Kisiel Kisiel
48
BLOG

Niektórym Sobiesiak się podoba

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 27

Są tacy, którzy bronią Sobiesiaka. Uważają, że został pomówiony, że go skrzywdzono. Ich zdaniem Sobiesiak miał prawo wpływać na urzędników i polityków we własnym interesie. Ma też rację, kiedy oskarża polityków, komisję hazardową i byłego szefa CBA Kamińskiego o nagonkę na niego - "uczciwego, płacącego podatki i dającego pracę wielu ludziom biznesmena". Proszę zresztą przeczytać:

" Sobiesiak ma rację. On ma prawo mieć krytyczny pogląd na temat ustawy hazardowej i głośno go wyrażać, ma prawo lobbować przeciwko przepisom, które szkodzą jego interesom i denerwować się na nadgorliwych urzędników, którzy przeszkadzają mu w inwestowaniu. Może nawet wyrąbać las przed uzyskaniem na to zgody, jeśli potem zapłaci grzywnę za niedopełnienie formalności.Ma prawo zwracać się do parlamentarzystów ze swymi kłopotami i domagać się ich reakcji na nie. Nikt mu nie zabroni spotykać się z nimi na stacji benzynowej, na cmentarzu czy w hotelu, a nawet w "Pędzącym Króliku" Ma prawo a nawet ojcowski obowiązek zabiegać o zatrudnienie swojej córki i wykorzystywać w tym celu znajomości. Jednym słowem może robić wszystko, co nie jest wyraźnie zabronione obowiązującymi w Polsce przepisami. Jego zasady etyki zawodowej urzędników i dziennikarzy oraz tak zwanej odpowiedzialności politycznej posłów nie dotyczą.A my właśnie taką miarą próbujemy oceniać jego postępowanie, choć - rozwiązując codzienne problemy naszego prywatnego życia - postępujemy dokładnie tak samo jak Sobiesiak.I wara innym, aby wścibiali w nasze sprawy swój nos.

Jeśli uświadomimy sobie tę prawdę to wtedy zrozumiemy, jaką krzywdę wyrządzono Sobiesiakowi. Trudno nie współczuć mu gdy mówi: "Od ponad pięciu miesięcy ja i moja rodzina i należące do mnie firmy jesteśmy przedmiotem kampanii oszczerstw i nagonki medialnej. Bez mojej winy i woli, nazwisko Sobiesiak stało się instrumentem walki politycznej, prowadzonej bez szacunku dla prawdy, czy dla zwykłej ludzkiej przyzwoitości." Wystarczy tylko trochę uruchomić własną wyobraźnię i odpowiedzieć sobie na pytanie: co ja bym zrobił, jakbym się czuł i zachowywał, gdyby ktoś bez mojej wiedzy i winywplątał mnie w międzypartyjne wojny na górze? Wtedy reakcja Sobiesiaka wcale nie wydawałaby się nam tak agresywna i nieprzyzwoita, jak to po przesłuchaniu usiłują wmówić nam politycy i media. Wtedy zrozumiemy dlaczego domagał się wykluczenia z przesłuchania posła Wassermanna, który osądził go już wcześniej nazywając kryminalistą. Wtedy wreszcie zgodzimy się z jego żądaniem zamknięcia obrad przed dziennikarzami.

Sobiesiak musiał zeznawać przed komisją, bo tak nakazuje mu prawo, ale nie musiał brać udziału w polityczno medialnym show, którym zabawia nas ostatnio prawie codziennie to parlamentarne gremium. Zaimponował mi swoją konsekwencją w dążeniu do merytorycznego a nie politycznego traktowania swojej osoby. Zmusił komisję, by uległa jego słusznemu żądaniu, przy okazji ją kompromitując. Odebrał członkom sejmowej komisji możliwość popisywania się swoją erudycją (Stefaniuk), medialną błyskotliwością (Arłukowicz), czy zajadłą stronniczością (Wassermann i Kempa). I tego mu nigdy nie wybaczą.

"Jako polski przedsiębiorca - mówił Sobiesiak - muszę codziennie radzić sobie w absurdalnym świecie wzajemnie sprzecznych przepisów prawnych, pracowicie tworzonych przez posłów i zwalczać bezprawne decyzje podejmowane przez bezmyślnych urzędników, opłacanych także z moich podatków. Zamiast mi pomagać robią wszystko, aby zniszczyć tworzone przeze mnie miejsca pracy, zlikwidować źródła dochodu z tytułu podatków, bo to, że ja zarabiam na swoich pomysłach - kłuje w oczy i przeszkadza. Ludzie pokroju Kamińskiego, chorzy z nienawiści do każdego, komu się udało, dążąc do realizacji swojej chorej wizji mogą wydać miliony z budżetu, aby znaleźć nieistniejącą aferę, nagrać i zmanipulować podsłuchane rozmowy, a ja nie mam prawa zwrócić się z prośbą o pomoc w ratowaniu mojego biznesu przed głupimi urzędnikami do posła. Oni podobno stoją na straży interesu publicznego, a ja jestem przestępcą będącym zagrożeniem państwa. Pytanie - kto jest większym zagrożeniem dla Polski - ja, lokalny przedsiębiorca, czy szef służb specjalnych łamiący prawo, zakładający nielegalne podsłuchy, wydający miliony z budżetu państwa na udowodnienie bzdur."

(...) 


Dlatego bronię Sobiesiaka."

http://www.dzienniknowy.pl/blog/pokaz/693.dhtml

 

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka