Stefan Niesiołowski poczęstował Jacka Kurskiego epitetami „człowiek bez honoru” , „pozbawiony zdolności honorowych”. To drugie określenia nawiązuje wyraźnie do Polskiego Kodeksu Honorowego Boziewicza z 1919 roku.
Stefan Niesiołowski opluwał, atakował i obrażał w ciągu swojego barwnego życia dziesiątki osób. Posuwał się również do oszczerstw, pomówień i kłamstw. Kiedy chciał wystartować do sejmu z list PiS-u, nie szczędził ciętych uwag na temat PO. Będąc w PO atakuje z furią PiS.
Występując jako autorytet w sprawie oceny zdolności honorowych osób trzecich zapędza się największy pieniacz III RP do ślepego narożnika.
Kiedyś, myśląc, że historia „Ruchu” to już zamierzchła przeszłość, popełnił obecny marszałek sejmu artykuł w tygodniku Ozon zatytułowany „Niepodległość, demokracja, antykomunizm” (Ozon, nr 26, 2006r.), w którym zawarł wiele kłamstw.
Pech zrządził, że tekst przeczytała jego była narzeczona, dziennikarka mieszkająca w Wielkiej Brytanii, Elżbieta Królikowska-Nagrodzka.
W liście do „Ozonu” napisała:
Stefan Niesiołowski zbudowal swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas, swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów i mnie, swoją narzeczoną od pierwszego przesłuchania! Podczas gdy ja, kobieta i szeregowy członek organizacji przez wiele dni śledztwa twierdziłam, że ,,nic nie wiem o Ruchu” „Stefan Niesiołowski nie wprowadzał mnie do żadnej organizacji”, „znałam Czumów wyłącznie towarzysko” [patrz protokół z przeslucbania30.VI.1970 roku], on - mężczyzna i jeden z przywódców, sypał nas od pierwszego przesłuchania [20VI], nie szczędząc detali.
(…)Kiedy po wielu dniach przesłuchań /30.171/ kolejny raz zaprzeczyłam, że istnieje „Ruch”, śledczy pokazał mi protokół z 20.VI. podpisany ręką Niesiołowskiego, w którym podaje szczegóły mojej działalności. Dostałam wtedy parę innych protokołów zeznań kolegów, z któych wynikało, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać już 22.VI, Marek Niesiołowski 25.VI, a Benedykt Czuma - 28.VI. Dla pikanterii dodam, że na podobną okoliczność „Ruch” zalecał bezwarunkowe milczenie i ja miałam odwagę się do tego zalecenia zastosować. Załamanie Stefana i paru innych kolegów przeżyłam boleśnie. Wyobrażałam sobie idealistycznie, a może naiwnie, że jeśli wszyscy będą milczeli SB będzie musiała nas wypuścić. Przecież jeszcze wtedy nie wiedziałam, że miała wtyczki i sporo informacji o grupie. W tym samym czasie otrzymywałam od Stefana listy z propozycją „ślubu w więziennej kaplicy”: Co za hipokryzja. W furii napisałam list, w którym nazwalam Niesiołowskiego i tych którzy sypali tchórzami i zdrajcami (.) [pisownia zgodna z oryginałem].
Na początku lat 90-tych, w myśl zasady „najlepszą obroną jest atak” Stefan Niesiołowski kłamał , że jego była narzeczona niegodnie zachowywała się w śledztwie i sugerował jej współpracę z SB.
Kiedy zagrożono mu procesem sądowym podpisał w obecności mecenasa Karola Głogowskiego następujące oświadczenie:
Oświadczam, że cofam słowa wypowiedziane w dniu 1 stycznia 1992 r. w Muzeum Kinematografii w Łodzi m.in. wobec małż. Teresy i Bogusława Kobierskich a dotyczące p. Elżbiety Królikowskiej którą przepraszam.
Mając powyższe na uwadze zobowiązuję się równocześnie do usunięcia z mojej książki p.t. Wysoki brzeg fragmentów odnoszących się do „Agnieszki” które mogą być kojarzone z osobą p. Elżbiety Królikowskiej a „nadto w przyszłości powstrzymywać się od wypowiedzi na temat p. El. Królikowskiej w kontekście wspomnianej sprawy.
Tytułem dania moralnej satysfakcji zobowiązuję się wpłacić kwotę dwa i pół mil. zł. na Dom Samotnej Matki w okresie dwóch miesięcy od daty podpisania niniejszego oświadczenia [pisownia zgodna z oryginałem].
Ekspertowi od Honoru, Marszałkowi Sejmu RP pragnę przytoczyć kilka punktów z Kodeksu Honorowego Boziewicza
Art. 8.
Wykluczonymi ze społeczności ludzi honorowych są osoby, które dopuściły się pewnego ściśle kodeksem honorowym określonego czynu; a więc indywidua następujące:
2. denuncjant i zdrajca;
14. ten, kto nie broni czci kobiet pod jego opieką pozostających;
21. paszkwilant i członek redakcji pisma paszkwilowego;
22. rozszerzający paszkwile;
28. stawiający zarzuty przeciw honorowi osoby drugiej i uchylający się od ich podtrzymania przed sądem honorowym.
Na pamiętnej „Liście Milczanowskiego” Stefan Niesiołowski figurował jako TW „Leopold”.
Jak widać długoletnie naukowe zajmowanie się bezkręgowcami może spowodować zanik kręgosłupa u samego badacza.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)