41 obserwujących
237 notek
195k odsłon
  256   0

O Nagłym i Bliskim Związku z Dzikusem czyli Kula i Filozofia Pokusy

Jak w notce poprzedniej ja już wspomniawszy, rozstanie mnie przyszło z Ukochanym uskutecznić, co jak wiadomo jest samo w sobie doświadczeniem traumatycznym, ale wizja zgniatanego żywcem Ukochanego i jego Ciało Astralne na złomowisku, wpędzając mnie w makabryczną bezsenność, gdy po wytrzeźwieniu z warsztatu jego odebrałam, a łzy mnie wciąż spod powiek płynęły.


Cóż było jednak robić, zadzwoniłam do Małżonka Adrenaliny, albowiem jest on oficjalnym właścicielem Karawanu, oczekując prychnięcia z satysfakcją w temacie:

"Ha, ha, ha! Już dawno mówiłem, żeby się pozbyć tego złomu, ale skoro byłaś uparta to masz, co chciałaś!",

lecz nic się takiego nie stało, a Małżonek Adrenalina wprawdzie roześmiawszy się, ale rzekł był:

"Ty to masz szczęście w życiu, Babo Bryło!".


Już chcąc ja wrzasnąć w odpowiedzi, gdzie on w nieszczęściu moim szczęście widzi, gdy on mnie był wyznał, że akuratnie kilka dni temu sobie nową brykę sprawił i miał był wczoraj zaprowadzić swego Audi do Afrykańskiego Handlarza Samochodami, ale nasz syn, Nieświęty Józef, nie miał czasu, aby jemu towarzyszyć i do domu po transakcji odwieźć. Mnie zaś był Małżonek Adrenalina od dawna namawiał, abym ja Karawan na owego Audi zamieniła, do zdrady takowej namawiając haniebnej, ale w obecnej sytuacji nie mam innego wyjścia i on Karawan w takowym razie do Murzyna zawiezie, a taka Kula musi się związać z owym Audi, co ja jego nazywając w myślach Dzikusem i Piekielną Bryką, albowiem miałam ja z nim swego czasu krótko do czynienia i był on jak dla mnie nazbyt wyrywnym i zamiast się dostojnie toczyć, potrafił w kilka sekund się znaleźć na skrzyżowaniu, co się od domu znajdowawszy kilkaset metrów, ponadto był wyposażony w jakoweś syreny, co się uruchamiały w najmniej oczekiwanych momentach i groziwszy nagłą apopleksją, a takoż miał wszystko elektrycznie ustawiane i okno w dachu, co mnie przerażało, że gdzieś cosik przypadkowo przycisnę i nagle okno się otworzy w jakąś ciężką ulewę.


Ciężkie we mnie było takoż serce, gdy Adrenalina po Karawan przyjechał, zjadł był kluski ze śliwkami, przełożył akcesoria z Karawanu do Dzikusa i gdy łzy mnie już były prawie w oczach stanęły, albowiem brutalnie był on oderwał uchwyt do nawigacji, jak to facet bez serca względem Ciała Astralnego Wszechcielesności Mechanicznych,  próbował był wsiąść za kierownicę i wystękał:

"Babo, po co tak blisko krzesło przysuwasz,  siądź sobie po prostu na kierownicę!"

i tym jednym zdaniem jednak dramatyzm pożegnania z Karawanem u Kuli Kobiety był przegnał.


Dnia następnego, z nieśmiałością pewną, dosiąść musiałam Dzikusa i o ile mnie się udało odpalić w nim iskrę i ustawić lusterka, tak nie dane mnie było go skłonić do jazdy, albowiem nie potrafiwszy wziąć właściwie drążka w swoje ręce, a żadne takowe argumenty jemu szeptane w kierownicę, że wybawionym dzięki mnie został od niewiadomej przyszłości, nie robiły na nim wrażeń żadnych i chodząc ja w desperacji po osiedlowej uliczce dzwoniłam do Małżonka Adrenaliny i Jarka Mechanika, żaląc się na Piekielną Brykę, gdy był się przypadkowo znalazł na owej uliczce samochód z "Fahrschule" napisem.


