22 obserwujących
166 notek
146k odsłon
188 odsłon

Intymna Wiedza czyli Kula i Kameleon

Wykop Skomentuj27

Jak wiadomo z literatury i Kobaltowych Okienek, wszystko nieustannie zmienia się we Wszechświecie, na skutek fizycznie kwantowych cząsteczek, co je energia roznosząc jak stado baranów cierpiących na ADHD. Także samo i w ten deseń krążąc na Salonach niezwykle kreatywistyczne jednostki człowiecze, zmianom jak kameleon ulegające nieustannie, aż za niemi nadążyć trudno, jeśli człowiek się w trymiga nie nauczy tak zwanego Worda obsługiwać.
Tak się bowiem złożyło, że mam ja szczególne upodobanie do jednego Salonowego Kameleona, co znając mnie jedynie wirtualistycznie, niezwykłym talentem jest obdarzony w temacie intuicjonistycznego odbierania człowieczej rzeczywistości Kuli Kobiety, co razu pewnego był raczył na Salonach zgrabnie opisać, ku wielkiemu memu ukontentowaniu.
Względem jednakowoż, że Kameleon zmieniawszy swe oblicze, co i raz objawia się jako Orleańska Dziewica, a notki z wcieleń poprzednich zazdrosny Admin trzyma pod kluczem w piwnicy, pozwolę ja sobie w ten deseń notkę Kameleonową, co ją dzięki kobaltowym Wordom posiadłwszy podstępnie swego czasu,  ku rozrywce i radości człowieczej w ten dzisiejszy dzień mglisty na moim blogu umieścić.

"Od świtu do zmierzchu, czyli Bryła Baba Day (notka sponsorowana)

Jak to mówią: słowo się rzekło, kobyłka u płota.
Będzie to irracjonalistyczna opowiastka, opis tylko jednego dnia z życia Bryły Baby (BB). Albowiem gdyby chcieć opublikować dłuższą jej historię, w internetach zabrakłoby „wirtualnych kobaltów”…
***
Jak zwykle, o wschodzie słońca, obudził ją sąsiad. Sąsiad żyje pod nią. W sensie, że piętro niżej. To muzułmanin jest. Co dzień o brzasku bije czachą o posadzkę, aż ściany drżą i zawodzi melodyjnie. Lepszy jest, niż budzik marki Ruhla, który BB ma na stoliku nocnym.
- Co za gizd pieroński! – BB serdecznie pomyślała o swym sąsiedzie. Bo ona zawsze uprzejmiście myśli o bliźnich swych.
Zresztą, na początku to drżenie fundamentów nawet jej się podobało. Dopóki nie odkryła źródła drżenia, myślała że to pobrzmiewa jeszcze echo snu jej miłego, blaupunkta pobudzającego…

BB co do zasady sypia nago. Krakuska na głowie się nie liczy.
W tym miejscu muszę coś wyjaśnić. Krakuska jest darem od Druha Mizogińca i ma dla BB status wręcz sacrum. Może słowo „dar” jest trochę na wyrost, bo jak świadkowie zdarzenia wspominają, BB lekko się nawet spociła, by zdobycz zdobyć. BB miała nawet plan zdobyć to i owo więcej, ale Mizoginiec był nieprzejednanie pryncypialno-zasadniczo-niedostępny. Bo Druh to wręcz pomnikowa postać… W sumie to może i dobrze, że się jej wtedy nie udało. Bo chyba lepiej spać w krakusce, niż w stringach, hę?

Dobra, wracamy do ad remu.
Ściany sypialni BB wyłożone są lustrami. Sufit też. O pierwszym zastosowaniu takiego kaprysu wystroju wnętrza nie będę pisał, bo się wstydzę.
O drugim za to mogę. Odkąd zeszło naszej bohaterce z boczków tak ze 20 gram/każdy, bardzo lubi się przeglądać ze wszystkich stron. Uśmiecha się do odbić swych lustrzanych i beztrosko z nimi sobie świergoli. Tak ze dwie co najmniej godziny jej na tym zazwyczaj schodzą…
Na śniadanie zjadła truskawkę, popijając szklanką wody mineralnej. Kawa+.
Potem była kąpiel i make up. Dzisiaj użyła też maszynki do golenia, by usunąć trochę zarostu, który się jej rozrósł już za bardzo. Ale spoko, to nie jest kobieta z brodą.
Jeszcze potem jakiś czas spędziła nad wyborem kreacji wyjściowej. „Jakiś czas” to oczywiście pojęcie względne i pewnego rodzaju eufemizm.
BB ma bowiem kolekcję soft&hard ware w różnych odcieniach czerni oraz zestaw glanów, niespotykane w naszej szerokości geograficznej. Długości zresztą też nie.
Ta codzienna, poranna gra wstępna trwa tak mniej więcej do południa.

