Bardzo jestem radosną w ten deseń, albowiem po czterech próbach mój laptop wreszcie raczył się uruchomić i wreszcie mogę się za pisanie notki zabrać, choć o tej porze większość ludzi śpi snem sprawiedliwego, a najbardziej spokojnie śpią wszelakiej maści psychopaci, dlatego psychopatyczne cechy we mnie nad ranem wychodzące, kiedy idę spać w dzień, ani trochę mnie nie martwią.
Notkę moją dzisiejszą troszkę jakoby muszę pogmatwać, albowiem znów wplątana będzie tutaj tak zwana opcja niemiecka, choć jakby nie było, poetycka, zaś wszyscy nastawieni negatywnie wobec nacji niemieckiej mogą sobie ulżyć w temacie cierpień jakowegoś młodego Werthera, czy jak mu tam było, trza by o to zapytać nieboszczyka zwanego Goethe, bo ja tam matury nie mam i mogę się tylko wypowiadać w temacie wiedzy swojej z poprzednich wcieleń, albowiem w obecnym życiu czasu na naukę mnie było szkoda, co można zobaczyć w moim CV.
Tak się złożyło bowiem, że w notce traktującej o Walentynkach* ja wiersz zacytowałam, a bloger @Ulryk pod notką, w komentarzach się zapędził Kulę Kobietę wturlać w parafrazy owego wiersza, co z radością ja uczyniwszy, a co jeszcze bardziej dzięki owej @Ulryka prowokacji otwarło moją duszę na kwestie postrzegania świata.
W ten deseń, umieszczam w notce poniższej oryginał wiersza Maschy Kaleko, oraz moje parafrazy, częściowo bardzo autobiograficzne względem realnego życia tu i teraz, a częściowo względem moich wizji traumatycznych z poprzednich moich wcieleń.
Zacytujmy zatem oryginał:
" Das berühmte Gefühl"
Als ich zum ersten Male starb,
- Ich weiß noch wie es war.
Ich starb so ganz still für mich und still,
Das war zu Hamburg im April,
und ich war achtzehn Jahr.
Und als ich starb zum zweiten Mal,
das Sterben tat so weh.
Gar wenig hinterließ ich dir:
Mein klopfend Herz vor deiner Tür
Die Fußspur rot im Schnee.
Doch als ich starb zum dritten Mal,
Da schmerzte es nicht sehr.
So altvertraut wie Bett und Brot
Und Kleid und Schuh war mir der Tod.
Nun sterbe ich nicht mehr."
/Mascha Kaleko/
I przejdźmy do odpowiedzi na prowokacyjne podszczypywanie kulistej Kulicji przez blogera zwanego @Ulryk:
"To Słynne Uczucie - Reinkarnacja"
Kiedy pierwszy raz przyszłam na świat
Było cicho i pięknie tak
Było lato, ojciec, matka i brat
Wszyscy na mnie czekali
Kwitła, jak w raju, miłość
Kiedy drugi raz przyszłam na ten świat
Padało, wiał historii wiatr
Było głodno, spadały bomby
Wszyscy bali się w domu spać
Nad miastem był dym, w mieście ogień i łzy
A kiedy trzeci raz miałam na świat ten przyjść
Lał się z nieba deszcz łez, choć początek lata był
W łonie matki zacisnęłam już sznur na szyi
Nie udało się, więc teraz tylko muszę żyć
I gorąco wierzyć, że jestem tu ostatni raz
"To Słynne Uczucie - Miłość Bliźniego"
Kiedy pierwszy raz skończył się świat
Nie było kalendarzy, czasu i dat
Była wiosna, lato, jesień i zima
Każdy wierzył, że Bóg, co robi - wie
Ogień palił się, nagle zgasł
Kiedy drugi raz skończył się świat
W okopach rozchodził się zielony dym
Palił płuca i parzył twarze
Pęknięte serce Clary Immerwahr
Trysnęło krwią na nauk brewiarze
I kiedy trzeci raz skończył się świat
Był chaos, panika i strach
Medialne słowa, medialne obrazy
A kto im uwierzył, umiera co dnia
Miast , jak się należy - umrzeć tylko raz
"To Słynne Uczucie - Samoświadomość"
Kiedy pierwszy raz stworzyłam świat
Idealny był - rodzice, siostra i brat
Miłość między nami
Wytęskniony, umiłowany świat
Kiedy drugi raz stworzyłam świat
Burzowy i wietrzny był dzień
Elektryczność w chwili prawdy
Trzaskała , iskrząc na linii strachu
Wyszłam poza świat i ciało
A kiedy trzeci raz stworzyłam świat
Miałam w dłoni pióro i spokojną twarz
Dojrzałą swą duszę poczułam i anielski blask
Teraz już, też ziemskie życie ma ten słodki smak
Oczywista, ile ludzi na ziemi, tyle uczuć wszelakich, ale tak sobie myślę, że wszelakie prowokacje, szczególnie te poetyckie, skłaniają do refleksjonistyzmów, a co za tym idzie, do spojrzenia we własną duszę, która jest schowana w delikatnej powłoce, zwanej ciałem, i tylko od nas zależy kwestia w temacie takim, co definiuje nasze zewnętrzne piękno i smak naszego życia na tej ziemi, a co jest wyzwalaczem demonicznych emocji, które wszak nas wciąż próbują za gardło złapać z Kobaltowych Okienek i wepchnąć w ciemne otchłanie opętania. ..
I tralalala... ;-)
)*
https://www.salon24.pl/u/kobietakula/1428010,tak-gorace-walentynki-czyli-kula-i-filozofia-niesmiertelnosci-uczuc#
Praca zespołowa : @Karzo & @Kobieta Kula
Ilustracje: Chat GPT


Komentarze
Pokaż komentarze (22)