Urok swój osobisty ja postanowiwszy w czyn wprowadzić i poprosiwszy uprzejmnie obcego chłopa, aby raczył był zasiąść w Piekielnej Bryce i mnie wytłumaczyć co się robi z drążkiem, aby jazdę jakowąś uskutecznić, a on wsiadł był w Brykę i jak gdyby nigdy nic, stwierdziwszy i pokazawszy mnie, że drążek jak się patrzy i co ja sobie tutaj za gierki jakoweś względem niego urządzam, kiedy on jest w robocie, zaś ja ze wstydem jemu wyznawszy, że prawo jazdy mam ponad dwadzieścia lat, ale wierność we mnie była i z tym nowym związkiem sobie nie mogę poradzić. Na to on mnie odrzekł, że jest mu bardzo przykro, ale on jest z innymi osobami związanym w czasie i mnie natenczas musi opuścić, ale życząc dużo szczęścia na nowej drodze i wytrwałości w owym trudnym związku, gdzie być może rzeczą najistotniejszą jest cierpliwość.


Tak się i w ten deseń stało, gdy pomyślawszy sobie, że mam sporo czasu, nigdzie się nie spiesząc i próbując na wyczucie wszelakich pieszczot, gdyż każde Mechaniczne Ciało mając wszak inną wrażliwość i odkrywszy w ten deseń, że nie każdy drążek jest takim samym, w szczególności, gdy się rozchodząc o to, aby swą gwałtownością i niecierpliwością nie rozwalić skrzyni biegów.


I tak, zamiast sapać w nerwowym podnieceniu, spokojnie kontemplacje ja czyniłam i wnet się było okazało, że na tak zwanym luzie Karawan będąc, miał drążek skierowany strzeliście ku górze, a Dzikus w tym samym stanie luzu, drążek miał skierowany cokolwiek do tyłu, a mnie się wydawało natenczas, że jest on już na drugim oddechu, tudzież gdy chcąc uskuteczniać jazdę od tyłu, drążek Karawanu trza było pociągnąć ku górze, a drążek Dzikusa dociskać ku dołowi.


Doprawdy wiele się o wierności wszelakiej mówi, ale w owym wypadku gdy się rozchodząc o Mechaniczne Ciała, warto się czasem gdzieś przejechać na boku zamiast za wierność przeżywać frustracje z drążkami i ich obsługiwaniem, przeto się poważnie zastanawiam czy bym tak od czasu do czasu nie wzięła na próbną jazdę jakowegoś świeżaka prosto z Salonu, szczególnie takowego z wielkim koniem pod maską i wysokim zawieszeniem, albowiem jestem w końcu w wieku średnim i nie będę się natenczas bawić w jakoweś ograniczenia dla młodocianych dzierlatek, pominę jednakowoż sportowe kurduple, typu McLaren, gdyż jeszcze kto by mógł był pomyśleć, że nie jestem Waćpanią, ale Waszmościem, na dokładkę z małym drążkiem.

Tak to sobie tu filozofując i drążąc sprawy drążkowe, a tu mnie telefonując Małżonek Adrenalina i mówi, że "Murzyn płakał jak kupował Karawan", a to dlatego, że już był nakręconym na Audi, a tu się Kula wturlawszy i jemu się trafił w ten deseń Karawan z małym silnikiem, co w Afryce będzie ledwo zipał i jak tak można człowiekowi robić, więc jak za Audi dawał 350€ to za Karawan da tylko setę.


Nic tak mnie nie ucieszyło natenczas, jak łzy owego Murzyna, względem tego, że zdałam sobie sprawę, iż Karawan do Afryki pojedzie, zamiast zostać brutalnie na dojczlandzkim złomowisku sprasowanym i zaraz mnie myśl naszła w temacie parafrazy, gdy się rzecz rozchodząc o właścicieli niemieckich samochodów, co oni ich w Polsce szukać mieli:


"Kobieto Kulo,  kieruj się na południe z panem Juszkiewiczem, jedź spokojnie do Afryki. Twój samochód już tam jest!".





Notka owa ze specjalną dedykacją dla Anioła Stróża Chochlika i Małżonka Adrenaliny za współpracę w celu uszczęśliwiania Kobiety Kuli. :-)


Zobacz galerię zdjęć:

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale