Podróżując sobie radośnie po malowniczych okolicach jest człowiek w nieustannym zachwycie, ale Kula Kobieta dodatkowo jeszcze i na pokuszenie bywa wodzoną przez różne osoby, z którymi podczas owej podróży wchodzi w rozmaite związki.
Jak już ja wspomniawszy w poprzedniej notce, aby przyjemnie noc spędzić i rozkosznie rozłożyć nogi, wpierw się telefonicznie lubię umawiać, albowiem tembr głosu rozmówcy jest niezwykle istotnym w wyczuwaniu wszelakiego fałszu, od którego roi się w internetach i nigdy nie wiadomo z jakim to zbokiem niezrównoważonym względem tak zwanego Onlajn ma się do czynienia.
W ten deseń wybieram zawsze bezpośredni kontakt w kwestiach zasadniczych, jakimi są w ten deseń rozkosze ciała i duszy, albowiem będąc Doskonałością Wszechświata wymagania mam spore i zadowolić mnie wcale nie jest łatwym.
Tak się więc złożywszy, że telefonicznie umówiłam się z jednym miłym facetem, co fotki miał bardzo kuszące w internetach, aż takiej Kuli ślinka pociekła i lubieżnie się oblizawszy, z wypiekami na twarzy zajechała swym Citroenkiem do wioski, co aby równowaga we Wszechświecie względem pokuszenia człowieczego zachowaną została, położona była malowniczo, pomiędzy Kościołem Autostradowym, a niedalekim Klasztorem St. Marienstern.
Ewa Maryja Kula Świątobliwa od uśmiechniętego faceta klucz do pokoju wzięła, pomrukując z zadowoleniem, bo facet na kolację po odświeżeniu się zapraszał, dlatego by apetyty swoje wyostrzyć jeszcze do maksimum wyuzdanej perwery, poszła Kulicja na spacerek po okolicy, następnie zaś na ową kolację.
Apetycznie mnie się trzęsąc zaś nóżki, oblizując się rozkosznie, zarumienione i chrupiące były me doznania, mrucząc z zadowolenia wyznanie uczyniłam zaś następnie, że jeszcze bym była ochotę na loda miała, co będę go oblizywać raz z prawej, raz z lewej, bo lubię smaki zmieniać i kolory, raz czekolada mnie podnieca, a innym razem zapach waniliowy, wisienki wtenczas jeszcze zaczerwienione grzesznie stercząc zwieńczają orgazmiczność, zaś bitą śmietaną lubię się rozkoszować na sam koniec.
Tak to, Kula znów zgrzeszywszy pod osłoną wieczoru, a po owych grzesznych doznaniach w temacie Piątego Grzechu Głównego, rozłożywszy nogi, w sen zapadła słodki, albowiem względem świątobliwości mojej jest to oczywiste, jak swego czasu wyznał jeden Mądrala: "Kto śpi, ten nie grzeszy. A kto nie grzeszy, ten jest świętym."
Życie powinno smakować. Jednym smakuje słodko, innym zaś gorzko, ale ten gorzki smak wynika jedynie z tego, że człowiek sobie życie doprawia niewłaściwymi przyprawami, a na dokładkę pozwala na to, aby inni łazili mu po kuchni i w jego garnkach mieszali.
Amen tralalala.
Praca zespołowa: @Karzo, @Kobieta Kula, Jean Lois T. G.


Komentarze
Pokaż komentarze (103)