Są tacy, którzy bronią Sobiesiaka. Uważają, że został pomówiony, że go skrzywdzono. Ich zdaniem Sobiesiak miał prawo wpływać na urzędników i polityków we własnym interesie. Ma też rację, kiedy oskarża polityków, komisję hazardową i byłego szefa CBA Kamińskiego o nagonkę na niego - "uczciwego, płacącego podatki i dającego pracę wielu ludziom biznesmena". Proszę zresztą przeczytać:
" Sobiesiak ma rację. On ma prawo mieć krytyczny pogląd na temat ustawy hazardowej i głośno go wyrażać, ma prawo lobbować przeciwko przepisom, które szkodzą jego interesom i denerwować się na nadgorliwych urzędników, którzy przeszkadzają mu w inwestowaniu. Może nawet wyrąbać las przed uzyskaniem na to zgody, jeśli potem zapłaci grzywnę za niedopełnienie formalności.Ma prawo zwracać się do parlamentarzystów ze swymi kłopotami i domagać się ich reakcji na nie. Nikt mu nie zabroni spotykać się z nimi na stacji benzynowej, na cmentarzu czy w hotelu, a nawet w "Pędzącym Króliku" Ma prawo a nawet ojcowski obowiązek zabiegać o zatrudnienie swojej córki i wykorzystywać w tym celu znajomości. Jednym słowem może robić wszystko, co nie jest wyraźnie zabronione obowiązującymi w Polsce przepisami. Jego zasady etyki zawodowej urzędników i dziennikarzy oraz tak zwanej odpowiedzialności politycznej posłów nie dotyczą.A my właśnie taką miarą próbujemy oceniać jego postępowanie, choć - rozwiązując codzienne problemy naszego prywatnego życia - postępujemy dokładnie tak samo jak Sobiesiak.I wara innym, aby wścibiali w nasze sprawy swój nos.
Jeśli uświadomimy sobie tę prawdę to wtedy zrozumiemy, jaką krzywdę wyrządzono Sobiesiakowi. Trudno nie współczuć mu gdy mówi: "Od ponad pięciu miesięcy ja i moja rodzina i należące do mnie firmy jesteśmy przedmiotem kampanii oszczerstw i nagonki medialnej. Bez mojej winy i woli, nazwisko Sobiesiak stało się instrumentem walki politycznej, prowadzonej bez szacunku dla prawdy, czy dla zwykłej ludzkiej przyzwoitości." Wystarczy tylko trochę uruchomić własną wyobraźnię i odpowiedzieć sobie na pytanie: co ja bym zrobił, jakbym się czuł i zachowywał, gdyby ktoś bez mojej wiedzy i winywplątał mnie w międzypartyjne wojny na górze? Wtedy reakcja Sobiesiaka wcale nie wydawałaby się nam tak agresywna i nieprzyzwoita, jak to po przesłuchaniu usiłują wmówić nam politycy i media. Wtedy zrozumiemy dlaczego domagał się wykluczenia z przesłuchania posła Wassermanna, który osądził go już wcześniej nazywając kryminalistą. Wtedy wreszcie zgodzimy się z jego żądaniem zamknięcia obrad przed dziennikarzami.
Sobiesiak musiał zeznawać przed komisją, bo tak nakazuje mu prawo, ale nie musiał brać udziału w polityczno medialnym show, którym zabawia nas ostatnio prawie codziennie to parlamentarne gremium. Zaimponował mi swoją konsekwencją w dążeniu do merytorycznego a nie politycznego traktowania swojej osoby. Zmusił komisję, by uległa jego słusznemu żądaniu, przy okazji ją kompromitując. Odebrał członkom sejmowej komisji możliwość popisywania się swoją erudycją (Stefaniuk), medialną błyskotliwością (Arłukowicz), czy zajadłą stronniczością (Wassermann i Kempa). I tego mu nigdy nie wybaczą.
"Jako polski przedsiębiorca - mówił Sobiesiak - muszę codziennie radzić sobie w absurdalnym świecie wzajemnie sprzecznych przepisów prawnych, pracowicie tworzonych przez posłów i zwalczać bezprawne decyzje podejmowane przez bezmyślnych urzędników, opłacanych także z moich podatków. Zamiast mi pomagać robią wszystko, aby zniszczyć tworzone przeze mnie miejsca pracy, zlikwidować źródła dochodu z tytułu podatków, bo to, że ja zarabiam na swoich pomysłach - kłuje w oczy i przeszkadza. Ludzie pokroju Kamińskiego, chorzy z nienawiści do każdego, komu się udało, dążąc do realizacji swojej chorej wizji mogą wydać miliony z budżetu, aby znaleźć nieistniejącą aferę, nagrać i zmanipulować podsłuchane rozmowy, a ja nie mam prawa zwrócić się z prośbą o pomoc w ratowaniu mojego biznesu przed głupimi urzędnikami do posła. Oni podobno stoją na straży interesu publicznego, a ja jestem przestępcą będącym zagrożeniem państwa. Pytanie - kto jest większym zagrożeniem dla Polski - ja, lokalny przedsiębiorca, czy szef służb specjalnych łamiący prawo, zakładający nielegalne podsłuchy, wydający miliony z budżetu państwa na udowodnienie bzdur."
(...)
Dlatego bronię Sobiesiaka."
http://www.dzienniknowy.pl/blog/pokaz/693.dhtml





Komentarze
Pokaż komentarze (27)