Mówi się popularnie, że "wiara człowieka uzdrawia", lub też "wiara czyni cuda", a takoż i mówi się, że "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli", pewnikiem jako przestroga dla takowych, co mają w zwyczaju mówić: "Uwierzę jak zobaczę, a póki co, zajmę się czym innym. ".
Wszystkie te powyższe stwierdzenia w kwestii wiary są w ten deseń jak najbardziej słuszne, albowiem wolna wola człowiecza dana nam przez Wszechmocnego jest po to, abyśmy sami swym życiem kierowali, miast słuchać wszelakich doradców i to w co wierzymy jest naszą osobistą sprawą, a takoż wiary naszej interpretacja powinna zostać osobistą.
Tak się bowiem składa, że wielu jest na tym padole dziwnych osobników, co życiem własnym się cieszyć nie potrafiąc, próbują na swą modłę urządzać życie innym ludziom, w kwestiach wiary im próbując w głowach mieszać.
Pisałam ja już swego czasu o jednym moim wujku, co był został poważanym prezydentem miasta, ale w młodości, jak większość ludzi, lubił narozrabiać i w zmowie tajnej z gronem kolegów, na zakrapianej imprezie studenckiej wypuściwszy pomiędzy zakąskę i kieliszki, kilka białych myszek. Jedyny kolega zaś, co nie był wtajemniczonym w ów eksperyment manipulacji na ludzkim umyśle, gdy tylko został kolektywnie zapewnionym, że nikt prócz niego owych myszek "nie widzi", dostał w ten deseń napadu histerii, choć wszystko to miało przecież być jedynie robieniem z delikwenta tak zwanej beki.
Tak więc, cienka jest linia pomiędzy śmiechem a histerią i zaprawdę nie każdy powinien zajmować się manipulacją na człowieku, a człowiek ćwiczyć uważność duszy powinien, aby się nie poddawać manipulacji umysłowej przez kogokolwiek i cokolwiek, albowiem w najlepszym przypadku zrobić może z siebie spektakularnego idiotę, jak widać na poniższym filmiku:
a w przypadku gorszym, może się to skończyć dla człowieka duszy zniewoleniem i śmiercią za życia.
Jest jednak nadzieja, aby człowiek przetrwał, bo tak jak względem poddawania się hipnozie, która nie zadziała na człowieka, który poddać się owej hipnozie nie ma najmniejszej ochoty, tak można ćwiczyć asertywność duszy i pozostać niezłomnym, nawet w obliczu utraty ziemskich przyjemności, do których przywykł, a z jakiegoś powodu zostają mu one odebrane. I począwszy tutaj, jak już swego czasu w notce wspominałam, od sprzedawania swych danych osobowych lubieżnym kelnerom i ich nadzorcom za schabowego kotleta, a zakończywszy na oddaniu duszy diabłu , na skutek przeobrażenia się w białą myszkę, co jej wstrzyknięto tak zwaną Lucyferazę, aby owa myszka mogła była się udać samolotem na swe ostatnie wakacje w ciepłych krajach, nim dusza w niej zamarznie na wieki wieków amen.


Komentarze
Pokaż komentarze (44)