Polityka przyzwyczaiła nas już do najróżniejszych sytuacji. Tak bardzo, że aż przestaliśmy reagować.
To co dzieje się na kolei państwowej, zwanej PKP, woła o pomstę do nieba. Zamieszanie związane z wprowadzeniem nowego rozkładu jazdy skutecznie odebrało wielu z nas ochotę na korzystanie z jej usług przez najbliższe miesiące.
Kolei oczywiście udaje, że strasznie się tym wszystkim przejmuje, obiecuje poprawę i … w okresie noworocznym funduje kolejny spektakl pomyłek, zawirowań i zwykłego oszukiwania ludzi. Jak bowiem wyjaśnić fakt pozostawania na bocznicach setek wagonów, które jak najbardziej były potrzebne na trasie w tych dniach?
Opozycja udaje, że strasznie przejęła się losem biednych pasażerów poszkodowanych przez PKP i składa … wniosek o odwołanie ministra, wiedząc doskonale, że odwołanie ministra nie wprowadzi automatycznie porządku na kolei. Dodatkowo warto przypomnieć, że ta sama opozycja rządziła dawno i niedawno i nic nie zrobiła, by sytuację na kolei poprawić, bo to, z czym obecnie mamy do czynienia, jest efektem i tamtych zaniedbań.
A my wszyscy – opinia publiczna – udajemy, że strasznie przejmujemy się tym wszystkim, szczekamy na polityków koalicji, głosujemy na dzisiejszą opozycję i znów jesteśmy robieni w jajo.
Dotyczy to spraw dużych – jak PKP – ale i małych. W Poznaniu dla przykładu lokalna stacja telewizyjna ogłosiła swego czasu wprowadzanie jednostronnego zakazu parkowania na kilku ulicach, by – jak tłumaczono – ułatwić jazdę pojazdom odśnieżającym jezdnie (co przy stojących po obu stronach autach nie jest możliwe).
Przejechałem się któregoś razu jedną z nich. Owszem, zakaz wprowadzono, znaki postawiono. I co? I nic. Zarządcy dróg udają, że problem załatwili (wprowadzenie zakazu), posiadacze samochodów udają, że znaków nie widzą i … auta tam parkują. A straż miejska udaje, że problemu w ogóle nie ma i nie egzekwują ewidentnych zakazów.
A wszyscy inni udają, że problem nie jest istotny. I narzekają na nieodśnieżone ulice.
Przyzwyczailiśmy polityków i decydentów do tego, że za obietnicami nie idą konkretne działania, bo nie ma skutecznych metod społecznego nacisku na ich pracę, a sami politycy udają, że słuchają głosu ludu i że się nim przejmują.
Wszyscy udają jak wszystkim się przejmują i w efekcie nie ma niczego. Jest świetnie, przynajmniej wszyscy mamy lepsze samopoczucie.


Komentarze
Pokaż komentarze