- Rządy Tuska i Platformy szybko mnie rozczarowały i później już nie głosowałem, nie popierałem ich. Wyleczyli mnie ze złudzeń.
A teraz nie chcę się zapisać do żadnego obozu.
PiS również - deklaruje muzyk Kazik Staszewski w rozmowie z tygodnikiem "Sieci".
Kazik przyznał, że nie da się uciec od polityki, bo ta "dopadnie cię wszędzie".
- Niech ci się coś przytrafi, to stykasz się ze służbą zdrowia i polityka wdziera się w twój świat, czy tego chcesz, czy nie - mówił.
Muzyk pozytywnie ocenił prezydenturę Lecha Kaczyńskiego. Jego zdaniem był on "najlepszym prezydentem niepodległej Polski".
- To dla mnie nie ulega wątpliwości.
Bo też kto miał nim być? Wałęsa, Kwaśniewski? - zastanawiał się.
- Pamiętam momenty, w których byłem naprawdę dumny z prezydenta Kaczyńskiego. Wszyscy będą pamiętać Gruzję, co wtedy zrobił, jak się zachował.
To było coś wielkiego - ocenił.
Pytany z kolei o Bronisława Komorowskiego stwierdził, że "to taki nasz chłop".
- Swojak, Bronek, z którym można usiąść, pogadać, popić.
Ale to nie jest prezydent 40-milionowego państwa! On się do tego nie nadaje - powiedział.
Odnosząc się do katastrofy smoleńskiej przyznał, że "nadal nie wie, co się tam zdarzyło".
- Po trzech latach jesteśmy w sytuacji, w której nikt nic nie wie.
To mógł by zwyczajny, tragiczny wypadek, jednak mogło być też coś więcej spisek, zamach - stwierdził.
Ciekawostka, bo prawie się nie zdarza żeby celebryta w Polsce mówił krytycznie o PO.
Strasznie w niej wszyscy zakochani :)))





Komentarze
Pokaż komentarze (13)