Niesiołowski nie wytrzymał. W łódzkiej Wyborczej mówi tak:
"zdarzyły się akty agresji propisowskich dziennikarzy. W ten fatalny schemat na pewno wpisał się program Pospieszalskiego, swoisty seans nienawiści. Był artykuł Zdzisława Krasnodębskiego z sentencją "Gardzę wami". I jeszcze tekst w "Gazecie Polskiej" byłego działacza PZPR Marcina Wolskiego "Na kolana, posypać głowy popiołem" oraz opinia Jarosława Marka Rymkiewicza "Nie macie prawa iść za trumną". I na koniec tekst redaktora Mazurka, któremu się wydawało, że jest głową państwa, bo używał liczby mnogiej (pluralis maiestatis), gdy atakował swoich przeciwników politycznych.
Były też insynuacje antyrosyjskie posła Górskiego (jednak za nie przeprosił) i Macierewicza. Szaleje Tadeusz Rydzyk. A proszę pamiętać, że to był okres żałoby i druga strona na te zaczepki nie reagowała. Wiele zależy od tego, co teraz zaczną mówić liderzy PiS-u. Bo na razie skandalicznie wypowiadali się drugorzędni politycy i propisowscy dziennikarze. Ja chcę wierzyć, że PiS przy pomocy zmarłego prezydenta, ludzkiego żalu, bólu i cierpienia nie będzie próbował wygrać wyborów.
Pana zdaniem Jarosław Kaczyński wystartuje w wyborach prezydenckich?
- Myślę, że tak. Ale powtarzam, mam nadzieję, że PiS nie wystartuje z hasłami, że kto krytykował Lecha Kaczyńskiego, powinien czuć się moralnie odpowiedzialny za jego tragiczną śmierć. Na razie takie sygnały są ze strony trzeciorzędnych polityków. Tu się musi wypowiedzieć Jarosław Kaczyński, który na razie milczy, co jest zupełnie zrozumiałe. Jeśli PiS będzie chciał wykorzystać tragedię w Smoleńsku do zdobycia władzy, to będziemy mieli najbardziej brutalną kampanię w historii.
Czy decyzja o pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu nadal będzie dzielić Polaków?
- Tak. Ta decyzja - pochopna i niefortunna - wpisała się w walkę polityczną. Chociaż wierzę, że kardynał Stanisław Dziwisz miał dobre intencje. Spór polityczny to spór realny. To dyskusje o tym, jak mamy prowadzić politykę wschodnią, o nasz stosunek do integracji europejskiej, do prywatyzacji, do reformy służby zdrowia lub szkolnictwa. To także poważne zastanowienie się, czy mamy obchodzić uroczyście tylko klęski, czy może też sukcesy i wygrane. A spór o miejsce pochowania jest sporem symbolicznym. Sporem bardzo groźnym, bo będzie to bardzo mocno dyskutowane po zakończeniu żałoby.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7786069,Niesiolowski____Przez_jakis_czas_nastapi_wyciszenie.html
Niesiołowski nie wie, że może zrobić tylko jedno: milczeć jak Palikot. Jego czas się skończył.





Komentarze
Pokaż komentarze (29)