Dom aukcyjny Ulrich Felzmann Briefmarken Auktionen w Dusseldorfie wystawił na aukcji kolekcję poczty powstańczej w skład której wchodzą również prywatne listy. Cena wywoławcza to 190 tys. euro. Właściciel kolekcji nie jest znany, ale jej rozmiar i unikatowość nasuwają niepokojące przypuszczenia.
Któż to taki? Może jakiś były żołnierz słynnego SS-Obergruppenführera Von dem Bacha- Zalewskiego, odpowiedzialnego za wymordowanie 200 000 warszawiaków i zniszczenie miasta? Powszechnie wiemy przecież jak „rycerscy” żołnierze Hitlera rabowali mienie Warszawiaków.
Różnimy się jednak wyraźnie od Niemców. Jesteśmy sentymentalni, wrażliwi i uczuciowi co odbierane może być u naszych zachodnich sąsiadów jako zwykła naiwność i głupota.
Krótko przed podaniem do wiadomości o niecodziennej aukcji media obiegła wieść o Panu Wojciechu spod Szczecina, który odkopawszy w swoim ogródku słoik z listem byłego mieszkańca tych ziem oraz pamiątkowymi wyrobami jubilerskimi, przemierzył 800 km, aby zwrócić pamiątki niemieckim spadkobiercom. Co za naiwniak. Czyż nie lepiej byłoby rozejrzeć się za jakimś domem aukcyjnym?
Dziwny zbieg okoliczności, że zaraz po ogłoszeniu przez Władysława Bartoszewskiego, że Polska zachowa „życzliwy dystans” do „widocznego znaku” pojawiła się informacja o aukcji.
Wygląda na to, że po zamianie Niemców na nazistów przesiedleni na mocy traktatu poczdamskiego przemianowani zostaną na wypędzonych. Tymczasem polscy obywatele wyrzuceni zza Buga pozostaną rzecz jasna nadal zwykłymi przesiedleńcami i repatriantami.
Trzeba zrozumieć jednak Władysława Bartoszewskiego. No bo jak się miał zachować człowiek, który dysponując małą maturą, której niestety nikt nie widział gdyż nieszczęśliwie spłonęła w powstaniu, otrzymał od Niemców tytuł profesora i taką ilość medali, że pozazdrościłby mu niejeden rosyjski generał.
Może z tysięcy zrabowanych dzieł sztuki i pamiątek narodowych, ktoś rzucił z premedytacją powstańczą kolekcję na aukcję, aby Niemcy odkupiwszy ją, w blasku fleszy przekazały do Muzeum Powstania Warszawskiego?
To by przyćmiło trochę uległość „proniemieckiego historyka” jak Bartoszewskiego nazywają Niemcy?
W sobotę rozstrzygnięcie aukcji w Dusseldorfie.
Czy sprawdzi się moja teoria spiskowa?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)