Wreszcie może wyruszyć w miasto. Dzisiaj BB ma jeden cel – kupić sobie nowe dżinsy.
Ktoś mógłby pomyśleć, że to trywialne zadanie. Ale tutaj mała dygresja. BB ma bowiem w sobie coś z Murzynki. I nie mam na myśli kręconych, czarnych włosów. Jest to cecha umiejscowiona tak mniej więcej pośrodku, licząc od czubka głowy po podeszwy stóp.
W ujęciu europejskim można by rzec, że krągłość BB w tym miejscu jest o co najmniej dwa odchylania standardowe od średniej. W kierunku wypukłości, a nie wklęsłości, rzecz jasna.

BB zeszła na dół. Na parkingu stoi wierny Karawan. Odpaliła silnik. Obserwowała mrugające lampki kontrolne na tablicy rozdzielczej. Nigdy nie wiadomo, w jakiej kolejności się zapalą i czy zechcą zgasnąć. To jest tzw. Sekret Karawana…
Ale BB bardzo lubi, gdy lampka w kształcie Lampki Alladyna pozostaje niezgaszona. Albowiem wtedy wyobraża sobie, że nie tylko jej Anioł Stróż Jajcarz, ale i Dżin Bisurman mają ją w swojej opiece. Tworzą wtedy razem Paranormalny Trójkącik. Dzisiaj tak się właśnie dzieje…

Kiedyś znalezienie odpowiedniego kroju dżinsów na jej wypukłość trwało co najmniej tydzień. Na szczęście, parę miesięcy temu poznała Szamana z Afryki, który serdce jej skradł...
Za obietnicę przesłania mu na Czarny Ląd li tylko serdca z piernika, skradzionego z Jarmarku Świątecznego w Brühl, Szaman zdradził jej adres tajnego sklepu „Kwa wanawake wa Afrika”, czyli nur für Afrikanerin w narzeczu BB. Był też jeszcze jeden powód, dla którego BB lubiła robić zakupy w tym sklepie. Albowiem jedyny pasujący na nią rozmiar dostępny tamże, to był rozmiar XXXS. Potem mogła chwalić się przyjaciółkom i w internetach, jaki to z niej szczuplak…

Zakupy skończyła tak mniej więcej koło kolacji czasu. W drodze powrotnej zatrzymała się w swej ulubionej jadłodajni „Schweinshaxe und Eiscreme”.
Była głodna jak zwierz. Kilogramowa golonka w zestawie z ziemniakami i kapuchą to było to, o czym marzyła właściwie od samego rana. Piwo+.
Na deser pozwoliła sobie na loda. Sorry, lody! Bez robienia łaski dostała 15% rabatu. Bo jest tzw. stałą klientką.

Zadowolona i podniecona udanym dniem wracała do domu. I nagle jej stanął. Karawan jej stanął. Już nie tylko Lampka Alladyna, ale wszystkie lampki na tablicy rozdzielczej świeciły i mrugały w jakimś szalonym rytmie disco polo. Wyszła z samochodu. Kop w oponę nie pomógł. Karawan jak stał, tak ani się nie ruszył.
- Anioł, Dżin, co jest? – wznosząc oczy ku niebu zadała niewinne pytanie z lekkim wyrzutem w głosie.
I wtedy, jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki, zza rogu wyszedł Mufid (to ten jej sąsiad muzułmanin). Mufid jest już dobrze zintegrowany z tubylcami. Wie, że kobieta jest nie tylko po to, by ulżyć osłu. I że kobiecie w potrzebie należy pomóc.
Mufid zasiadł za kierownicą, a BB Karawana pchała. A parę w rączkach po golonce miała, że hej! Było lekko z górki i tylko jakieś 100 metrów do domu. Można powiedzieć, że BB cały czas miała farta. Mufid zresztą pomagał jak mógł, dopingując „Dej rade! Dej rade!”. BB go kiedyś nauczyła tego patriotycznego, na wskroś polskiego okrzyku. Choć trzeba przyznać, że Mufid ma jeszcze małe kłopoty z akcentem.
W każdym razie, dali radę.
***
- Wreszcie z powrotem w domciu! – radośnie krzyczy BB, otwierając z glana drzwi swego mieszkania.
Wyskakuje z kreacji wyjściowej. Bierze szybki prysznic. Rozkłada się wygodnie na łożu swym, już tylko w krakusce na głowie.
W ręku trzyma telefona. Odpala świeczki zapachowe i „wirtualne kobalty”. Wchodzi na salony.
- No Pustawa, rekinku mój tygrysiasty, ale tej Rury to ci nie wybaczę! – myśli w duszy, a perwersjonistyczny uśmiech pojawia się na jej twarzy…
The end. A może the beginning, cholera wie…
I jeszcze coś, co Bryła Baba lubi!
Niech Ci Bryło się szczęści!
Sorry Bryłko, musiałem opublikować dzisiaj, a nie jutro, jak się umawialiśmy. Jutro nie dałbym rady...
Na premię nie liczę. Całuski;)))

Opublikowano: 10.05.2018 17:17.
@Lauraq "













Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale