Tusk odpala kolejne fajerwerki, usiłując w ten sposób odwrócić uwagę mediów, opozycji i obywateli od własnej indolencji, nieróbstwa i wywołanych tym poważnych problemów związanych z funkcjonowaniem państwa. Jednak Tusk nie jest wyjątkiem, bowiem Polską rządzą od lat dyletanci pozbawieni jakichkolwiek skrupułów w dążeniu do władzy i majątku. Społeczeństwo przygląda się temu cyrkowi bezradnie i w kolenych wyborach próbuje wskazać "mniejsze zło". Przypomina to jako żywo teatr z piosenki Edyty Geppert:
Tragiczni komedianci
Od tylu lat ci sami
Niepowtarzalne stworzą kreacje
Zamieniając się znowu rolami
Ten, który dziś gra króla
Do wczoraj nosił halabardę
A jutro będzie tylko błaznem
Prawa tej sceny są twarde
Premiera za premierą
Pomysłów nie zabraknie
Publiczność zna ich wszystkie sztuczki
A jednak cudów łaknie
Po każdej plajcie antrakt
A po nim znów premiera
I jeszcze większa plajta
A teatr nie umiera
Czy istnieje jakiś sposób na wyeliminowanie tej pazernej i szkodliwej dla Polski hałastry? Czy po dwudziestu latach funkcjonowania pokomunistycznej III RP można przeprowadzić akcję, która zakończy dominację okrągłostołowego układu i dopuści do głosu autentycznych przedstawicieli Narodu?
Moim zdaniem istnieje taka możliwość, a jest to rozwiązanie chyba najbardziej radykalne - zamiast wyborów losowanie przedstawicieli Narodu. I to zarówno do parlamentu jak i samorządu.
I proszę nie pisać, że w ten sposób będą nami rządzić jakieś cymbały i menelstwo, bo my to mamy od lat na codzień w naszej polityce i w mediach. Moim zdaniem gorzej być nie może, poza tym cóż bylibyśmy warci, gdybyśmy uważali, że statystycznie jesteśmy amoralnymi durniami niezdolnymi wziąć odpowiedzialności za własne życie i państwo.
O korzyściach płynących z tego rozwiązania nie muszę się chyba rozpisywać, wymienię tylko kilka z nich:
* likwidacja subwencji dla partii politycznych
* uniknięcie kosztownych i w sumie pozbawionych merytorycznych wartości kampanii wyborczych
* zerwanie zależności przedstawicieli narodu z "lobbystami", którzy w zamian za wsparcie finansowe czy medialne oczekują od polityków/samorządowców przychylności
* wyeliminowanie większości obecnej klasy politycznej, a więc zerwanie popeerelowskiej ciągłości i uzależnienia polskiej polityki od niejawnych umów i kwitów, za pomocą których szantażuje się rządzących Polską
* uczynienie rządzących politykami wolnymi od koniunkturalizmu wynikającego z liczenia się ze wskaźnikami popularności (sondaże w nowym systemie nie będą się przekładały w żaden sposób na wynik wyborczy, bo samych wyborów już nie będzie)
I ostatnia kwestia. Jak to rozwiązanie wprowadzić w życie?
Moim zdaniem należy powołać społeczny komitet, który przygotuje szczegółowe rozwiazania prawne i zbierze wymaganą prawem liczbę głosów pozwalającą przeforsować ten projekt w referendum. Dodam, że można by przy okazji zrealizować postulat zwolenników JOWów, czyli zadekretować w nowej ustawie "wyborczej" wyłanianie mandatariuszy w niewielkich okręgach wyborczych, np. jeden mandatariusz z jednego powiatu.
Wobrażacie sobie Państwo, jakie emocje towarzyszyłyby losowaniu? To dopiero byłby hazard. Lotto przy tym wysiada.
No i co Donek, przebiłem cię? :)





Komentarze
Pokaż komentarze (17)