Zadziwia temperatura debaty, jaka toczy się obecnie w Polsce nad książką, która ... nie została jeszcze wydana. Można by skonstatować, że autor „Złotych żniw” – taki właśnie tytuł będzie miała kolejna książka Tomasza Grossa – sam jest sobie winien poruszając takie a inne tematy. One zawsze budziły i nadal będą budzić spore emocje.
Niepokojące jest jednak to, że debatę przejęli (właściwie: rozpoczęli i ją prowadzą) ideolodzy obu skrajnych obozów. Z wiedzą historyczną nie ma bowiem ona żadnego związku.
Nie należę do grona tych, którzy twierdzą, że Polacy jakoś szczególnie odznaczają się antysemityzmem i nie uważam, by Polacy masowo mordowali żydów. Te cechy charakteryzowały Niemców, którzy są autorami masowego wyniszczania narodu żydowskiego i którzy wywołali II wojnę światową przybliżającą „ostateczne rozwiązanie”. Jednak pojawiające się od czasu do czasu prace polskich historyków, którzy ujawniają przypadki współuczestnictwa Polaków w morderstwach każą mi nieco bardziej krytycznie spojrzeć na historię swojego narodu.
Drażni mnie ideologiczne zacietrzewienie Grossa, któremu już wielokrotnie to udowadniano, ale też drażni mnie ideologiczne zacietrzewienie drugiej strony. Politycy prawicy lubią od czasu do czasu przywoływać słynne słowa Romana Dmowskiego z Myśli nowoczesnego Polaka. Cytowane dokładnie brzmią tak:
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.
Mało kto pamięta, że w tym samym tekście Roman Dmowski pisze i tak: Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.
Otóż to. Przy omawianiu własnej historii należy pamiętać o tym, co jest w nim marne... Skoro więc we współczesnych nam czasach znalazł się idiota, który w imię wojny z PiSem zastrzelił pisowskiego działacza z okrzykiem, że nienawidzi Kaczyńskiego, to też dopuszczam do myśli niestety i to, że w tamtych czasach, w imię innej chorej idei znalazło się kilkadziesiąt osób, które podpaliły tę czy tamtą stodołę z żydami w środku.
Jeśli w naszych czasach znalazł się jeden ksiądz, który przekazał abp. Paetzowi listy osób, które pisały do papieża ze skargą, że molestuje kleryków, to jestem w stanie wyobrazić sobie kilku księży wskazujących ukrywających się żydów w trakcie wojny – w związku z tym, że ksiądz prymas nie zdementował nigdy zarzutu, że nie dość że nie przekazywał listów kierowanych za jego pośrednictwem do papieża, ale jeszcze dawał je ... wprost oskarżonemu biskupowi Paetzowi, toteż pozwalam sobie powyższą tezę.
Jeśli też dzisiaj politycy PO z politykami PiS potrafią z ogromną nienawiścią mówić do siebie na publicznym forum, to nie dziwią mnie akty nienawiści głoszone przez co niektórych w polskich miastach czasu wojny.
Myślę, że w interesie Polski i polskości jest naświetlić przypadki skandalicznych zachowań w trakcie wojny, pokazania kto i z jakich powodów mordował i okradał. Nie ma sensu bronić takich, przepraszam, gnojków, którzy „Polskę” mają tylko na ustach, a tak naprawdę głęboko gdzieś.
Czym szybciej tak zrobimy, tym szybciej udowodnimy, że nie było (i nie ma) w Polsce zorganizowanego antysemityzmu, że nie było masowej kolaboracji z niemieckimi okupantami. Głupia obrona złodziei, małych rzezimieszków, bandytów, chciwców i parszywców Polski nie obroni.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)