Kisiel Kisiel
57
BLOG

Przebijam Tuska, zamiast wyborów losowanie

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 17

Tusk odpala kolejne fajerwerki, usiłując w ten sposób odwrócić uwagę mediów, opozycji i obywateli od własnej indolencji, nieróbstwa i wywołanych tym poważnych problemów związanych z funkcjonowaniem państwa. Jednak Tusk nie jest wyjątkiem, bowiem Polską rządzą od lat dyletanci pozbawieni jakichkolwiek skrupułów w dążeniu do władzy i majątku. Społeczeństwo przygląda się temu cyrkowi bezradnie i w kolenych wyborach próbuje wskazać "mniejsze zło". Przypomina to jako żywo teatr z piosenki Edyty Geppert:

Tragiczni komedianci

Od tylu lat ci sami

Niepowtarzalne stworzą kreacje

Zamieniając się znowu rolami

Ten, który dziś gra króla

Do wczoraj nosił halabardę

A jutro będzie tylko błaznem

Prawa tej sceny są twarde

Premiera za premierą

Pomysłów nie zabraknie

Publiczność zna ich wszystkie sztuczki

A jednak cudów łaknie

Po każdej plajcie antrakt

A po nim znów premiera

I jeszcze większa plajta

A teatr nie umiera

 

Czy istnieje jakiś sposób na wyeliminowanie tej pazernej i szkodliwej dla Polski hałastry? Czy po dwudziestu latach funkcjonowania pokomunistycznej III RP można przeprowadzić akcję, która zakończy dominację okrągłostołowego układu i dopuści do głosu autentycznych przedstawicieli Narodu?

Moim zdaniem istnieje taka możliwość, a jest to rozwiązanie chyba najbardziej radykalne  - zamiast wyborów losowanie przedstawicieli Narodu. I to zarówno do parlamentu jak i samorządu.

I proszę nie pisać, że w ten sposób będą nami rządzić jakieś cymbały i menelstwo, bo my to mamy od lat na codzień w naszej polityce i w mediach. Moim zdaniem gorzej być nie może, poza tym cóż bylibyśmy warci, gdybyśmy uważali, że statystycznie jesteśmy amoralnymi durniami niezdolnymi wziąć odpowiedzialności za własne życie i państwo.

O korzyściach płynących z tego rozwiązania nie muszę się chyba rozpisywać, wymienię tylko kilka z nich:

* likwidacja subwencji dla partii politycznych

* uniknięcie kosztownych i w sumie pozbawionych merytorycznych wartości kampanii wyborczych

* zerwanie zależności przedstawicieli narodu z "lobbystami", którzy w zamian za wsparcie finansowe czy medialne oczekują od polityków/samorządowców przychylności

* wyeliminowanie większości obecnej klasy politycznej, a więc zerwanie popeerelowskiej ciągłości i uzależnienia polskiej polityki od niejawnych umów i kwitów, za pomocą których szantażuje się rządzących Polską

* uczynienie rządzących politykami wolnymi od koniunkturalizmu wynikającego z liczenia się ze wskaźnikami popularności (sondaże w nowym systemie nie będą się przekładały w żaden sposób na wynik wyborczy, bo samych wyborów już nie będzie)

I ostatnia kwestia. Jak to rozwiązanie wprowadzić w życie?

Moim zdaniem należy powołać społeczny komitet, który przygotuje szczegółowe rozwiazania prawne i zbierze wymaganą prawem liczbę głosów pozwalającą przeforsować ten projekt w referendum. Dodam, że można by przy okazji zrealizować postulat zwolenników JOWów, czyli zadekretować w nowej ustawie "wyborczej" wyłanianie mandatariuszy w niewielkich okręgach wyborczych, np. jeden mandatariusz z jednego powiatu.

Wobrażacie sobie Państwo, jakie emocje towarzyszyłyby losowaniu? To dopiero byłby hazard. Lotto przy tym wysiada.

No i co Donek, przebiłem cię? :)

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka