37 obserwujących
227 notek
188k odsłon
  460   0

Doświadczenie Obecności czyli Kula i Postrzeganie Znaków


Przy ponurej dość niedzieli listopadowej, zasiadłam ja w ten deseń do opisu dalszego mego letniego Kina Drogi, ku pokrzepieniu człowieczemu, a takoż dla rozjaśnienia duchowych horyzontów, albowiem natenczas wielu ludzi jest zdezorientowanych w swym życiu, nie wiedząc jakie podjąć decyzje i w jakim kierunku się udać, a wszystko to dlatego, że nie dostrzegają Znaków, przeto ja zagadnienie owo tutaj przybliżę, tak się bowiem złożyło, że podróż z Commerau do Nordhausen w paranormalne Znaki obfitowała i będzie doskonałym ilustracyjnym przykładem.


Kula Kobieta, choć Czakra Podstawy u niej jest wysoka w procentach uziemienia realistycznego, tak Trzecie Oko ma szeroko otwarte i stojąc twardo na nogach, głowę ma w chmurach, w niebo jest często wpatrzona, widząc rzeczy, o których nie wiedzą na ten przykład pracownicy Korporacji ĄĘ, materialistycznie jedynie wgapieni w liczby i wydajność swą dociskając, aż wycieńczeni padnąwszy na twarz i nie widząc dalej jak z kanapy do telewizora, w którym, jak wiadomo, ostatnimi czasy jedynie straszy. 


Tak to, zanim ja w Karawan wsiadłam, w niebo spojrzawszy i poprosiwszy Anioły o bezpieczne dotarcie do wyznaczonego natenczas celu, a następnie w stronę Autobahny się kierując i zaraz zobaczyłam, że łatwo nie będzie się wcisnąć, albowiem Wielkie Gabaryty zwane LKW, zwartym szeregiem jadąc prawym pasem i ani myśląc miejsce zrobić między sobą dla Karawanu z 75PS.


Jak jednak wiadomo, na Autobahnie tak jak w życiu, nie można za wiele się wahać w podejmowaniu decyzji, a skoro nie jest się zbyt szybkim, to trzeba być bezczelnym i przede wszystkim wierzyć w Anielską Opiekę, wepchnęłam ja się więc przed jednego Gabaryta, który się był wystraszył nagłego widoku Oka Proroka na tylnej szybie Karawanu, co się znienacka jak duch pojawił przed nim, zamiast zahamować to był z tej nerwacji przyspieszył, nacisnął na klakson i jak sobie wyobrażam, zaklął szpetnie.


Kobieta Kula też trochę straciwszy przyczepność, bo taki klakson nad uchem usłyszeć, to nawet i nieboszczyk by był mógł się obudzić, a Anioł Stróż Chochlik na takie nieobyczajne zachowania w ruchu drogowym zębami zgrzytnął i rzekł był, żebym ja Gabaryta wpuściła przed siebie, albowiem inaczej nie zobaczę jak on zaraz będzie doświadczał sprawiedliwości i pokory się uczył.


Wiadomo, że skoro takie Gabaryty jadą ściśle zwartym szykiem i mają takie same plandeki, to zapewne tylko ten pierwszy, względem firmowych oszczędności, posiadając nawigację, a reszta baranów ciągnie za nim, bo by się przecież byli mogli zgubić w tym ogromnym Dojczlandzie, przeto za namową Anioła, zjechałam z udaną pokorą maksymalnie na prawo, będąc wszak na swobodnej wycieczce, a nie musząc już nawet chować się czy uciekać przed policją, bo od granicy już byłam dość daleko.


Puściwszy więc przodem Wielkiego Gabaryta, co on skwapliwie wykorzystał, aby się wyrwać do przodu i mściwie wepchnąć się przed sam nos Karawanu, licząc zapewne na to, że usłyszy dźwięk klaksonu, ale taka Kula wiedząc doskonale, że nic tak nie wnerwia agresora, jak brak reakcji na jego prowokacje i jadąc sobie za nim spokojnie, zobaczywszy na jednym z wyjazdów niebieski samochód, co zaraz za Karawanem do ruchu się włączywszy, jechał za mną chwilę, a następnie wyprzedziwszy Karawan, jechał przede mną na tyle długo, abym mogła zobaczyć na owym niebieskim samochodzie napis: "ZOLL", po czym wyprzedziwszy on Gabaryta i włączywszy napis na dachu: "BITTE FOLGEN", a na następnym zjeździe pociągnąwszy Gabaryta za sobą i stało się jasnym, że firmowych kolegów to on raczej już nie dogoni, a w Dojczlandach przepadnie.


Tak to, Karawan dalej się tocząc naprzód, przez nikogo już nie niepokojony, a tu niebo chmurami się zasnuło i deszcz zacząwszy padać coraz gęstszy, aż armagedonistyczna zrobiwszy się ulewa, zaś zjazdu żadnego nie było widać, aby czas ten gdzieś spokojnie przeczekać i znów mnie filozoficzna myśl naszła, że takoż w życiu jest tak, że człowiek niewiele przed sobą widzi perspektywy, ale musi iść naprzód, choć może powoli, lecz konsekwentnie, nie dopuszczając do siebie żadnego lęku, tylko zaufać Opiekunom z Nieba.


Na Autobahnie takoż jeszcze, gdy się by tak nawet i na poboczu awaryjnym zatrzymać, tak czy inaczej, skoro niczego nie widać, ktoś może mieć podobny pomysł i spektakularnie  nam w zadek wjechać, gdy na tak zwanej trzeciej pozycji ustawione wycieraczki nie nadążają wody odgarniać i ledwo co widać jadący przed nami samochód, nawet jak jest Wielkim Gabarytem i wtenczas pozostaje tylko o pomoc prosić Wyższą Siłę, co ja uczyniwszy w ten deseń.


Gdy się zaś Opatrzność o pomoc prosi, nie należy prosić o to, co byśmy sobie wyobrażali byli, aby się stało dla nas konkretnie, w tym wypadku o to, aby deszcz przestał padać, bo jak wiadomo, są tu i ówdzie deszcze potrzebne i nie trzeba wiedzieć człowiekowi co, jak i dlaczego, ale poprosić tylko o pomoc i opiekę w trudnej sytuacji oraz uwierzyć w sobie głęboko, że pomoc owa nadejdzie.


I takoż w moim przypadku było, albowiem pojawił się przede mną Wielki Gabaryt z maszynami jakowymiś załadowanymi na niego, oraz z pomarańczowym światłem z tyłu, tak zwanym Migającym Kogutem, który był mnie owym światłem przed sobą prowadził w ciemności i deszczu, gdy prócz tego światła nie widziałam ja przed sobą niczego.

c. d. n.








Zobacz galerię zdjęć:

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale