28 obserwujących
346 notek
288k odsłon
1031 odsłon

Dowcipy i złośliwości egzaminatorów

Wykop Skomentuj38

Egzaminatorzy, jak to ludzie, bywają czasem złośliwi. Dość powszechnie znana jest następująca historyjka.

Ustny egzamin z termodynamiki (czy czegoś podobnego). Do pokoju profesora wchodzi student. Egzaminator prosi, aby ten podszedł do okna i dotknął stojącej na parapecie butelki z wodą. Gdy student to zrobił, profesor pyta:

– Z której strony butelka jest cieplejsza? Od strony pokoju, czy od strony okna?

– Od strony pokoju.

– No ale przecież pokój jest ciemny i chłodny, natomiast przez okno ostro przygrzewa Słońce. Dlaczego więc butelka jest cieplejsza od strony pokoju? Proszę mi wyjaśnić ten efekt.

Student, bojąc się przyznać, że nie wie, zaczyna truć coś o przewodnictwie cieplnym wody i szkła, konwekcji, i tym podobne rzeczy. Kiedy skończył, profesor mówi:

– Proszę pana, jedyny powód, dla którego ta butelka jest cieplejsza po zacienionej stronie, jest taki, że ja ją przed chwilą obróciłem!

W powyższej anegdocie profesor jest złośliwy, ale i dowcipny. Niestety, zdarzają się też egzaminatorzy chcący na siłę pogrążyć studenta, a ich złośliwość pozbawiona jest krzty dowcipu. Raz czy dwa razy miałem nieszczęście na takich się natknąć.

Egzamin pisemny z analizy matematycznej. Studenci siedzą i rozwiązują zadania, a po sali chodzą asystenci pilnujący, by nikt nie ściągał. W pewnej chwili jeden z nich mówi, że w którymś z zadań (treści już nie pamiętam) nie wystarczy przedstawić obliczenia i wynik, ale trzeba dodać objaśnienie. Ponieważ w tym momencie miałem to zadanie już rozwiązane, a na końcu umieściłem krótki komentarz, podszedłem do asystenta z pytaniem, czy tyle wystarczy, czy trzeba napisać coś więcej. Ten popatrzył na moją pracę i mówi:

– Tak, tyle wystarczy. Ale pan ma zły wynik!

Oczywiście przeraziłem się, bo byłem przekonany, że wszystko zrobiłem dobrze. Na szczęście podszedł do nas inny asystent i ochrzanił pierwszego:

– Nie rób człowiekowi wody z mózgu, wynik jest dobry!

Najwyraźniej pierwszy asystent chciał po prostu wpuścić mnie w maliny. Liczył chyba na to, że będę przez dłuższy czas szukać błędu, którego nie było, i nie starczy mi czasu na rozwiązanie pozostałych zadań. Prawdopodobnie oblałbym przez to egzamin, a przynajmniej dostał niższą ocenę. Dlaczego to zrobił? Pewnie z platonicznej niechęci do studentów... Innego wyjaśnienia nie widzę.

PS. Sytuację odwrotną (tzn. jak student zrobił sobie jaja z egzaminatora) opisałem kiedyś w notce Jak wyznaczyć wysokość budynku za pomocą barometru?

Wykop Skomentuj38
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo