44 obserwujących
403 notki
380k odsłon
  747   0

O sędziowaniu w skokach narciarskich, czyli statystyka prawdę ci powie

Gdzieś wyczytałem, że ktoś kiedyś zrobił porównanie not sędziowskich w skokach narciarskich i sprawdził, z jakich państw sędziowie najbardziej „wspomagają” swoich zawodników dając im wyższe noty. Temu komuś wyszło, że szczególnie litościwi są sędziowie z krajów słowiańskich. Na pierwszym miejscu niechlubnej listy znaleźli się Rosjanie, na drugim Polacy, na trzecim Czesi. Nie mam podstaw, żeby wynik ten kwestionować, ale postanowiłem sam troszkę temu zagadnieniu się przyjrzeć. Ponieważ jestem leniwy, nie chciało mi się badać zbyt wielkiej próbki, dlatego na warsztat wziąłem tylko drużynowy konkurs ostatnich Mistrzostw Świata.

W zawodach wzięło 14 reprezentacji krajowych, ale od razu było jasne, że w walce o medale liczyć się może tylko 6 drużyn: Polska, Austria, Japonia, Niemcy, Norwegia i Słowenia. Zaraz na początku Norwegia wyeliminowała się sama, przed 2. serią szanse na jakikolwiek medal miało więc 5 reprezentacji. Końcowa tabela wyglądała następująco: Niemcy wyprzedziły Austrię o 11,1 punktu, Polskę o 15,4, Japonię o 29,1, a Słowenię o 36,6 punktu. Nie są to wielkie różnice, w trakcie samego konkursu wyglądało więc, że może zaistnieć sytuacja, iż o miejscu decydować będą ułamki punktu, a zatem istotne mogą być noty za styl. Jak wobec tego oceniali sędziowie? 

Konkurs, jak zazwyczaj, sędziowało 5 arbitrów z różnych krajów. Dwóch z nich – Polak i Niemiec – mogło być „żywotnie” zainteresowanych wynikami, gdyż ich reprezentacje walczyły o medal. Pozostałych trzech – Fina, Kazacha i Rosjanina – można uznać za „neutralnych”, ponieważ ich kraje nie liczyły się w walce o główne trofea. Przyjąłem, że ci trzej starali się jak najbardziej obiektywnie oceniać skoki pięciu czołowych drużyn, dlatego w swojej analizie obliczałem średnią z ich not i przyglądałem się, jak od niej odstawały oceny Polaka i Niemca. 

I co mi wyszło? Otóż Niemiec silnie zawyżył wyniki swoich zawodników – średnio o 0,21 punktu. Oceny Polaków wystawione przez polskiego sędziego też były wyższe niż średnia „neutralna”, ale średnio tylko o 0,06 punktu, czyli bardzo mało – taki wynik można uznać za błąd statystyczny. 

Jednakże to tylko jedna strona zagadnienia. Druga to noty wystawiane skoczkom innych państw walczących o medale. Tutaj Polak zaniżył Niemcom oceny średnio aż o 0,23 punktu. Niemiec również zaniżał oceny Polakom, ale w prawie dwa razy mniejszym stopniu – o 0,125 punktu. Obaj zaniżali też noty Austriakom (obaj średnio po 0,125 punktu), Japończykom (Polak o 0,125, Niemiec o 0,06) i Słoweńcom (Polak o 0,10, Niemiec o 0,04). 

W niektórych przypadkach odstępstwa od średniej są znaczne. Akurat w tym konkursie raczej nie miały wpływu na ostateczne wyniki, bywały jednak zawody, kiedy końcowe różnice punktowe były mniejsze – raz o złotym medalu zadecydowała jedna dziesiąta punktu! W takiej sytuacji nawet drobne naciągnięcie noty może zmienić kolejność. 

Jaki stąd wniosek? Moim zdaniem taki, że ze skoków narciarskich trzeba usunąć ocenianie stylu. Nie sądzę, żeby dało się wyeliminować tendencję zawyżania not swoim zawodnikom, a zaniżania wrażym. Mogą do tego dochodzić nieumyślne pomyłki. Myślę, że stosunkowo najbardziej obiektywną metodą byłoby uwzględnianie odległości i przeliczników za wiatr. W przypadku upadku lub podpórki odejmowałoby się określoną liczbę metrów. Nie wierzę jednak, żeby coś takiego zaakceptowała Międzynarodowa Federacja Narciarska...

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport