzucić przewodniczącemu KRRiT co ma mówić a czego ma nie mówić.

Spektakl był pasjonujący i bardzo rozrywkowy...

Tylko szkoda że to się działo w Sejmie RP, a nie w kabarecie...

 

 

 

 

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale