19 obserwujących
988 notek
362k odsłony
186 odsłon

San Francisco, rozmowy, literatura, emocje.

Wydawnictwo Czarne wypuściło kolejną fascynującą książkę. Fot. K.Mączkowski
Wydawnictwo Czarne wypuściło kolejną fascynującą książkę. Fot. K.Mączkowski
Wykop Skomentuj3

Książka Magdy Działoszyńskiej-Kossow „San Francisco. Dziki brzeg wolności” jest dla mnie przede wszystkim sentymentalnym powrotem do momentu kilkudniowego – ale silnego emocjonalnie – pobytu w tym mieście. To był pierwszy powód, że po nią sięgnąłem.

Ale też drugim, równie poważnym, było to, że w polskiej literaturze mało jest opowieści o mieście z zachodniego wybrzeża USA, które stoi w swoistego rodzaju opozycji do Nowego Jorku, znacznie bardziej wśród Polaków popularniejszego – a szkoda, bo jest równie interesujące, jak jej miejska siostra po wschodniej stronie kontynentu.

O Nowym Jorku mówi się jako o stolicy świata, mieście, które nigdy nie zasypia (kto zna np. serial W garniturach potwierdzi to), ale San Francisco – miasto, które „bezczelnie zasypia o nocnej porze” – kusi swą historią, współczesną oryginalnością, odmiennością i czymś jeszcze, wyczuwalnym tam na miejscu, czego nawet po lekturze książki Działoszyńskiej-Kossow nazwać nie umiem.

Miasto na skraju zachodu

San Francisco kojarzymy z bitnikami, kontrkulturą, Czarnymi Panterami. Nieprzypadkowo. Działoszyńska-Kossow tłumaczy skąd się to bierze: nie tylko ze skomplikowanej hiszpańsko-amerykańskiej historii, ale również z powodu swego położenia „na skraju zachodu”.

Dla Amerykanów to tu kończy się świat zachodni, a właściwie tu przebiega granica między Zachodem a Wschodem. To tłumaczy silną obecność Orientu w mieście. Atmosferę Orientu do San Francisco w XIX wieku sprowadzili Chińczycy, tworzący pierwsze w USA Chinatown, ale też japońscy więźniowie z II wojny światowej przetrzymywani niedaleko w obozach jenieckich.

San Francisco to miasto kontrastów – nieprzyzwoitego bogactwa i upokarzającej biedy. To miasto przemysłowej historii, ale i oddychające kulturą. To miasto będące początkiem szlaków wojennych wielu Amerykanów wypływających na lotniskowcach, ale też miasto ich końca, gdy wracali po wojnie do domów.

To miasto trzęsień ziemi i rewolucji demograficznych (w czasach napływu chciwych poszukiwaczy złota i czasach powojennej demobilizacji wojska USA), jak i miasto – jak ostatnio z zapartych tchem obserwowaliśmy – ogromnych pożarów.

To miasto-symbol amerykańskiej alternatywy, ale też poważnej polityki. To właśnie tu, miejscu dokąd „zewsząd ze świata” było podobnie blisko, w 1945 r. została powołana ONZ. Co dziwne, w tym miejscu jest dziś cicho i biednie – przestrzeń została zawłaszczona przez tamtejszą biedotę.

Miasto bez Indian

San Francisco w książce Magdy Działoszyńskiej-Kossow jest miastem bez Indian. Owszem, są wspomniani jako historyczni właściciele tych ziem, wybici prze hiszpańskich i amerykańskich kolonizatorów, ale potem znikają.

Nie, nie chodzi mi o to, by Indianie pojawiali się w każdej książce o Ameryce, ale akurat w książce o San Francisco bardzo ich brakuje, bo odcisnęli na mieście mocny ślad. To tu mieści się siedziba Międzynarodowej Rady Traktatów Indiańskich, jedna z ważniejszych tubylczych organizacji praw człowieka, to właśnie tu, na wyspie Alcatraz w latach 1969-1971, rozpoczęła się współczesna indiańska rebelia skutkująca odrodzeniem wielu indiańskich wspólnot w całych Stanach Zjednoczonych.

To tu w 1978 r. swój szlak rozpoczął Najdłuższy Marsz, jeden z najbardziej znanych indiańskich marszów protestacyjnych do Waszyngtonu, w obronie praw tubylczych.

Pisanie o San Francisco bez wątku indiańskiej obecności w mieście to jak pisanie o Paryżu bez wieży Eiffela.

Autorka na online’owym spotkaniu promującym książkę, zapytana o to przeze mnie, szczerze przyznała, że to poważny błąd, ale równie szczerze deklarowała, że jeśli książka doczeka się kolejnych wydań, to wątek „indiańskiego Alcatraz” pojawi się, tym bardziej, że z weteranami tej okupacji także rozmawiała.

Rozmowy, literatura i emocje

Książka o San Francisco to zbiór odwołań do historycznych źródeł, ale poważnym jej walorem jest to, że autorka opisała miasto również słowami jego mieszkańców, przez co ta opowieść nie jest statycznym wykładem, a żywą opowieścią o mieście.

Książka Magdy Działoszyńskiej-Kossow jest kolejnym dowodem na to, że każda książka jest bogatsza, gdy czerpie z innych książek. Nie byłoby rozmówców Magdy, gdyby nie chodziła śladami Ginsberga, Kerouaca i innych wielkich nazwisk amerykańskiej literatury.

Nie dotarłaby do miejsc, do których „normalny” turysta nie dociera, a wręcz omija, nie widząc w nich niczego ciekawego. Historia San Francisco to również historia ich wielkości i historia emocji, które w tych miejscach zostały do dziś.

Widać to w tych miejscach książki, gdy Magda Działoszyńska-Kossow pisze np. o niszowych wydawnictwach, które upodobały sobie właśnie San Francisco. Bez nich nie byłoby dużej części tej książki.

San Francisco to żywe życiorysy ludzi, których losy układały się w rytm najdzikszego obrotu diabelskiego koła w parku rozrywki. To skrajnie narysowane postaci – tych z Doliny Krzemowej i tych biedaków w ulic Frisco. To rozdźwięk między młodymi gniewnymi a ich starszymi kolegami mającymi zupełnie inny ogląd świata. Rozmówcy Magdy Działoszyńskiej-Kossow pokazują jak bardzo te perspektywy się rozjeżdżają. „… byłem tam, popełniałem te same błędy, uczę tego na zajęciach, ale młodzi nie słyszą. Dlatego w plemionach jest starszyzna”.

San Francisco to miasto, w którym mogą żyć optymiści i pesymiści. „A przewrotność tej perspektywy polega na tym, że ani w jednym, ani w drugim przypadku nie będzie się w błędzie”.

Czytałem książkę za dnia i wieczorami, śniło mi San Francisco się po nocach i nawet wtedy, gdy książki nie miałem pod ręką, widziałem je oczyma wyobraźni. I dziś, gdy spisuję te słowa, pojawia mi się jako tęskne ukłucie w sercu. Dzięki Madzie Działoszyńskiej-Kossow mogę tam wracać za każdym razem, gdy sięgnę po jej książkę.

Magda Działoszyńska-Kossow
San Francisco. Dziki brzeg wolności
Wydawnictwo Czarne 2020.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura